Posted on: 15 lutego 2018 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

Po Soborze Watykańskim II nie dziwi nas, że papieże mówią o potrzebie odnowy, również Franciszek wzywa do nieustannej reformy (EG26), Kościół semper reformanda est, powinien się nieustannie odnawiać, bo przecież na co dzień staje wobec swoich ograniczeń i słabości, a nie tylko przy okazji wyjątkowych okazji. Co ma być przedmiotem odnowy, jakie dzisiaj dręczą nas, Kościół słabości? – pisze dr Michał Rychert.

Gdy w 1848 r. ks. Antonio Rosmini wydał swoje najbardziej znane dzieło „Pięć plag Kościoła” (Delle cinque piaghe della Santa Chiesa), w którym podjął krytyce raniące Kościół instytucjonalne ograniczenia i słabości nie był sprzyjający klimat dla proponowanych zmian. W 1832 r. papież Grzegorz XVI w encyklice Mirari vos deklarował, że Kościół zbudowany przez Chrystusa na fundamencie Apostołów i prowadzony przez Ducha Świętego nie wymaga żadnej reformy i byłoby absurdem twierdzić, że potrzebuje odnowienia. Kościół pojmował siebie jako societas perfecta – społeczność doskonała, bo wyposażona we wszystkie narzędzia zbawienia. W tym kontekście wytykanie wad, wzywanie do zmian brzmiało jak herezja. Dzieło Rosminiego spotkało się z ostracyzmem w 1849 r. znalazło się na indeksie a następnie niektóre ze zdań zostały potępione.

Choć kamienie młyńskie Kościoła toczą się powoli, to czasami wydarzenia idą w nieoczekiwanym kierunku. Tak było i tym razem. Jan Paweł II rehabilitował Rosminiego a Benedykt XVI go beatyfikował.

Po Soborze Watykańskim II nie dziwi nas, że papieże mówią o potrzebie odnowy, również Franciszek wzywa do nieustannej reformy (EG26), Kościół semper reformanda est, powinien się nieustannie odnawiać, bo przecież na co dzień staje wobec swoich ograniczeń i słabości, a nie tylko przy okazji wyjątkowych okazji. Co ma być przedmiotem odnowy, jakie dzisiaj dręczą nas, Kościół słabości? Odpowiedź niesie ze sobą lektura Adhortacji Ewangelii Gaudium. Wśród wielu kwestii jakie Franciszek podejmuje w Adhortacji stara się również odpowiedzieć na to pytanie.

Niewiele jest dokumentów Kościoła, które z taką prostolinijnością i otwartością mówią o słabościach i grzechach Kościoła. Wzywanie do nieustannej reformy w ustach Franciszka nie jest gołosłowne. W Adhortacji Ewangelii Gaudium wymienia cały szereg grzechów – współczesnych plag i ran Kościoła. Po historycznym wyznaniu grzechów jakiego dokonał Jan Paweł II w roku Jubileuszowym mówienie dziś o grzechach przestało być tabu choć zawsze boli, wzywa do refleksji, czasami przerażą jak w czasie wielkopiątkowej drogi krzyżowej w pamiętnym 2005 r., gdy kard. Ratzinger modlił się słowami – przeraża nas brud szaty i oblicza Twego Kościoła. Ale to my sami go zbrukaliśmy.

Wymienione w Adhortacji grzechy nie mają charakteru retrospektywnego, ale są odważnym aktem skonfrontowania się z trudną rzeczywistością, która kształtuje obraz współczesnego Kościoła. Przez to samo Adhortacja w żadnej mierze nie tchnie pesymizmem, nie roztacza wizji końca. Wypunktowane grzechy są wyrazem zatroskania i wynikiem analizy teologicznej i społecznej Kościoła. Nie można ich odczytywać inaczej jak wezwania do osobistej refleksji, rachunku sumienia i nawrócenia. Dobry materiał do wielkopostnych przemyśleń.

 

Biurokratyzm

Wielu chrześcijan ogranicza swój kontakt z Kościołem do kancelarii parafialnej i niestety często ten kontakt zniechęca i na kolejne lata urywa wszelki kontakt. W efekcie jak stwierdza Franciszek część ochrzczonych nie doświadcza swojej przynależności do Kościoła, (…) spowodowane jest to także przez pewne mało gościnne struktury i klimat w naszych parafiach i wspólnotach, albo przez biurokratyczną postawę (…) aspekt administracyjny bierze górę nad duszpasterskim (EG 63). Franciszek upomina się tym samym o parafię, która będzie przede wszystkim domem, wspólnotą a nie urzędem. Jako chrześcijanie staliśmy się konsumentami sakramentów bez poczucia przynależność do Kościoła. W zmianie nastawienia nie zawsze pomagają sami duszpasterze czyniąc z plebanii twierdzę. Zamiast urzędu parafialnego czynnego od – do, Franciszek oczekuje otwartych drzwi, duszpasterzy wyczekujących, przejętych duchem misyjnym. Aspekt administracyjny w naszych parafiach niestety nie dotyczy tylko kancelarii ale również życia. Sama sakramentalizacja bez innych form ewangelizacji  dziś nie wystarcza. Aktywność duszpasterska wielu parafii sprowadza się tylko do szafowania sakramentami. Przywykliśmy się do widoku ławek pełnych dzieci przy okazji I Komunii i świecących pustką zaraz po niej, sloganem stało się określenie bierzmowania jako sakramentu pożegnania z Kościołem. Biurokratyczne statystyki na tle innych krajów mamy całkiem dobre. Naszą ospałość tłumaczy zapewne fakt, że wciąż żyjemy mitem chrześcijańskiego narodu, w którym wiarę nabywa się z mlekiem matki. Nie jest to opis zgodny ze współczesną rzeczywistością. Element decyzji, wypiera tradycję i przyzwyczajenia. Dlatego dziś Kościół zamiast szafarzy sakramentów potrzebuje misjonarzy, a zamiast parafii wspólnot misyjnych. Budowanie Kościoła jako wspólnoty jest najważniejszym zadaniem.

 

Elitaryzm

Są chrześcijanie, którzy przestają żyć serdeczną przynależnością do Kościoła, aby pogłębiać ducha sporu. Zamiast należeć do całego Kościoła z jego bogatą różnorodnością, należą do tej czy innej grupy czującej się jako odrębna lub specjalna (EG 98). Kościół w swojej idealnej formie to wspólnota wspólnot. Są parafie, które urzeczywistniają ten ideał. Niesie on jednak ze sobą pokusę sekciarstwa polegającą na zamknięciu się i budowaniu poczucia wyższości. Franciszek mówi wprost o pewnym wyobcowaniu z całości Kościoła. Wielu duszpasterzy odmawia współpracy w rozwoju takich wspólnot na terenie swoich parafii. Preferują zastany porządek mimo marazmu. Franciszek zdecydowanie woli Kościół poobijany – misyjnym zapałem – od Kościoła chorego z powodu zamknięcia.

Elitaryzm jest nie tylko słabością wspólnot parafialnych. Uwidacznia się również w relacjach pomiędzy kościołami w różnych krajach a także różnych tradycji kulturowych. Spór wokół Amoris laetitia odnowił lokalny patriotyzm religijny, wysuwa się postulaty, aby Kościół polski stanął na straży ortodoksji, w końcu jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa. Niektóre środowiska z politowaniem i poczuciem wyższości patrzą na Kościół w Niemczech i puste kościoły zachodu.

Wreszcie katolicyzm europejski wyrosły na tradycji filozofii greckiej i prawa rzymskiego przez wielu uważany jest za jedynie słuszny i jako taki wzorcowy dla Kościoła powszechnego. Jest w tej postawie nie tylko brak szacunku dla innych tradycji kościelnych, często sięgających czasów apostolskich, ale również brak zrozumienia dla tego czym jest Kościół.

 

Klerykalizm

W tym kontekście syndrom psa ogrodnika, to dobry sposób opisu klerykalizmu. Sami nie chcą podjąć działalności misyjnej, ale też świeckim na to nie pozwolą. Świecki, który katechizuje w szkole, jest pożyteczny, ale ten sam głoszący katechezę dla parafian jest postrzegany niejednokrotnie jako zagrożenie dla autorytetu i pozycji księdza. W Polsce chyba na palcach jednej ręki można policzyć parafie w których udział świeckich w kształtowaniu życia parafii jest rzeczywisty. Franciszek zauważa, że świeccy często nie znajdują miejsca w swoich Kościołach partykularnych, by się wypowiedzieć i działać, z powodu nadmiernego klerykalizmu, pozostawiającego ich na marginesie decyzji (EG 102).

Franciszek przestrzega również przed nadmierną centralizacją, która komplikuje życie Kościoła oraz jego dynamizm misyjny (EG 32). Klerykalizm faktycznie żywi się hierarchiczną strukturą Kościoła widzianego na kształt piramidy. W tym kontekście oddolne inicjatywy burzą ład i wprowadzają niepokój.

Jest jeszcze inna forma klerykalizmu, która czerpie swoje natchnienie z przekonania, że uczestnictwo w hierarchii (hierós i arché – być przy źródle) automatycznie gwarantuje natchniony charakter własnym inicjatywom i wizjom. Franciszek przypomina w Adhortacji, aby kapłaństwa nie utożsamiać z władzą lub godnością (por. EG 103).

 

Indywidualizm

Indywidualizm do Kościoła Katolickiego przeniknął z protestantyzmu. Prawdziwy Kościół, w ujęciu teologii liberalnej mieści się w sercu poszczególnych wierzących. Jest on duchową wspólnotą „societas in cordibus”. Nie jest pojęciem jednoznacznie negatywnym, kryje się w nim również słuszne dążenie do podkreślenia swojej osobowości, które w wymiarze eklezjalnym może zaowocować wiarą ‚z wyboru’. Jest jednakże inna strona indywidualizmu, który odwraca nas od wspólnoty i konkretności drugiego człowieka w świat wyimaginowanej duchowości. Franciszek dostrzega, że w Kościele wzrasta poważanie dla różnych form ‘duchowości dobrobytu’ bez wspólnoty, dla ‘teologii pomyślności’ bez braterskich zobowiązań, albo dla subtelnych doświadczeń bez twarzy, sprowadzających się immanentnego poszukiwania wewnętrznego (EG 90). U spodu krytyki indywidualizmu kryje się pytanie o naturę Kościoła. Bóg potrzebuje Kościoła, nie jako instytucji dobrobytu i bezdusznej administracji, ale jako wspólnoty. Kościół jest tam gdzie dzieje się miłość. Kościół to nowa rodzina braci i sióstr dających się prowadzić Bogu, stąd praktykujących miłość i wzajemną solidarność. Nasze parafie są dalekie od tego ideału. Dziś Kościół raczej przypomina supermarket, w którym każdy indywidualnie, w sposób anonimowy realizuje swoje potrzeby duchowe i religijne. Braterstwo i wspólnota są raczej sloganem ornamentem homiletycznym niż na co dzień przeżywaną rzeczywistością. Antidotum na grzech indywidualizmu jest pragnienie odkrywania Jezusa w twarzy innych, w ich głosie, w ich prośbach.  Franciszek tym samym zachęca, abyśmy nigdy nie ulegli zmęczeniu w wybieraniu braterstwa (EG91) i woła nie pozwólmy się okraść ze wspólnoty! (EG 92).

 

Tradycjonalizm

Różnicę pomiędzy Tradycją a tradycjami przypomniał w epoce soborowej Y. Congar upominając się aby Tradycja Ewangelii miała pierwszeństwo nad ludzkimi tradycjami choćby najbardziej „uświęconymi”. Franciszek już niejednokrotnie pokazał, że nie czuje się więźniem zastanych zwyczajów i schematów, w których poruszał się dotąd Watykan. Franciszek chce, aby Kościół zrobił krok dalej, strzepał z siebie muzealny kurz. W Adhortacji przestrzega przed tym, aby źle rozumiana troska o liturgię, doktrynę i prestiż nie doprowadziła do tego, że życie Kościoła zmienia się w kawałek muzeum (EG 95). Nasze pokolenie staje się świadkiem jak spełnia się pragnienie Jana XXIII, który miał powiedzieć, że trzeba strząsnąć cesarski kurz, który zebrał się na tronie świętego Piotra. Przywiązanie do różnych tradycji nie jest wcale domeną kleru, również wśród świeckich możemy zauważyć dążenia zmierzające do zachowania i uświęceniem form i języka, nawet gdy treść, którym mają służyć przestaje być zrozumiała.

Język, którym posługuje się Kościół musi być zrozumiały. Nie sakralny, ale zrozumiały, tak jak słowa Jezusa były zrozumiałe dla Jego słuchaczy. Podczas gdy, jak zauważa papież, wciąż pozostajemy wierni jakiemuś sformułowaniu, ale nie przekazujemy istoty rzeczy. (EG 41 43). Nawet nie dostrzegamy jak obco, mogą brzmieć liczne pojęcia, jakich na co dzień używamy w środowisku kościelnym: zwiastowanie, nawiedzenie, zesłanie, zbawiciel, łaska. Kto dziś używa tych słów w życiu codziennym? Są struktury języka, form pobożności, przyzwyczajeń, tradycji. Franciszek nie boi się wezwać nas „abyśmy nie zamykali się w nostalgii za strukturami i zwyczajami, które nie są już nosicielami życia w dzisiejszym świecie (EG108). Zamiast narzekać na parafian, że nie przychodzą na to lub inne nabożeństwo Franciszek wzywa do proponowania nowych form, które będą dostosowane do mentalności współczesnego człowieka.

 

Pesymizm

Franciszek mówi o chrześcijanach, którzy nie są zdolni widzieć nic innego, jak tylko ruiny i kłopoty (…) i wskazuje, że powinniśmy się zdecydowanie odciąć od tych proroków nieszczęść, głoszących co najgorsze, tak jakby bliski już był koniec świata (EG84). Nie zaskakuje, że odpowiedzą papieża na katastroficzne i pesymistyczne wizje jest wezwanie do zaufania wobec tajemniczych planów Bożej Opatrzności (EG 84). Nie brak jest apokaliptyków, którzy świat i przyszłość dostrzegają jako domenę złego. Zwykle towarzyszy temu ciągłe utyskiwanie na ‚trudne czasy’, na szerzące się zło. Chrystus, którego oczekujemy przyjdzie z przyszłości, musimy więc wpatrywać się w nią z nadzieją i nie dać się okraść z nadziei. Wobec panoszącego się zła i grzechu Nowy Testament wskazuje na dwie postawy. Pierwsza to Jana Chrzciciela zwiastującego sąd i potępienie – każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu będzie wycięte i w ogień wrzucone (Mt 3,11). Odmienną postawę dostrzegamy w troskliwym ogrodniku, z przypowieści Jezusa, który zamiast wyciąć nieurodzajne drzewo figowe najpierw robi wszystko, aby ponownie zaowocowało (Łk 13,8). Oczywiście możemy toczyć statystyczne spory i wyliczać w procentach ile w wypowiedziach Chrystusa jest gróźb a ile łaski. Franciszek na przekór prorokom nieszczęść odczytuje Ewangelię jako Dobrą Nowinę. Mówi o radości zbawienia i niemęczącym się miłosierdziu Boga. Ważne, aby to miłość Chrystusa przynaglała nas (2Kor 5, 14) a nie lęk i groźby.

Przejawem pesymizmu jest syndrom oblężonej twierdzy. Franciszek przypomina, że Ideał chrześcijański będzie zachęcał zawsze do przezwyciężenia podejrzenia, stałej nieufności, obawy przed inwazją ze strony innych, postaw obronnych, jakie narzuca nam dzisiejszy świat (EG 88). Kodem genetycznym Kościoła, zrodzonego z łaski Boga jest dialog. Kościół jest dla świata, a jego drogą jest człowiek, każdy człowiek.

Są chrześcijanie, którzy wydają się przyjmować klimat Wielkiego Postu bez Wielkanocy (EG 6). Tym warto dedykować lekturę choćby tylko pierwszych stron Adhortacji, gdzie 30 razy pada słowo radość. Papież pyta retorycznie Dlaczego i my nie mielibyśmy zanurzyć się w tym strumieniu radości? Jest to radość płynąca z przyjęcia orędzia Chrystusa. Radość tę przeżywa się inaczej na różnych etapach życia i w różnych okolicznościach jednakże to ona a nie smutek i pesymizm mają stać się znakiem rozpoznawczym. Dlatego Franciszek konkluduje swoją myśl wezwaniem-Nie dajmy się okraść z misyjnego entuzjazmu (EG 80).

 

Grzechy przeciw rodzinie

W przypadku ludowych kultur katolickiej ludności możemy uznać niektóre słabości, które powinny być jeszcze uzdrowione przez Ewangelię: nadmierna dominacja mężczyzny (machismo), alkoholizm, przemoc domowa, znikome uczestnictwo w Eucharystii, fatalistyczne lub zabobonne wierzenia (EG69). Od dominacji mężczyzn po znikome uczestnictwo w Eucharystii to grzechy tak przeciwko rodzinie biologicznej jak i duchowej zawsze przeciw Kościołowi, który jest wspólnotą rodzin. W codziennym przepowiadaniu grzechy te są nieobecne lub podejmowane na wysokim poziomie ogólności, a przecież Kościół jest silny i słaby zarazem życiem naszych małżeństw i rodzin.

Episkopat i duszpasterze powinni mieć odwagę, aby o grzechach dokonujących się w zaciszu naszych rodzin mówić przynajmniej tak otwarcie jak Franciszek, podjąć dialog i współpracę z tymi środowiskami, które usiłują przeciwdziałać np. przemocy domowej.

 

Interesowność

Jednym z pierwszych znaków nowego pontyfikatu jest zwrot ku franciszkańskim ideałom. Papież pragnie Kościoła nie tylko dla ubogich, ale również ubogiego. Tym co staje naprzeciw jest duchowa światowość kryjąca się pod pozorami religijności, to grzech interesowności, który polega na szukaniu chwały ludzkiej i osobistych korzyści zamiast chwały Pańskiej (EG93). Duchowa światowość prowadzi niektórych chrześcijan do ciągłych konfliktów z innymi chrześcijanami, którzy stoją na drodze w poszukiwaniu, władzy, prestiżu, przyjemności lub materialnego zabezpieczenia (EG 98). Słowa te to nic innego jak krytyka odwiecznych pożądliwości oczu, ciała i pychy tego żywota. Chrystus pozostawił je wszystkie na pustyni przed podjęciem publicznej działalności. Nie da się chrystianizować będąc obciążonym nadmierną troską o własny pożytek a nie – Chrystusa Jezusa (EG93). Interesowność to nie domena tej czy inne grupy w Kościele – to grzech powszechny nas wszystkich ilekroć interes osobisty przedkładamy nad wierność Bogu.

 

„Powinno się robić”

Papież wskazuje, że historia Kościoła jest chwalebna jako historia ofiar, nadziei, codziennej walki, życia spędzonego na służbie, wytrwałości w żmudnej pracy. Innymi słowy chrześcijaństwo jest tam, gdzie Słowo staje się czynem. Słabością nas wierzących jest fascynacja Słowem bez odwagi doświadczania Jego obietnicy. Ewangelię wymagającą radykalizmu pozostawia się innym. Tego rodzaju postawę Franciszek określa jako „grzech ‘powinno się robić’ – jest to grzech duchowych ekspertów, którzy dają instrukcje, pozostając na zewnątrz (EG 96). Nie tyle chodzi o klerykalizm, co raczej teoretyzowanie oderwane od rzeczywistości. Nie da się tworzyć teologii lub programów duszpasterskich zza biurka w duchowej izolacji z żywym Kościołem, bez kontaktu z rzeczywistością i problemami przed jakimi stoi na co dzień lud Boży. Jeszcze gorzej, jeżeli tego rodzaju teoretyzowanie przeradza się w moralizowanie i nakładanie na barki innych ciężarów, których samemu nie chcę się podejmować. Próba zredukowania chrześcijaństwa do moralizowania lub egalitarnego systemu etycznego, może jedynie prowadzić do wytworzenia iluzji jakoby wiara była systemem nakazów i zakazów, które zniewalają, co ostatecznie sprawia, że życie wiernych staje się zbyt uciążliwe (EG43). Franciszek sprzeciwia się przeinaczaniu chrześcijaństwa, z wyzwalającego orędzia w system narzucanego prawa.

 

Duchowa światowość

Gdyby poprzestać na poprzednich grzechach moglibyśmy czuć się naprawdę wyjątkowi, lepsi od innych. Ostatecznie indywidualizm, klerykalizm czy tradycjonalizm to nie zbrodnia. Niestety jako chrześcijanie ulegamy wszystkim pokusom tego świata, zło wdziera się w nas z tą samą niszczącą siłą bez względu na miejsce jakie zajmujemy w Kościele. Mówi o tym Franciszek: z taką przykrością widzę, jak w niektórych wspólnotach chrześcijańskich, nawet między osobami konsekrowanymi, istnieją różne formy nienawiści, podziału, oszczerstwa, zniesławienia, zemsty, zazdrości, pragnienia narzucenia za wszelką cenę własnych idei aż do prześladowań.– kończąc retorycznym pełnym bólu pytaniem – Kogo chcemy ewangelizować przez te postawy? (EG 100). To najboleśniejszy wyrzut jaki czyni Franciszek w Adhortacji. Kościół w Polsce ma chyba szczególny powód do rachunku sumienia. Osie podziałów są zbyt liczne, wszystkie mają wspólne podłoże: pierwszeństwo kryteriów politycznych nad Ewangelią. Nie ma chyba innego wytłumaczenia dla przyzwolenia do oszczerstw i zniesławień jakich jesteśmy świadkami, gdy katolicy w tym duchowni jątrzą przeciw innym katolikom i środowiskom katolickim, gdy budują rowy, a swoje prywatne poglądy prezentują jako prawdę objawioną, gdy posługę jednania zleconą przez Chrystusa zamieniają na zaangażowaną publicystykę. Franciszek diagnozuje ten stan rzeczy z cała ostrością, to nie troska o prawdę i Ewangelię ale duchowccca światowość prowadzi niektórych chrześcijan do bycia na wojnie z innymi chrześcijanami (EG98). Bycie na wojnie, budowanie murów, okopywanie się w okopach, to niestety wciąż praktykowany sposób przeżywania religijności wielu chrześcijan.

Adhortacja nie mówi tylko o grzechach Kościoła. Wymienia liczne grzechy świata, mówi o ekonomii wykluczenia, nierówności społecznej (EG53), kulcie pieniądza, dyktaturze ekonomii (EG 5), niesprawiedliwych strukturach społecznych (EG59), wojnach (EG 67), handlu narkotykami i ludźmi, o wyzysku i przestępstwach (EG 75), również w tych przypadkach, Franciszek nie uwalnia nas chrześcijan z całkowitej odpowiedzialności. Więzienia są pełne chrześcijan. Franciszek nie usprawiedliwia słabości Kościoła złym światem. Konsekwentnie punktuje słabości Kościoła, które przeszkadzają wiarygodnie dzielić się radością Ewangelii. Adhortacja może być pomocna do rachunku sumienia, dla Kościoła, wspólnot lokalnych i nas samych. Franciszek już go dokonał – nasz ból i nasz wstyd za grzechy niektórych członków Kościoła, i za nasze własne, nie powinny prowadzić do zapomnienia, jak wielu chrześcijan daje życie z miłości (EG76).

comments

Leave a Comment