Dziennikarstwo wymaga odwagi – relacja ze spotkania z ks. A. Bonieckim

Pisanie jest dla mnie cenne, teksty potrzebują zastanowienia, są bardziej wymagające, mówił ks. Adam Boniecki na spotkaniu z Klubami „TP”. Obie formy, pisanie i mówienie, są mi bliskie, ale pisanie chroni przed „palnięciem głupstwa”, dodał ze znanym nam poczuciem humoru.

Prowadząca spotkanie, Anna Kotarzewska, rozpoczęła rozmowę pytaniem o stosunek do pisania, szczególnie w „Tygodniku Powszechnym”,  oraz o rozumienie powszechności pisma. Tygodnik jest powszechny w sensie jakościowym, powiedział ks. Adam, wieloletni redaktor naczelny, obecnie redaktor senior i autor edytoriali. Jest duże oczekiwanie ze strony czytelników, którzy pochodzą zarówno z obrzeży jak i centrum Kościoła. Wiemy, kim oni są i w jaki sposób współtworzą pismo, którego teksty wymagają umiejętności ich czytania. Pismo ma ambicje być głosem ludzi samodzielnie myślących i to jest wyzwanie dla piszącego, wymaga odwagi i gotowości ryzyka. Jako katolicki ksiądz i dziennikarz mam świadomość, do kogo piszę, mówił ks. Adam. Tu nie wystarczy dzielić się własnymi myślami, gdyż przekaz musi być obiektywny i zwrócony do ludzi, którzy chcą się nawzajem zrozumieć.

Prowadząca zwróciła uwagę na prostotę tego przekazu, który głębokie myśli wyraża językiem czytelnym i skondensowanym. Tego nauczyłem się od mistrzów, odpowiedział nasz gość, i to wykorzystuję w pisaniu swoich edytoriali. Powstają różnie, poprzedza je słuchanie, rozmowa na forum redakcyjnym, z redaktorem naczelnym i kolegami. Trzeba wydobyć z tego coś ważnego, na co chce się zwrócić uwagę, pokazać od strony wiary i religii. To nie mogą być tylko luźne przemyślenia. Często temat wymaga zgłębienia, doczytania, omówienia, a czasem warto usłyszeć, co polecają inni, mówił ks. Adam, przyznając jednak, że zdarzają się również nagłe, niespodziewane pomysły.

Zawsze w pisaniu czułem się wolny, odpowiedział na kolejne pytanie. Nakładane zakazy i nakazy nie ograniczały mojego pisania. Nigdy nie były rozumiane jako „kaganiec”, potrzeba przemycania czy ukrywania treści. To jest przeszłość pisma z czasów PRL.

W kolejnym pytaniu Anna Kotarzewska przeszła do aktualnego tematu Synodu. Czy będzie on prawdziwym „głosem ludu”, takim,  jaki wybrzmiewa na licznych spotkaniach, czy nie zostanie w procesie przetworzony i jakie będzie miał znaczenie w odnowie Kościoła? Synod to jeden z kroków,  ważny jako proces, ale nie wierzę,  by zmienił Kościół tak,  jak wielu się spodziewa… Odnowa to coś więcej, to dotarcie do sedna Kościoła nie takiego, jakiego my chcemy, ale takiego, jakiego chce Chrystus. Ks. Adam przywołał tu słowa z rozmowy z abp. Grzegorzem Rysiem. Bardziej wierzę w realizację wizji papieża Benedykta XVI, wizję Kościoła małych wspólnot. Jednak to, co daje Synod,  to platforma komunikacji i konieczność stanięcia w  prawdzie wobec samego siebie. By pozbyć się nadmiernego dbania o to, jak się jest postrzeganym, ciągłego dorastania i dopasowywania się do czyichś oczekiwań. Nauczyć się bycia sobą.

Nasz gość zdaje się posiadać tę zdolność bycia sobą i dlatego jest dla nas wiarygodny. Cechuje Go również wrodzony optymizm, który pozwala patrzeć na świat z życzliwością i bez potrzeby oceny, mówiła Anna Kotarzewska.

Rzeczywistość dla człowieka wierzącego nigdy nie jest kompletnie czarna, kontynuował ks. Adam, nie ma przypadków całkowicie beznadziejnych. Dlaczego, zamiast pytać o zło, nie pytamy o dobro?
Kościół został zbudowany na człowieku, Piotrze jako opoce, a nie był on człowiekiem zawsze odpowiedzialnym i stabilnym. Zaparł się i wrócił,  jego historia jest „zbyt źle wymyślona, aby była wymyślona”.

„Tożsamość chrześcijańska musi się konfrontować z innymi wyznaniami” tymi słowami ks. Alfreda Wierzbickiego prowadząca skierowała rozmowę na temat stosunku do innych wyznań. Ludzie różnie dochodzą do Boga, różnie się im Bóg objawia, powiedział ksiądz Boniecki. Kiedy mówimy o Bogu, to nie jest to o Bogu, bo On jest niepojęty. Nic więc dziwnego, że się różnimy w sposobie mówienia.
Na końcu rozmowy wróciliśmy jeszcze do samego dziennikarstwa i porażek,  jakie niesie pisanie. Nie czuję się pisarzem, powiedział nasz gość, ale dziennikarzem, którym, jak wiemy,  jest od ponad pół wieku. W dziennikarstwie ważny jest profesjonalizm i odwaga, zdolność ryzyka i gotowość na porażki. Nasz nie-pisarz wydał jednak wiele książek, w tym zbiory edytoriali. Ten z ostatnich lat nosi tytuł „Dobro”.  Potrzebujemy dobra, każdy takiego, jakie to słowo dla niego mieści.
To było dobre spotkanie.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!