Kolęda, nie sakrament

Czy fakt nieprzyjmowania księdza, który przybywa z wizytą duszpasterską może nieść ze sobą jakieś konsekwencje? Otóż tak! Nie dlatego, że wierni mają obowiązek przyjmowania księdza po kolędzie, ale w wyniku np. klerykalnej mentalności proboszcza- owszem.

Tak stało się w Słupsku, proboszcz parafii św. Rodziny odmówił katolickiego pogrzebu motywując to tym, że osoba ta nie przyjmowała księdza po kolędzie.

Droga zbawienia chrześcijan

Dla tych, którzy poznali i uwierzyli w Chrystusa, to On jest drogą zbawienia. Wierzymy, że życie sakramentalne jest sposobem trwania w więzi z Jezusem naszym Panem. Kto raz poznał w wierze Chrystusa, z reguły przyjmuje Go jako drogę, prawdę i życie (poz. J 14,) i nie szuka na innych drogach zbawienia. Bywa, że z różnych powodów oddala się od Chrystusa, traci z Nim żywy kontakt. Powraca albo oddala się jeszcze bardziej.

Sposobem wyrażania więzi z naszym Panem jest przynależność i trwanie we wspólnocie Kościoła. To oznacza udział w świętych zgromadzeniach – Mszy św. – przystępowanie do sakramentów, troska o Kościół np. poprzez jałmużnę. Takim sposobem jest również tworzenie więzi z duszpasterzami, np. poprzez przyjęcie księdza po kolędzie w ramach wizyty duszpasterskiej. Życie jednak bywa bardziej skomplikowane.

Kolęda obowiązkiem duszpasterzy

Niedawno na łamach „Tygodnika Powszechnego” Artur Sporniak przypomniał, że wizyta duszpasterska jest obowiązkiem proboszcza wynikającym z 529 kanonu Kodeksu Prawa Kanonicznego. Warto przy tej okazji przywołać jego treść: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestnicząc w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując. Gorącą miłością wspiera chorych, zwłaszcza bliskich śmierci, wzmacniając ich troskliwie sakramentami i polecając ich dusze Bogu. Szczególną troską otacza biednych, cierpiących, samotnych, wygnańców oraz przeżywających szczególne trudności. Stara się wreszcie o to, by małżonkowie i rodzice otrzymali pomoc do wypełniania własnych obowiązków oraz popiera wzrost życia chrześcijańskiego w rodzinach”.

Jak możemy wyczytać z tekstu kanonu chodzi o coś więcej niż to, co znamy pod pojęciem kolędy. „Poznać wiernych”, „uczestniczyć w ich troskach” – tego się nie da zrobić w przysłowiowe 5, 10, 15 minut. „Uczestniczyć” to nawet więcej niż tylko porozmawiać, wymienić opinie, a nawet zapoznać się z troskami. „Uczestniczyć” to najpierw rozeznać, a następnie towarzyszyć, solidaryzować się i współodczuwać. Takie uczestnictwo wymaga otwarcia się drugiej strony. Nie wiem, czy ktokolwiek traktuje kolędę jako okazję do tak przeżytego spotkania, które staje się początkiem wspólnej drogi – „uczestnictwa”? Czy nie przez pośpiech i powierzchowność wizyt kolędowych narosło tyle żartów i anegdot?

Prawo kanonicze daje nam prawo, a na duszpasterzy nakłada obowiązek, aby wizyta duszpasterska nie była sprintem, ale okazją do wzajemnego poznania, co więcej- wymiany trosk niepokojów i smutków.

Kolęda prawem wiernych

Jako parafianie, członkowie Kościoła mamy zapewne wiele powodów, aby przyjąć księdza po kolędzie, aby porozmawiać, przedstawić swoje troski, nadzieje, rozstrzygnąć swoje wątpliwości, ale też zapoznać się z troskami duszpasterzy i życie własnej wspólnoty parafialnej. To nasze prawo.

Również naszym prawem jest, jeżeli jest taka konieczność, zaprotestować, wyrazić dezaprobatę, lub oburzenie. Mamy prawo podzielić się swoimi wątpliwościami, trudnościami w wierze. Możemy to wyrazić na różne sposoby również nie przyjmując księdza po kolędzie. Prawo kanoniczne nie nakłada na wiernych obowiązku przyjmowania księdza, ani tłumaczenia, dlaczego podjęliśmy taką decyzję.

Kolęda nie sakrament

Każdy z nas może mieć wiele powodów, aby nie przyjąć księdza po kolędzie. Osobiste trudności w wierze, wątpliwości, osobista postawa księży, a w ostatnich czasach niekończące się kościelne afery. Każdy ma prawo do swojej wrażliwości, odreagowania i decyzji.

Uczynienie z kolędy kryterium udzielenia lub odmowy posługi duszpasterskiej to przejaw klerykalizmu i krótkowzroczności.

Bez rozeznania, które wymaga pogłębionej rozmowy, nie można ocenić, jakie powody stały za nieprzyjmowaniem księdza po kolędzie: czy była to pogarda dla wiary i odrzucenie Boga-wówczas odmowa pogrzebu mogłaby być wyrazem szacunku dla postawy i woli zmarłego- czy chodziło o kryzys wiary, zobojętnienie, formę protestu, a wówczas należałoby się spodziewać od duszpasterza „uczestnictwa”, a nie osądu.

Pogrzeb to ostatnia szansa, aby zmarłego i jego rodzinę ogarnąć opieką duszpasterską tak zwyczajnie, bezinteresownie, z troski i współczucia, po ludzku i po chrześcijańsku. Ale jeżeli nawet tego zabrakło? Czy ksiądz takim zachowaniem uosabia postawę i wolę Boga, Matkę Kościół, na który tak łatwo przy innych okazjach się powołuje, czy swoją, klerykalną, urażoną dumę? Czy jawi się jako duszpasterz, szafarz czy sędzia?

Czy takie sytuacje nie powinny duszpasterzowi przywoływać na pamięć przypowieści o synu marnotrawnym, który opuścił ojca i poszedł przed siebie, byle dalej. Na końcu tej drogi jest Ojciec, Bóg. Jeżeli Kościół nie jest znakiem – sakramentem objawiającym tę postawę i pragnienie Boga, aby wszystkich przygarnąć do siebie, to jest zbędny.

Kolęda to nie sakrament, nie jest konieczna do zbawienia, a nawet do katolickiego pogrzebu.

Kościół został powołany do posługi jednania (zob. 2 Kor 5,18), a nie osądzania (Mt 13,28).

Dobry pasterz szuka i troszczy się najbardziej o tych, którzy zaginęli, pogubili się, stanęli w drodze, może się zniechęcili, i szuka „choćby szczeliny prześwitu” (Franciszek, Miłosierdzie to imię Boga). Jeżeli nie z troski o zmarłych to żywych, Tylko „Kościół, który ogrzewa serca ludzi życzliwością i bliskością” (Franciszek, Miłosierdzie to imię Boga) jest wiarygodny i może w imieniu Boga spełniać swoją misję.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

O Wspólnocie Indywidualności

Tworzymy przestrzeń do spotkania i rozmowy młodych członków i sympatyków Klubów “Tygodnika Powszechnego”. “Wspólnota indywidualności” to coroczne spotkanie połączone z debatami i warsztatami, podczas których poruszamy najistotniejsze problemy współczesnego świata: od problemów demokracji, aktywności młodych, przez kwestie ekologiczne, aż po równościowe.

W spotkaniu udział może wziąć każdy, komu bliska jest rozmowa i poszukiwanie rozwiązań w atmosferze wzajemnego szacunku. Jedynym ograniczeniem jest wiek (16-40 lat). Nie musisz być członkiem Klubów!

Współorganizator

Kilka zdań o pierwszej edycji

Podczas pierwszej edycji, która odbyła się w pierwszy weekend września w Warszawie spotkało się 25 Klubowiczów z Białegostoku, Bydgoszczy, Katowic, Poznania, Wrocławia, Warszawy i Trójmiasta, by rozmawiać i uczyć się od znamienitych gości i siebie nawzajem o demokracji, edukacji, pomocy niepełnosprawnym i bezdomnym, ochronie środowiska. I tak o Białorusi rozmawialiśmy z Małgorzatą Nocuń, o sprawach społecznych z Bartoszem Bartosikiem, ks. Adamem Bonieckim, Martą Titaniec, Mirosławem Wlekłym i Justyną Zorn, a o ekologii z Markiem Józefiakiem. Skutkiem ubiegłorocznej “Wspólnoty…” były spotkania uczestników i wspólne inicjatywy podejmowane m.in. we Wrocławiu i Warszawie.

Organizatorzy wspólnoty:

Joanna Stawiarska - Członkini Klubu
Małgorzata Jasionek - Członkini Klubu
Konrad Stanowicz - Koordynator

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!