Posted on: 23 lutego 2013 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 1

II Nidziela Wielkiego Postu
(Rdz 15,5-12.17-18)

Bóg poleciwszy Abramowi wyjść z namiotu, rzekł: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić; potem dodał: Tak liczne będzie twoje potomstwo. Abram uwierzył i Pan poczytał mu to za zasługę. Potem zaś rzekł do niego: Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność. A na to Abram: O Panie, mój Boże, jak będę mógł się upewnić, że otrzymam go na własność? Wtedy Pan rzekł: Wybierz dla Mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a nadto synogarlicę i gołębicę. Wybrawszy to wszystko, Abram poprzerąbywał je wzdłuż na połowy i przerąbane części ułożył jedną naprzeciw drugiej; ptaków nie porozcinał. Kiedy zaś do tego mięsa zaczęło zlatywać się ptactwo drapieżne, Abram je odpędził. A gdy słońce chyliło się ku zachodowi, Abram zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność. A kiedy słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony, ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia i przesunęły się między tymi połowami zwierząt. Wtedy to właśnie Pan zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat.

Niedziela w parafii na Devonii. Nasz londyński kościółek po brzegi wypełniony młodymi małżeństwami i mnóstwem dzieci. Kiedy na nich patrzę, w moim sercu zawsze pojawia się cień zdrowej zazdrości.

Londyńska stacja metra Manor House. Do zatłoczonego wagonika wsiada rodzinka ortodoksyjnych żydów z gromadką dzieci z charakterystycznymi pejsami, ubranych w białe koszule, długie czarne chałaty i czarne kapelusze. W moim sercu pojawia się cień zdrowej zazdrości.

Poniedziałkowy poranek. W skrzynce mailowej znajduję list od koleżanki z czasów łobeskiego liceum,w którym gorąco prosi, abym ochrzcił jej kolejne, trzecie już dziecko. W moim sercu pojawia się cień zdrowiej zazdrości.

Zawsze w takiej sytuacji przypominają mi się dwie bardzo szczególne fotografie – jedna z gromadą ministrantów i lektorów, zrobiona przed kościołem w mojej ostatniej parafii; druga – zrobiona w górach na wspólnym wakacyjnym wyjeździe z dziećmi i młodzieżą. Kiedy na nie patrzę, uświadamiam sobie, że moje życie jest ofiarą, dzięki której mogę być duchowym ojcem setek i tysięcy dzieci.

Niezwykła jest wiara Abrahama, o której słyszymy w pierwszym czytaniu (Rdz 15,5-12.17-18). Wbrew racjonalnym przesłankom, uwierzył Bożej obietnicy, Bożemu słowu, że jego potomstwo będzie liczne, jak gwiazdy na niebie (por. Rdz 15,5). Wbrew nadziei, uwierzył nadziei (Rz 4,18). Wypełnił w swoim życiu wszystko, do czego Bóg go wezwał. Zaufał Bogu, którego przecież nie znał, który – w pewnym sensie – był dla niego całkowicie obcy. Zaufał, uwierzył, zaryzykował po raz kolejny. Transakcja bez żadnych zabezpieczeń.

Pochylając się nad słowem, które podaje nam Matka Kościół w II niedzielę Wielkiego Postu, pragniemy odczytać przesłanie, jakie Bóg do nas kieruje. Ukazuje nam postać Abrahama – wzór ufności i zawierzenia Bogu oraz scenę przemienienia Jezusa na górze online casino Tabor (Łk 9,28b-36) – jedno z kluczowych wydarzeń Nowego Testamentu. W ten sposób pragnie zachęcić nas do bezgranicznego zaufania Jemu, do powierzenia swojego życia – wszystkiego, co piękne i tego wszystkiego, co trudne – Jego woli. To dlatego objawia online casino się nam, jako Bóg niezwykły – Bóg cudów, Bóg przemienienia, tak jak niegdyś objawił się Abrahamowi, a także swoim uczniom – Piotrowi, Janowi i Jakubowi. Objawia się jako ten, któremu warto zaufać, dla którego warto zaryzykować, w którego ręce warto złożyć swoje życie.

Praktyka życie milionów świętych, losy Abrahama, Patriarchów, Proroków, Apostołów i nasze codzienne życie pokazują jednak, że zaufanie Bogu wcale nie zwalnia nas z codziennych ofiar i nie chroni od porażek. Trudno jest zaufać słowu Boga. Nie ma żadnych gwarancji. Wszystko opiera się jedynie na danym przez Boga słowie, obietnicy. Co więcej – właśnie w momencie, kiedy oddajemy ster naszego życia w ręce Boga, pojawiają się nieoczekiwane problemy, ciemności, lęk.

Również Abram, jak słyszeliśmy, zapadł w głęboki sen i opanowało go uczucie lęku, jak gdyby ogarnęła go wielka ciemność; słońce zaszło i nastał mrok nieprzenikniony (por. Rdz 15,12). Możemy odczytać to jako metaforę ukazującą duchowy stan Abrahama po zawierzeniu Bogu, stan  nieobcy także nam. Ale właśnie wtedy, w tym nieprzeniknionym mroku ukazał się dym jakby wydobywający się z pieca i ogień niby gorejąca pochodnia (por. Rdz 15,17). Wtedy to właśnie Pan podjął interwencję, zaczął działać i w konsekwencji zawarł przymierze z Abramem.

Warto ufać Bogu. Takie ryzyko ma sens; takie ryzyko opłaca się. Jeśli zaufamy Bogu, możemy mieć pewność, że w chwilach gdy nad naszą codziennością zachodzi słońce, gdy pojawiają się problemy i trudności, Bóg się objawi, podejmie interwencję, zacznie działać, nie pozostanie obojętny. Zdarza się nam popadać w życiowy letarg. Usypiają nas nasze trudności, codzienne zmagania, małe i duże problemy, grzechy i słabości. Ufając Bogu, możemy mieć pewność, że przebudzimy się z tego wszystkiego, co nas przytłacza. A gdy już się ockniemy, podobnie jak Piotr i jego towarzysze, ujrzymy chwałę Boga i Jego niezwykłą moc (por. Łk 9,32). Zobaczymy, że On przemienił nasze życie, uczynił je szczęśliwym.

Zaufanie Bogu zawsze wiąże się z ofiarą. Musimy coś stracić, żeby coś innego zyskać. Dzięki ofierze Jezusa Chrystusa było możliwe zmartwychwstaniu, był możliwy nowy Izrael, zaistniał Kościół, my wszyscy – potomstwo Abrahama tak liczne jak gwiazdy na niebie.

Również w naszym życiu musimy składać ofiary według naszego powołania – powołania męża, żony, ojca, matki, księdza, siostry zakonnej, osoby samotnej, osoby chorej. Te ofiary mogą stać się zalążkiem nowego życia i zaowocować duchowym bogactwem. Nie muszę z zazdrością patrzeć na młode małżeństwa z dziećmi, ponieważ wiem, że dzięki ofierze mojego życia, mogę być duchowym ojcem setek i tysięcy dzieci. Warto ufać Bogu, nawet jeśli jest to transakcja ryzykowna, bez żadnych zabezpieczeń. Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,31).

comments

1 people reacted on this

  1. Przepiękne, mądre, głębokie i bardzo osobiste rozważanie! Bartku, Twój autentyzm i żywe relacji z wiernymi, co można wyczytać w Twoich refleksjach niezmiernie wzbogacają nasze rozumienie biblijnego tekstu. W tym szczególnie jestem Ci wdzięczna za rozwikłanie tajemnicy ciemności i snu, jakie ogarniają Abrahama podczas aktu Właściwego Przymierza. Może nie tyle rozwikłanie tajemnicy, co wskazanie na możliwe jej wyjaśnienie. Bóg działa z całą swą mocą, wkracza ze Swoim Przymierzem, gdy nasze ciało i duch wydają się bezwładne i pogrążone we śnie i ciemnościach. Pod warunkiem, że dokonaliśmy wcześniej aktu bezwzględnej ufności. On działa często okryty cieniem, co najważniejsze czyni gdy my sami jesteśmy w niemocy. Bardzo Ci dziękuje za ten tekst.

Leave a Comment