Posted on: 24 sierpnia 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Jest zbyt wiele trosk, by wszystkim sprostać w doraźnych uwagach. Wzbiera niepokój, że niebawem przestaniemy siebie nawet słyszeć, skoro na przykład w telewizyjnych „dyskusjach” nikomu już nie przeszkadza, że wszyscy mówią naraz, a odbiorca nie rozumie ani jednego słowa. Okładamy się słowami, z których każde ma wagę maczugi, nie dbając o ostrzeżenie: „poszczególne wyrazy nie mają sensu, sens tworzy tylko odpowiednie połączenie”. Zapadają decyzje jedna po drugiej, coraz poważniejsze w skutkach, ale o tych nie chce słuchać nikt, kto zabiera głos w imię najwyższych haseł. I dlatego głuche pozostaje ostrzeżenie jednego z najpoważniejszych autorytetów, że grozi nam, zupełnie realnie destrukcja best online casino państwa prawa. „No i przegraliście” – stwierdza pogodnie dziennikarka kwitująca wyznanie o wartości, jaką dla mówiącego był trud dwudziestu pięciu lat wolności. Teraz, kto inny będzie pouczał, z najgłębszym przekonaniem i poczuciem racji, co to jest naród, prawda, Polacy, społeczeństwo obywatelskie.

Na razie chcę podziękować ojcu Tomaszowi Dostatniemu, dominikaninowi, za jego tekst „Zatroskany głos Boży. Po liście świeckiego katolika do biskupów” z sobotnio-niedzielnego wydania „Gazety Wyborczej” (22–23 sierpnia 2015). List, budzący bardzo wiele zastrzeżeń, głównie brakiem podpisu, dzięki artykułowi ojca Tomasza daje nadzieję, że nie destrukcja będzie jedynym jego rezultatem. Bo rozmowa o Kościele, jako nadziei niezmiennej nawet w najtrudniejszym czasie, nie może przepaść ani się rozsypać. To jest przecież kwestia wiary.

Komentarz Przemysława Wilczyńskiego „Rada Etyki i sąd” z „Tygodnika Powszechnego” (23 sierpnia 2015) kończy się słowami: „(…) od dłuższego czasu toczy się dyskusja o reformie Rady Etyki Mediów, nawoływała do niej m.in. (…) Helsińska Fundacja Praw Człowieka”. Nie pojmuję tej puenty, ale to kwestia na osobny komentarz.

comments

Leave a Comment