Kto przebaczał „zbyt łatwo”?

stachowiakKilka dni przed 1050 rocznicą Chrztu Polski usłyszeliśmy: „Polacy wielokrotnie mylili się, kiedy przebaczali zbyt łatwo”. Słowa te wypowiedział Jarosław Kaczyński i dodał: „przebaczenie jest potrzebne, ale przebaczenie po przyznaniu się do winy i po wymierzeniu odpowiedniej kary.” Czy można przebaczyć „zbyt łatwo”, czy akt przebaczenia może być „pomyłką”, co wreszcie znaczy w tym zdaniu słowo „Polacy”, cały naród, jego elity a może instytucje, które uważały, że są upoważnione aby się w imieniu narodu wypowiadać? Domyślam się , że słowa te były raczej przejawem doraźnej politycznej gry, padły jednak z ust człowieka uważanego przez wielu za wielki, nie tylko polityczny, autorytet. Są groźne, niosą bowiem zapowiedź zmiany w sferze polskiej pamięci. Zmiany z pewnością nie „dobrej”!

Dominująca dziś w Polsce orientacja polityczna nie ukrywa, że pamięć jest niezwykle ważnym obszarem, na który chciałaby mieć wpływ, dokonać jej swoistego odwojowania. Oficjalny przekaz dotyczący tej sprawy bywa jednak cokolwiek niespójny. Z jednej strony prezydent RP wygłasza orędzie, w którym mówi, że Polska: „Narodziła się z wód chrzcielnych do nowego chrześcijańskiego życia.” Z drugiej zaś słyszymy, że nie powinno być przebaczenia bez wcześniejszej kary. Nie mogę się oprzeć dwu skojarzeniom. Pierwsze to Jan Paweł II szepczący w karetce wiozącej go po zamachu do Polikliniki Gemelli słowa przebaczenia dla zamachowcy, którego przecież nie mógł wówczas znać, ani tym bardziej być pewnym jego późniejszej skruchy. Drugie, to „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” polskich biskupów wypowiedziane w 1965 r. wobec ich niemieckich braci w biskupstwie. Akt wyrażony bez oglądania się na wzajemność, wielkoduszny, nie do końca zrozumiany przez ówczesne pokolenie Polaków. Rządzący wtedy Polską Gomułka uznał, że biskupi za łatwo przebaczyli, zżymał się i atakował. Idea chrześcijańskiego, bezwarunkowego przebaczenia miała być wyrugowana z życia publicznego, pozbawiana racji i uzasadnienia. Trudno to ocenić inaczej niż jako jedną z metod służących dechrystianizacji polskiego społeczeństwa.

Prymas Stefan Wyszyński nie wahał się wówczas powiedzieć: „wszystkim swoim oszczercom, przebaczam. Tak czyni chrześcijanin, a ja chcę być chrześcijaninem.” Dziś ludzie władzy wręcz prześcigają się w podkreślaniu wielkiej i pozytywnej roli Kościoła w naszych dziejach. Niestety fraza o „zbyt łatwym przebaczaniu” jest wobec tego niepokojącym kontrapunktem. Nie da się bowiem mówić jednocześnie językiem Gomułki i językiem Wyszyńskiego.

 

 

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

O rubryce

Zapewne wielu czytelników pomyśli: „dlaczego takie motto dla cyklu aktualnych komentarzy”? Zauważyłem kiedyś te słowa napisane sprayem na kolejowym wiadukcie nieopodal mojego domu. Wciąż zresztą, nieco tylko zatarte, tam są. Nie wiem, kto je wypisał. Nie mam pojęcia, co chciał powiedzieć. Wiem jedynie, że często do nich wracam jako do, sui generis, życiowej prawdy.

Czytaj więcej

O autorze

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!