Teatr nadający na częstotliwości 52 Hz

W czasie niedawnego pobytu w Krakowie miałem przyjemność brać udział w niezwykłym wydarzeniu. W dniach od 10 do 12 grudnia 2021 r. w Centrum Sztuki Współczesnej Solvay miały miejsce IV Międzynarodowe Spotkania Artystyczne Grupy 52 Hz. To dzieło Andrzeja Andzika Kowalczyka, aktora teatru Cricot 2 Tadeusza Kantora, oraz skupionych wokół niego przyjaciół. Wydarzenie było bardziej z tych kameralnych, co nie obniża jego rangi artystycznej. Dla mnie jest ważna jednak także inna jego właściwość. Spotkania Artystyczne to przykład aktywności społeczeństwa obywatelskiego, tak różnorodnego w palecie swych aktywności. Możemy to zaobserwować zwłaszcza w ciągu ostatnich lat. To aktywności obywatelskiej, bogactwie działań podejmowanych przez zwyczajnych ludzi, zawdzięczamy piękniejszą stronę naszej polskości i po prostu człowieczeństwa. Bez tych działań, tak różnobarwnych, być może już dawno pogrążylibyśmy się w nijakości propagandowego czy konsumpcyjnego blichtru.

Jednym z obszarów aktywności obywatelskiej jest niezależna działalność artystyczna. Z jednej strony skupia się ona na zachowaniu twórczej autonomii, z drugiej w wielu przypadkach wchodzi w relacje z rzeczywistością. Czyni to na wiele sposobów. Można jak Krzysztof Powierża – o którym pisałem niedawno – realizując instalację „Banery z Placu Wilsona”. Można też subtelniej, z dystansem i zachowaniem większej autonomii dzieła sztuki. Obie formy artystycznej odpowiedzi na rzeczywistość są jednakowo ciekawe i warte poznania.

Moja przygoda z Grupą 52 Hz zaczęła się 8 grudnia 2021 r. W kolejną rocznicę śmierci Tadeusza Kantora siedzę u Andrzeja Kowalczyka. Mieszkanie iście krakerskie, z okna pracowni widok na Planty i kościół św. Anny, dalej Uniwersytet. W środku obrazy i instalacje. Rozmawiamy o nich, fotografuję i dokumentuję twórczość Andzika, przeprowadzam wywiady. I tak zeszło dwa dni. W sobotę inauguracja IV Międzynarodowych Spotkań Artystycznych Grupy 52 Hz. W czasie tego artystycznego triduum będą towarzyszyć nam trzy dominanty: „Kubik” Andrzeja Kowalczyka, słynna „Krzywa” Zbigniewa Gostomskiego (podarowana Andzikowi przez samego twórcę) i poezja żydowskiej poetki Maschy Kaléko. Zaczynamy od performansu na scenie teatralnej Solvay’u. Na widowni siadają najbliżsi i przyjaciele grupy. Szkoda, że impreza jest tak słabo rozreklamowana. Na scenie „Kubik” Andrzeja Kowalczyka układa się w „Krzywą” Zbyszka Gostomskiego.

Czym jest jednak ten przywoływany już „Kubik”? To autorska konstrukcja Andzika, urastająca do roli jego artystycznej wizytówki. Próba konstruktywistycznego ładu, formalnego uporządkowania sztuki, a pewnie i świata. Jak w zamyśle Wielkiego Konstruktora z Alef Pierwszej Księgi Tory, jak w heretyckich poczynaniach Wielkich Awangardystów minionego wieku. Ale „Kubik” jest jak świat stworzony, wymyka się intencji stwórcy i przepoczwarza się w inne formy. Dlatego puryzm sześcianu rozpada się, przyjmując formę arytmicznej i niepokojącej „Krzywej”. Jak niespokojny rytm ludzkiego serca. Na scenie toczy się gra, angażująca aktorów i coraz bardziej nas – widzów. W tle urywki filmów z helskich peregrynacji Grupy. Zdarzeniom performatywnym towarzyszą gitarowe dźwięki Krzysztofa Ścierańskiego, wybitnego jazzmana, specjalnie na tę okazję przybyłego do Krakowa. Swą muzyką wydarzenie współtworzy też Jaro Tochowicz. Wszystko składa się w dobrze przemyślaną całość. Po performansie schodzimy piętro niżej, na wystawę.

W Sali Białej obrazy, instalacje, rysunki oraz zdjęcia wielu artystów z kręgu Grupy 52 Hz; wystawiają m.in. Andrzej Kowalczyk i Aleksander Fraj Pieniek. Moją uwagę przyciąga szczególnie fotografia „Johannes” Jacka Stokłosy – fascynująca gra ze złudzeniem perspektywy – oraz „Kuferek” Małgosi Palka. Ten ostatni to bardzo osobisty wehikuł, przenoszący oglądającego w sferę intymnych relacji Autorki z Wielkim Wujkiem (Tadeuszem Kantorem), jego twórczością oraz rodzinną przeszłością Wielopola, tego topograficznego i tego scenicznego. Nagle, w sposób niezapowiedziany, rozpoczyna się performans Grażyny Borowik. Mim rozpoczyna grę układania i rozpadu konstrukcji z klocków Lego. Działaniom tym towarzyszy metronom, niczym Wahadło Foucalta naszej egzystencji. Nagle metronom zostaje zatrzymany, krąg światła gaśnie, gra ustaje: Śiwa przestaje tańczyć, przerywając krąg istnienia. Wbrew popularnym sądom niedaleko od konstruktywizmu do metafizyki.

W Sali Czarnej, zaaranżowanej przez Andrzeja Kowalczyka i Krzysztofa Dominika, wystawa prac Zbigniewa Gostomskiego. Dominantą przestrzeni jest „Krzywa” – to punkt kulminacyjny pierwszego dnia Spotkań Artystycznych. W wyciemnionej sali, oświetlonej tylko neonami „Kosmosu” Gostomskiego, potęgują się zmysłowe wrażenia odbiorcy. Relacja dialogiczna między „Krzywą” a „Kosmosem” prowadzi ku antropocentrycznemu porządkowi wszechświata. W pamięci mam słynną Salę Neoplastyczną Władysława Strzemińskiego, tylko „à rebours”: zamiast rozszczepienia barw – skupienie (biel) i pochłanianie (czerń) światła.

Ta gra zbierania promieni życia w jedną wiązkę i ich rozpadu w nicość odsyła nas do schulzowskich regionów Wielkiej Herezji, antycypując pokazywany drugiego dnia spektakl „Liczenie maku z Maschą Kaléko”.

„Czerwienią krzyczy mak wśród łanów polskich,

A w czarnych lasach polskich czyha śmierć.

Żółte snopy już gniją.

Dawni siewcy nie żyją.

Blade matki marnieją.

Dzieci płaczą o chleb.” (1)

Widzowie schodzą się na seans powoli; są jak błądzący wędrowcy, którzy przybyli w przestrzeń teatralnej gry. Trochę jak Mascha… Ale nie. Przybyli tutaj celowo, na spotkanie. Tak jak w gruncie rzeczy celowe było poetyckie opisywanie świata przez Maschę. Na scenie intrygują rozstawione na stelażach plany miast – miejsc życiowych przystanków żydowskiej poetki. Aktorzy dokonują ostatnich poprawek; obnażając tym samym fikcję świata przedstawionego. A może płynnie pokazując rozmycie granicy między realnością a artyzmem?

„Milczą ptaszęta, z gniazda wypłoszone.

Drzewa się skarżą, unosząc koronę,

A kiedy szepczą nad Wisłą schylone,

Na wschód śląc z wiatrem swój posępny psalm,

W brodatych Żydów geście rozmodlenia,

Trzęsie się wokół krwią nasiąkła ziemia

I płaczą kamienie”.

Interwałem między życiem a sztuką jest odczytany, zwięzły biogram poetki. Właściwa gra zaczyna się od poezji; siedząca na krześle aktorka (Marta Kontny) czyta jeden z wierszy, jakby inwokację do biografii, a jak się okaże w drugiej części przedstawienia, właściwie do ludzkiego losu. Na scenie krótkie urywki z życia poetki imigrantki. Narodziny gdzieś na wschodzie Europy; nazwę  miasteczka Chrzanów trudno wymówić w niesłowiańskich językach. Potem dekadencki Berlin lat 20-tych minionego wieku; kabarety, zabawa, szampan – inicjacja w dorosłość. Emigracja do Nowego Jorku zaznaczona anglojęzycznym zwrotem o niedzielnych, kościelnych dzwonach.

Groza apokalipsy nie daje jednak o sobie zapomnieć. Na scenę równym, „wojskowym” marszem – mającym jednak nieco z kabaretowej groteski – wkraczają ubrane na czarno Walkirie. Tak, autorytaryzm jest w istocie groteskowy, ma coś z burleski, wiemy to od czasów (anty)Mistrza Wolanda. Walkirie opanowują przestrzeń gry, potem skupiają się po jednej ze stron sceny. Mechanicznym krokiem podchodzi do nich Krzysztof Dominik (onegdaj realizator dźwięku do „Umarłej klasy” i „Wielopola, Wielopola” Kantora) i ceremonialnie zdejmuje z głów aktorek czapki zarazy/napiętnowania, mające kształt czarny ptaszysk (ptaki to jedna z artystycznych obsesji Andzika). Nagie włosy Walkirii przywołują tragiczną grę Erosa z Tanatosem: seksualny kobiecy powab miesza się ze ściętymi warkoczami, tymi z ekspozycji w jednym z baraków Auschwitz. Tam jedynie ta część ludzkiego ciała zaświadcza o istnieniu Zgładzonych, resztę prochów zakopano w dołach, rozsypano po polu.

Wypełnieniem teatralnego spotkania jest tytułowe „Liczenie maku…” – działanie autonomiczne, a przecież będące integralną częścią spektaklu. Aktorka z prologu (Marta Kontny) przygotowuje do niego Andzika. Schulzowskie spotkanie Adeli z Ojcem, a może Mistrza z Małgorzatą jak u Bułhakowa? Sens tego działania jest jeden: obnaża zwycięstwo materii nad duchem, ale i zwycięstwo pamięci nad rozkładem materii. Wcześniej Krzysztof Dominik dokonuje epifanii, ukazując czterem stronom świata worek z 80 milionami ziarenek. Ponoć tylu ludzi zostało zamordowanych w wojnach i ludobójstwach epoki nowoczesności. Dokonuje się heretycki, schulzowski proces przeistoczenia nieożywionej materii w pamięć o ludziach. Każde ziarno jest przecież niby takie same, a jednak osobne, ma cechy indywiduum. Jak Człowiek podobny do Człowieka, a przecież niepowtarzalny. Krzysztof i Andzik liczą ziarna maku. Z pietyzmem, powoli; z szacunkiem dla każdego Istnienia: „(…) po cztery, po cztery”. Na końcu Grażyna Borowik, kręcąc niewielkim młynkiem, wymienia numer jednego z ziarenek: „12318… 12318…12318”. To numer obozowy jej zgładzonego w Auschwitz Dziadka.

„Kto znów w tym roku zechce w szofar zadąć

Niemym, co modlą się pod płową trawą,

Setkom tysięcy nieznanych, tym z grobu,

Z imion wiadomych tylko Panu Bogu!

Na sądzie wielce musiał się natrudzić,

By z księgi życia wykreślić tych ludzi.

Niech drzew modlitwa dosięgnie Cię, Panie.

Dziś zapalamy światło swe Ostatnie”.

Ostatniego dnia Międzynarodowych Spotkań Artystycznych Grupy 52 Hz. miały miejsce dwa wydarzenia. Najpierw sympozjum naukowe, określone jako „Spotkanie teoretyczne”, na którym głos zabrali: Anna Baranowa, Alexander Fraj Pieniek, Grażyna Borowik i Klaudiusz Święcicki. Potem wieczór filmowy; zapisy dokumentowały działania Grupy w czasie realizacji sierpniowego projektu w Kuźnicy na Helu, gdzie artyści podążali – kolejny już raz – szlakiem Tadeusza Kantora. Mogliśmy obejrzeć także zdjęcia z działań w zakopiańskim Domu Doktora. Jesienią 2021 r. twórcy pokazywali swą sztukę w gościnnych progach galerii Magdy Kraszewskiej, wnuczki słynnego lekarza Wacława Kraszewskiego. Ta zbudowana w stylu zakopiańskim willa, poprzez Stanisława Witkiewicza, przywołuje ducha Witkacego, wielkiego świętego artystycznej bohemy Dwudziestolecia. Jego fatalistyczna wizja historii i końca sztuki wydaje się być obecna w twórczości Grupy 52 Hz. Bo czyż procesja wniesienia na Kasprowy Wierch przez artystów „Kubika” nie była działaniem spod znak gry z czystą formą?

Z ostatniego dnia spotkania pozostał w pamięci zwłaszcza świetny film Leny Kowacz, będący zapisem performansu: „Меса за втраченим домом або маршрути переміщених осіб” („Msza za utraconym domem albo szlak uchodźców”), zrealizowanego z Teatrem 52 Hz. Wracamy na morską plażę. Na niej Hekabe w czarnej tunice; z obnażonymi piersiami biegnie ku morzu, ciało coraz bardziej zanurza się w falach, uwolniona szarfa sukienki łopocze na wietrze. Pozostają ślady stóp i świeczki powtykane w piasek. Kryształki żwiru – ziarna maku. Znaki upamiętniające zgładzonych z wiersza „Kadisz” Maschy Kaléko; ślady upamiętniające tych, którzy w ostatnich latach z Afryki i Bliskiego Wschodu nie dopłynęli przeciążonymi łodziami do swej (niby) Ziemi Obiecanej. Do Europy, która nosi przecież imię córki Agenora, władcy azjatyckiego Tyru.

 

(1) W tekście zacytowano wiersz „Kadisz” Maschy Kaléko; M. Kaléko, Epitafium, tłum. R. Wojnakowski, Wyd. Austeria, Kraków-Budapeszt 2017, s. 108. Wiersz w tym samym tłumaczeniu  wykorzystano w spektaklu.

 

Fotografia: „Liczenie maku z Maschą Kaléko”, fot. Jacek Stokłosa (na zdjęciu Marta Kontny i Andrzej „Andzik” Kowalczyk)

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

9 Komentarzy

Avatar

Anonim · 17 stycznia 2022 o 12:52

Jeszcze raz dziękuję za dyskusję, która się pod mym tekstem rozwinęła. To ważne. Przepraszam osoby, które nie uwzględniłem, ale dopiero wchodzę w Państwa działalność, a jej bogactwo powoduje, że nie bardzo jest możliwość ujęcia całej summy w tak krótkim tekście publicystycznym, zawsze skazanym na mniej lub bardziej subiektywny wybór. Jestem pod wrażeniem różnorodności, które (podkreślę to jeszcze raz) dopiero poznaję, działań artystycznych. Grupy ludzi chcących ze sobą wspołpracować i osiągających tak ciekawe rezultaty. To już nie jest Teatr 52 Hz a raczej kulturalny fenomen Grupy 52 Hz, której teatr jest ważnym, ale nie jedynym, elementem. Szkoda, że Grupa 52 Hz cieszy się tak małym zainteresowaniem ze strony mecanatu kulturalnego. Ale cóż, w Krakowie (i w Polsce zresztą też) to nie jest odosobniony przypadek. Niejednokrotnie wypowiadał się na ten temat sam Tadeusz Kantor. Minęły lata i epoki, a niewiele się zmieniło w tym względzie. Myślę, że krakowska Cricoteka winna bardziej zainteresować się Państwa działalnością. Ps. Panu Jarosławie Konopce dziękuję za przesłanie linku i ostrożnie obiecuję, że nie jest to mój ostatni głos w sprawie Teatru 52 Hz (także na płaszczyźnie analizy naukowej).

    Avatar

    Klaudiusz Święcicki · 17 stycznia 2022 o 12:53

    Przepraszam, ten anonim to Autor komentowanego artykułu 🙂

Avatar

Andrzej Kowalczyk · 14 stycznia 2022 o 14:21

A dialog to już jakaś forma wspólnoty, … Zapraszam. Kolejny komentarz ,albo przypis wspólnotowy
Potem wieczór filmowy; zapisy dokumentowały działania Grupy w czasie realizacji sierpniowego projektu w Kuźnicy na Helu” więcej się nie mieści…
• Uzupełniam po imieniu „Obywatele filmowani i filmy artystów ”
• Paweł Partyka „H.C. Andersen – jego stosunek do natury” (wykład na plaży) z teatrem 52 Hz,
• koncert na piachu Krzysztofa Ścierańskiego i Waldemara Gołębskiego
• autonomiczne perfo Grażyna Borowik
• „Laterna Cubica” Happening Teatru 52 Hz i „Living Dead – czytanie performatywne dramatu Christiana Lollike z Pawłem Partyką ,Noc na plaży- Jastarnia.
• Autonomiczne perfo z 52 Hz Lena Kowacz, Jarosław Konopka, Iwona Krawiec Konopka
• Relacja z “ Kina Żeglarz” Jastarnia 2021

Filmy autorskie : Jarosław Konopka, Lena Kowacz, Iwona Mickiewicz, Paweł Partyka, Dariusz Tokarczyk, Tomisław Piotr Wasilewicz .

Avatar

Andrzej Kowalczyk · 14 stycznia 2022 o 14:20

A dialog to już jakaś forma wspólnoty, … Zapraszam. Kolejny komentarz ,albo przypis wspólnotowy
• Ostatniego dnia Międzynarodowych Spotkań Artystycznych Grupy 52 Hz. miały miejsce dwa wydarzenia. Najpierw sympozjum naukowe, określone jako „Spotkanie teoretyczne”, na którym głos zabrali: Anna Baranowa, Alexander Fraj Pieniek, Grażyna Borowik i Klaudiusz Święcicki.
• Potem wieczór filmowy; zapisy dokumentowały działania Grupy w czasie realizacji sierpniowego projektu w Kuźnicy na Helu” więcej się nie mieści…
• Uzupełniam po imieniu „Obywatele filmowani i filmy artystów ”
• Paweł Partyka „H.C. Andersen – jego stosunek do natury” (wykład na plaży) z teatrem 52 Hz,
• koncert na piachu Krzysztofa Ścierańskiego i Waldemara Gołębskiego
• autonomiczne perfo Grażyna Borowik
• „Laterna Cubica” Happening Teatru 52 Hz i „Living Dead – czytanie performatywne dramatu Christiana Lollike z Pawłem Partyką ,Noc na plaży- Jastarnia.
• Autonomiczne perfo z 52 Hz Lena Kowacz, Jarosław Konopka, Iwona Krawiec Konopka
• Relacja z “ Kina Żeglarz” Jastarnia 2021

Filmy autorskie : Jarosław Konopka, Lena Kowacz, Iwona Mickiewicz, Paweł Partyka, Dariusz Tokarczyk, Tomisław Piotr Wasilewicz .

Avatar

Klaudiusz Święcicki · 11 stycznia 2022 o 14:23

Dziękuję pięknie za ważne uzupełnienie mego tekstu

Avatar

Andrzej Kowalczyk · 10 stycznia 2022 o 14:57

Marta Garcia Darowska, Tadeusz Koniarz swoje prace -Gościnnie prezentowali. w “Spotkaniach… 52
Hz “

    Avatar

    Jarosław Konopka · 14 stycznia 2022 o 13:50

    2 lata uczestniczę z kamerą, realizacje filmowe Teatru 52Hz zapraszam tu : https://youtube.com/channel/UCA77tSbysbDnpS6j9H8P0fQ
    sekwencje filmowe „a po Helu 2021 „ wydarzeń relacjonowanych przez Klaudiusza … i innych są dostępne. Dziękuję z Gdyni/tu pracuję / ,za głos z Poznania ,Kraków milczy !

      Avatar

      Klaudiusz Święcicki · 17 stycznia 2022 o 13:03

      Dziękuję, na pewno z przyjemnością obejrzę

Avatar

Andrzej Kowalczyk · 10 stycznia 2022 o 14:41

Klaudiuszu dziękowałem, za to co napisałeś już. Teraz/ wróciłem po bolesnej kuracji do siebie/ i widzę ,że Twojej relacji ze spektaklu , są Walkirie chwalone ,ale bezimienne. Uzupełniam imionami aktorek Iwona Krawiec Konopka, Iga Piwowarczyk, Aleksandra Rudzka Miazga, Agnieszka Wójtowicz, Lena Kowacz. Nie ma Agnieszki Grymajło w roli Sany i Tomka Długosza jako Juliana. „W artystycznych obszarach aktywności obywatelskiej „ w teatrze 52 są.
„Na scenie toczy się gra, angażująca aktorów i coraz bardziej nas – widzów. W tle urywki filmów z helskich peregrynacji Grupy ” napisałeś. To niezwykle ważne filmy Jarosława Konopki. Projekcja Jarka filmów była też podstawą „Plaży” wystawy i perfo w „Galerii Korytarzowej”.
„Jednym z obszarów aktywności obywatelskiej jest niezależna działalność artystyczna” -celnie napisałeś. I znów Obywatele na plaży po imieniu, Agnieszka Grymajło, Małgorzata Łapaj , Iwona Krawiec Konopka, DanaTrandasir, Krzysztof Dominik i ja./Jarek Konopka z kamerą nowy film kręci/
Wiem ,że formuła/ felietonu ,recenzji?/w klubie… już przeładowana /na dostępną ilość znaków, kondensat zapisałeś pięknie. Dlatego w komentarzach, przypisach, a może kolejnym odcinku? Gdzieś musimy uzupełnić informację imionami Obywateli aktywnych w te trzy dni,/ zaczynajmy reszta w kolejnych komentarzach
Uczestnicy Międzynarodowych Spotkań Artystycznych Grupy 52 Hz

Anna Baranowa
Grażyna Borowik
Karolina Czerska
Krzysztof Dominik
Tomasz Długosz
Aleksander Fraj Pieniek
Agnieszka Grymajło
Monika Jadzińska
Juriana Jur
Marta Kontny
Lena Kowacz
Jarosław Konopka
Iwona Krawiec-Konopka
Andrzej Andzik Kowalczyk
Iwona Mickiewicz
Małgorzata Palka
Paweł Partyka
Iga Piwowarczyk
Dorota Ruszkowska
Jacek Maria Stoklosa
Jaro Tochowicz
Dariusz Tokarczyk
Tomisław Piotr Wasilewicz
Adam Wojtowicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Errare humanum est

Tak, błądzenie jest rzeczą ludzką. Warto się do tego przyznać… i błądzić. Poszukiwać swojej drogi pośród pytań. Tylko w ten sposób można czegoś dokonać i przynajmniej podjąć starania, by świat choć trochę stał się lepszy. A kto tutaj zabłądzi, może przystanie i przeczyta poniższy tekst. I być może podejmie dyskusję. A dialog to już jakaś forma wspólnoty, nawet jeśli chwilowej i ulotnej, to zawsze cennej. Zapraszam więc.

O autorze

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!