Oczyszczenie i królestwo Boże

Ewangeliarz Niedzielny

Ewangelia (Mk 1, 40-45)

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».
Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

+ + +

W sensie historycznym tekst dzisiejszej Ewangelii niesie ze sobą pewne trudności. Ostatni wiersz poprzedniej perykopy mówiący, że Jezus: “chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1,39) lokalizuje opisane wydarzenie gdzieś w Galilei. Nic nie wiemy o czasie i innych okolicznościach, nie ma wzmianki o innych protagonistach tego, co się wydarzyło, nie są też wspomniani uczniowie.

Sam opis posługuje się pewnym schematem literackim uzdrowienia tak, jakby nie chodziło o konkretne wydarzenie i konkretnego człowieka. Protagonistą jest trędowaty, to on przychodzi i zwraca się z prośbą o uzdrowienie. Po stronie Jezusa obserwujemy typowe gesty wiele razy poświadczane w opowiadaniach o uzdrowieniach: Jezus autorytatywnie wyraża swoją wolę “chcę, bądź oczyszczony”, wyciąga rękę, dotyka, następuje natychmiastowe uzdrowienie.

Z całą pewnością perykopa ma charakter chrystologiczny, jej zadaniem jest wskazać na niezwykłą moc Jezusa, a przez to na Jego tożsamość jako Mesjasza i Syna Bożego (zob. Mk 15,38).

W Starym Testamencie oprócz surowych przepisów dotyczących tego, jak społeczność ma sobie radzić z zaraźliwą chorobą (zob. Kpł 13 zob. także pierwsze czytanie) mamy dwa znaczące opisy uzdrowienia z trądu. Pierwsze dotyczy Miriam, siostry Mojżesza, która za brak lojalności wobec brata (Lb 12,1) została ukarana trądem (Lb 12,4-16), po czym po siedmiu dniach, już jako oczyszczona mogła powrócić do obozu (Lb 12,15).

Drugi opis pochodzi z Drugiej Księgi Królewskiej i dotyczy Aramejczyka Naama, który przybywa do króla Izraelskiego, aby ten go oczyścił. Gdy król wyraża swoją bezsilność, wówczas Elizeusz ratuje go z opresji: “Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu” (2Kr 5,8).

Wydaje się, że właśnie to wydarzenie, które miało ukazać, “że jest prorok w Izraelu”, jest tłem teologicznym naszego opowiadania. W ten sposób Jezus zostaje ukazany jako prorok czasów ostatecznych. Tym samym dotykamy Jego głównego przesłania i celu misji. Jest nim Ewangelia o królestwie Bożym.

Wszystkie uzdrowienia, tak jak całą działalność Jezusa należy odczytywać w relacji do królestwa Bożego. Jest to klucz do zrozumienia tego, kim był i czego chciał Jezus.

Sekret mesjański

W opisie spotkania z trędowatym po raz pierwszy na kartach Ewangelii Marka pojawia się prośba, która może dziwić i jako taka na pewno wymaga wyjaśnienia, a która przez egzegetów opisywana jest jako sekret mesjański. Chodzi o nakaz milczenia, jaki nakłada Jezus na uzdrowionego: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił”. Jak możemy wyjaśnić ten, wydaje się, dziwny nakaz?

W Ewangeliach synoptycznych można dostrzec pewną trudność w określeniu tożsamości Jezusa z Nazaretu. Jest On w nich określany jako Syn Boży, Syn Człowieczy, Mesjasz, ktoś więcej niż prorok. Każdy z tych tytułów dotyka tajemnicy Jezusa, ale żaden z nich go nie wyczerpuje. Poszczególne tytuły pełnią rolę modeli teologicznych, za pomocą których synoptycy próbują wyrazić to, kim jest Jezus.

Model ma to do siebie, że obejmuje sobą opisywaną rzeczywistość, a zarazem ją uogólnia. Mesjasz w świadomości żydowskiej to król, potomek królewski, przywódca polityczny i społeczny. W sytuacji, w której wówczas znajdował się Izrael, tytuł ten miał silne konotacje polityczne i militarne. Jako taki wymagał korekty, oczyszczenia z konotacji – przede wszystkim politycznych, oto powód sekretu mesjańskiego.

Jezus nie mówił o wyzwoleniu politycznym, ale moralnym i egzystencjalnym, nie o panowaniu, ale służbie, nie wzywał do przemocy, ale sam przyjął przemoc. Jezus chciał odnowić Izrael, ale nie myślał o uwolnieniu z okupacji rzymskiej. Jedyną prerogatywą Mesjasza, którą Jezus w pełni podzielał, jest troska o sprawiedliwość, ale nie realizował jej na drodze dekretów i rozporządzeń, ale przemiany serc.

Jako Nazarejczyk nie mógł rościć sobie prawa do tego tytułu. Ewangelie Dzieciństwa, w których próbuje się wskazać na Jego pochodzenie z królewskiego rodu Dawida, nie mogły w sposób oczywisty mieć wpływu na samoświadomość Jezusa.

Ostatecznie hebrajski tytuł Mesjasz – Chrystus (gr. christos) – Pomazaniec stał się najbardziej znanym i powszechnie używanym sposobem opisu tożsamości Jezusa, zwłaszcza po tym, jak w Antiochii po raz pierwszy wyznawców Jezusa nazwano (Dz 11,26) chrześcijanami (gr. christianous).

Świadectwo

Człowiek uzdrowiony z trądu, mimo że otrzymał jasne polecenia, ostatecznie nie spełnia żadnego z nich. Nie tylko nie dotrzymuje sekretu, ale również nie udaje się do Jerozolimy, aby w sposób przewidziany Prawem zdjąć z siebie nieczystość, a po werdykcie kapłana powrócić do społeczności. „On po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło”, pisze Marek.

Niezwykłe w tym stwierdzeniu jest fakt, że autor mówiąc o „głoszeniu”, używa technicznego pojęcia kēryssein (stąd kerygmat) właściwego dla opisania działalności misyjnej chrześcijan pośród pogan.

Pamiętajmy, że Marek pisze swoją Ewangelię dla Kościoła wywodzącego się z pogan. Adresatom obce były realia Palestyny, religijny kontekst nauczania Jezusa, doniosłość takich instytucji jak Prawo, kapłani czy Świątynia. Dlatego autor pierwszej Ewangelii tworzy narrację tak, aby uniknąć konfrontacji pomiędzy działalnością Jezusa, a systemem religijnym panującym w ówczesnej Palestynie, a tym samym uwolnić czytelników od wyjaśniania zawiłych przepisów Prawa żydowskiego.

Zamiast tego czyni z trędowatego personalizację pogan. Ci którzy przyjęli wiarę i w ten sposób nastąpiło ich symboliczne oczyszczenie, stali się świadkami Jezusa Chrystusa. Tym samym protagonista dzisiejszej Ewangelii staje się figurą modelowego chrześcijanina, który doznał nawrócenia, doświadczył przemiany, a ta wyzwoliła w nim spontaniczną wolę dzielenia się swoim doświadczeniem.

Oczyszczenie

Nieczystość, którą zaciągał człowiek chory na trąd, nie miała oczywiście charakteru moralnego.
Zasady czystości i nieczystości regulował Kodeks czystości zawarty w Księdze Kapłańskiej (Rdz 11-15). Dla nas ludzi XXI wieku czyste jest to, co dobre, a nieczyste jest to, co złe i grzeszne. Również w czasach Jezusa teologia rabinacka próbowała powiązać chorobę trądu z grzesznością.

Zasady czystości i nieczystości wynikają ze specyficznie odczytanego działa stworzenia (Rdz 1 -2,4).

Dzieło to jest opisane jako akt oddzielenia – chaosu od kosmosu, życia od śmierci, zwierząt lądowych od powietrznych i od morskich (stąd podział na zwierzęta czyste – koszerne i nieczyste), Izraela od ludów pogańskich – zmierzający do wprowadzania harmonii pomiędzy stworzeniem, człowiekiem i Bogiem. Najogólniej ujmując nieczystym jest to, co wprowadza ponownie chaos poprzez łączenie tego, co zostało oddzielone.

Pierwsi rodzice mieli przystęp do drzewa życia, który utracili w wyniku złamania harmonii z Bogiem przez akt nieposłuszeństwa. W ten sposób zaistniała śmierć, która nie należała do pierwotnego porządku stworzenia, stąd wszystko, co jest z nią związane, jest nieczyste. Nieczystość zatem powodował kontakt ze zmarłym. Również widoczna na skórze choroba – trąd – zwiastując śmierć, czyniła człowieka nieczystym. Konsekwencją zaciągnięcia nieczystości było wyłączenie z kultu religijnego (znak zjednoczenia z Bogiem i przywrócenie harmonii stworzenia), a w przypadku trądu również ze społeczności.

Akt oczyszczenia zatem to nic innego, jak działanie na rzecz przywrócenia pierwotnej harmonii stworzenia, zjednoczenia z Bogiem i z ludźmi.

Królestwo Boże

Podział na lud Boży i pogan też nie należał do porządku stworzenia – “od początku tak nie było” (Mt 19,8; Mk 10,6). Raczej jest wyrazem pewnego etapu prowadzącego do przywrócenia pierwotnego ładu i jedności, gdy cała ludzkość – cały adam (to nie imię własne, ale  rzeczownik pospolity – ludzie – występuje w singulare tantum i zawiera w sobie mnogość) – trwała w harmonii z Bogiem. W tym właśnie kluczu należy odczytywać misję Jezusa.

Na początku Ewangelii Marka padają programowe słowa: “bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15). Pierwszym celem misji Jezusa było zgromadzenie Izraela, w tym sensie uzdrowienie trędowatego, poprzez przywrócenie go do społeczności, tak jak wszystkie uzdrowienia (zob. Mk 1, 23n, 30n, 32n i 39) wpisuje się w ten program po to, aby odnowiony lud Boży podjął się swojej misji, dla której został powołany i wydzielony spośród wszystkich narodów.

Celem misji jest, aby, jak to wyraził Jan Ewangelista, ” znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3).
To, co Marek i inni autorzy Ewangelii synoptycznych opisują za pomocą takich pojęć jak “królestwo Boże”, “królestwo niebieskie” oraz wydarzeń, opowiadań i obrazów, Jan definiuje: “A to jest życie wieczne, aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga” (J 17,3).

Królestwo Boże jest to działanie Boga zmierzające do przywrócenia ładu i harmonii stworzenia. Święty Paweł wyraża to jeszcze innymi słowami: “Zechciał bowiem [Bóg], aby (…) przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach (Kol 1,19), aby “Bóg był wszystkim we wszystkich” (1Kor 15,28b).

Dobra Nowina dla nas

Królowanie Boga nie dokonuje się przez panowanie, ucisk lub przemoc (zob. Mk 10,42-43), ale miłosierdzie i litość (gr. splagchnistheis zob. Mk 1,41 pochodzi od spláncha, które jest tłumaczeniem hbr. rechem- rachamim, a wyraża głębokie współczucie i współodczuwanie, jakie kobieta przeżywa z jeszcze nienarodzonym dzieckiem), jak to widzimy w dzisiejszej Ewangelii.

Panowanie Boga zmierza nie do tworzenia nowych podziałów, ale do unicestwianie murów, które niszczą pierwotną jedność stworzenia: “On (…) zburzył rozdzielający [ludzkość] mur – wrogość. W swym ciele pozbawił On mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch [rodzajów ludzi] stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój” (Ef 2, 14-15).

Gest uzdrowienia trędowatego to Ewangelia w pigułce. Streszcza sobą całą Ewangelię: przywrócenie do społeczności tych, którzy byli odsunięci przez choroby i grzech, co prowadzi do odnowienia ludu Bożego. To z kolei jest warunkiem, aby zbawienie, które “bierze początek od Żydów (por. J 4,22), było głoszone (gr. kēryssein Mk 1,45) i dotarło “aż po krańce ziemi” (Dz 1,8).

Jesteśmy zaproszeni, aby najpierw odnaleźć siebie w obrazie trędowatego, uleczonego i wyzwolonego, dotkniętego łaską człowieka. Sami jako wyzwoleni mamy do wykonania misję wobec wykluczonych, stojących obok, wobec zrażonych, odepchniętych lub wypchanych z Kościoła, aby przyprowadzić ich z powrotem, a może najpierw samemu powrócić.

Głową Kościoła nie są ani biskupi, ani sam papież, nie mówiąc o “naziemnym personelu Kościoła” (A. Boniecki), ale Chrystus. Od Niego możesz oczekiwać tylko rechem- rachamim, miłosierdzia. Nikt tak jak On, “wzgardzony i odepchnięty przez ludzi” (Iz 53,3) nie odczuwa tego, co czujesz Ty i co czują ludzie marginalizowani w Kościele. Marginalizowani przez grzech, uprzedzenia, złe słowo, zgorszenie, obojętność i niezrozumienie.

Nie  twórzmy nowych podziałów, nie stawiajmy murów, nie zgadzajmy się na wykluczenie kogokolwiek. To nie wykluczony jest nieczysty, ale wykluczający.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest

Ewangeliarz redaguje:

Autorzy:

W przeszłości ewangeliarz redagowała Justyna Nowicka, a autorami byli Jolanta Elkan-Wykurz, ks. Andrzej Draguła, ks. Arkadiusz Lechowski, Agnieszka Nowak, ks. Andrzej Perzyński, Maciej Radecki.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!