Życzenia dla redakcji

tu-i-teraz600

Za sześć dni czeka nas uroczystość podwójna: wręczenie Medalu św. Jerzego i gala zorganizowana z okazji 70. rocznicy ukazania się pierwszego numeru „Tygodnika Powszechnego”. Obie trochę spóźnione, ale to nie ma znaczenia. Laureat Medalu – ks. Jan Kaczkowski – jest tak wyjątkowo trafnie wybrany, że prócz radości z tego powodu odczuwam śmieszny żal, iż już od dawna nie uczestniczę w pracach Kapituły i nie mogłam się przyczynić swoim głosem do tego wyboru.

Obchody 70. rocznicy wydania pierwszego numeru pisma Jerzego Turowicza to dla mnie również pamięć i przeszłość, w której na próżno szuka się żywych twarzy kolegów, którzy dawno odeszli, przyjaciół, którym się wszystko zawdzięcza, głosów, które zamilkły albo zamilkną lada moment. I nieustannie wraca pytanie, czy samemu trzeba o tym jeszcze mówić, czy raczej już nie, bo Mickiewiczowskie „jedźmy, nikt nie woła” słyszalne jest, o paradoksie, ponad wszelką wątpliwość. Co tam głos, kiedy nawet twarzy też się nie dostrzeże… (Dopiero co odwiedził mnie jeden z najwierniejszych Czytelników, współpracujący z redakcją czynnie i wielorako od czasów stanu wojennego. I było to pożegnanie, któremu towarzyszyła całkowita świadomość zamilknięcia.) W kolejnych marcowych numerach „Tygodnika Powszechnego” też nie było ani twarzy, ani nawet nazwisk tych wszystkich, którzy zaludniali stare pokoje przy Wiślnej 12. Pojawiające się wzmianki o przenosinach redakcji pod inny adres dopełniają potrzeby milczenia. Cieniom seniorów nic z tej racji już nie grozi, niech nie zagrozi również wciąż młodej redakcji. Cóż więcej można życzyć?

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

2 Komentarze

Avatar

M Glińska · 15 września 2017 o 06:50

Popieram wołanie

Avatar

Katarzyna Winsch-Supera · 24 kwietnia 2015 o 12:31

Szanowna Pani,
Dość egocentrycznie powiem – ja “wołam”!
Czekam na każdy nowy tekst, wszystkie są ważne, niezmiennie dają do myślenia. Zatem jeśli mogę prosić – choć jestem tylko jednym z wielu czytelników – niech ta potrzeba milczenia ustąpi miejsca świadomości, że takich jak ja, “wołających”, jest wbrew pozorom wielu. I jeszcze jeden argument, dla mnie b. ważny, Pani felietony, choć pisane dzisiaj, zawsze widzę tak samo: na dużej płachcie, ze skromnym zdjęciem, teksty jak sam Tygodnik “niewygodne” od wielu lat…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!