Mowa nienawiści i cancel culture. Reakcje na tekst Marcina Matczaka

Najpierw zacytuję Jerzego Sosnowskiego, przecież nie katolickiego taliba, wręcz przeciwnie:

Kościół taki, jaki widzimy w Polsce, pogrążony jest w oczywistym także dla wielu katolików kryzysie i wymaga bardzo poważnej naprawy. Kiedy ktoś go krytykuje rzeczowo, kiwam głową (ze smutkiem, ale kiwam), a czasem jeszcze to i owo dokładam od siebie. Kiedy ktoś zwierza się ze swojego ateizmu, sięgając po wyrafinowane argumenty (np. Iwana Karamazowa…), słucham uważnie. Ale kiedy ktoś robi z fenomenu wiary, z kultury, którą ta wiara wyhodowała, zbiór idiotyzmów, niegodnych uwagi, a ludzi w sutannach wyklucza z kręgu bliźnich, szanowanych jako ludzie (wyklucza nie na podstawie tego, kim jest ten czy inny duchowny, tylko dlatego, że jest duchownym!) myślę sobie: odbierasz coś, człowieku, zarówno sobie, jak mnie. Mnie – prawo do godności, bo mam inny światopogląd niż ty, sobie zaś odbierasz kontakt ze znaczną częścią kulturowego dziedzictwa. Które ma wartość niezależnie od tego, czy przyjmujesz jego religijne fundamenty, czy też nie.

Wspominam te słowa dziś gdy niespodziewanie rozpętała się dyskusja nad tekstem prof. Marcina Matczaka: „Chrześcijańskie symbole tych Świąt nie są łatwe i przyjemne”, zamieszczonego w przedświątecznym numerze GW. Osią sporu stały się słowa: ateistyczne święta to samooszukiwanie się człowieka zagubionego w sekularnym do cna świecie. To nędzna proteza prawdziwego świętowania, które prawdopodobnie nie jest już możliwe.

Antyreligijny fanatyzm

Te słowa, eksponowane w rozmaitych komentarzach upraszczają i spłycają refleksję Matczaka. Łatwo jest je wyrwać z kontekstu i użyć do ataku, jakże często naznaczonego antyreligijnym fanatyzmem, dokładnie takim, jak opisywał Jerzy Sosnowski. Tekst do dziś doczekał się 437 komentarzy na stronie „gazeta.pl”.

Zadałem sobie niemały trud i wszystkie przeczytałem. Cóż powiedzieć? Niemal wszystkie są wobec tekstu Matczaka krytyczne, co akurat raczej nie dziwi, sam Autor zapewne chciał sprowokować dyskusje. Rzecz w tym, że dyskusji tu nie ma! Jest wylew antyreligijnego, szczególnie antychrześcijańskiego fanatyzmu. Ja nie potrzebuję „świątecznej” durnoty ani religijnego otumanienia. Nie dają mi absolutnie nic, a jedynie wzbudzają politowanie. Opieranie relacji społecznych na religijnym kłamstwie jest obrzydliwe – to typowy, wcale nie najbardziej radykalny, przykład reakcji czytelników. Wielu z nich krytykuje Redakcję GW, za to, że opublikowała taki tekst: Halo Wyborcza? Ja się pytam, co to jest? Rydzyk was wykupił?” Co to, qrva, „Gość Niedzielny”? i wreszcie: czemu GW ten bełkot opublikowała? chyba czas się zastanowić nad dalszą prenumeratą…

„Tolerancyjni” i „nowocześni”.

Nie chcę odnosić się do poglądów prof. Matczaka, mam do nich spory dystans. Jednak nie mogę potraktować spokojnie tych wszystkich przejawów „mowy nienawiści”, które sprowokował. Tak, to jest mowa nienawiści, dokładnie odpowiadająca definicji Rady Europy, która uznaje, że są nią: „wszystkie formy ekspresji, które rozpowszechniają, podżegają, wspierają lub usprawiedliwiają nienawiść rasową, religijną, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści wynikające z nietolerancji.”

Przywykliśmy kojarzyć to pojęcie z prawicą, nacjonalizmem, ksenofobią, fundamentalizmem religijnym etc., tymczasem widząc źdźbło w oku bliźniego nie dostrzegamy belki we własnym. Widać to szczególnie w rozmaitych, szczególnie internetowych, reakcjach na jakiekolwiek teksty odnoszące się do religii, nawet zupełnie neutralnych. Stek ohydnych wyzwisk, dowodzących, jak płytko i prymitywnie wygląda refleksja wielu osób, skądinąd „tolerancyjnych” i „nowoczesnych”.

Bezpieczni czy wolni?

Zrozumienie jest dla wszystkich, ochrona godności przysługuje wszystkim, z wyjątkiem wierzących, szczególnie chrześcijan, a ponad wszystko katolików. Cały ten syndrom, widoczny już od lat, uzewnętrznił się dziś, przy okazji tekstu prof. Matczaka. Nie mogę pogodzić się z językiem krytyki, który swym prymitywnym fanatyzmem czyni z „fenomenu wiary, z kultury, którą ta wiara wyhodowała, zbiór idiotyzmów, niegodnych uwagi”.

No i wreszcie ta rodzima wersja „cancel culture”. Jeśli coś uraża – nie ma prawa istnieć w przestrzeni publicznej, jakże wielu dziś tak uważa. Oni sądzą, że mają prawo nie być konfrontowanymi z poglądami zasadniczo sprzecznymi z ich światem wyobrażeń, że mają prawo być bezpieczni od myśli im obcych i drażniących. Jeśli gazeta opublikuje coś, co mnie drażni, wymówię prenumeratę. Jeśli wykładowca powie coś naruszającego moją „sferę bezpieczeństwa”, zażądam, aby go zwolnić. Jeśli autor wyrazi pogląd, który mnie drażni, zwalę mu przed próg jego książki. Reakcja wielu komentatorów tekstu prof. Matczaka, godnego przecież dyskusji, jest przejawem takiego właśnie myślenia, zgubnego dla wolności słowa. Nowa odsłona odwiecznego dylematu: chcemy być bezpieczni czy wolni?

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

O Wspólnocie Indywidualności

Tworzymy przestrzeń do spotkania i rozmowy młodych członków i sympatyków Klubów “Tygodnika Powszechnego”. “Wspólnota indywidualności” to coroczne spotkanie połączone z debatami i warsztatami, podczas których poruszamy najistotniejsze problemy współczesnego świata: od problemów demokracji, aktywności młodych, przez kwestie ekologiczne, aż po równościowe.

W spotkaniu udział może wziąć każdy, komu bliska jest rozmowa i poszukiwanie rozwiązań w atmosferze wzajemnego szacunku. Jedynym ograniczeniem jest wiek (16-40 lat). Nie musisz być członkiem Klubów!

Współorganizator

Kilka zdań o pierwszej edycji

Podczas pierwszej edycji, która odbyła się w pierwszy weekend września w Warszawie spotkało się 25 Klubowiczów z Białegostoku, Bydgoszczy, Katowic, Poznania, Wrocławia, Warszawy i Trójmiasta, by rozmawiać i uczyć się od znamienitych gości i siebie nawzajem o demokracji, edukacji, pomocy niepełnosprawnym i bezdomnym, ochronie środowiska. I tak o Białorusi rozmawialiśmy z Małgorzatą Nocuń, o sprawach społecznych z Bartoszem Bartosikiem, ks. Adamem Bonieckim, Martą Titaniec, Mirosławem Wlekłym i Justyną Zorn, a o ekologii z Markiem Józefiakiem. Skutkiem ubiegłorocznej “Wspólnoty…” były spotkania uczestników i wspólne inicjatywy podejmowane m.in. we Wrocławiu i Warszawie.

Organizatorzy wspólnoty:

Joanna Stawiarska - Członkini Klubu
Małgorzata Jasionek - Członkini Klubu
Konrad Stanowicz - Koordynator

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!