Posted on: 5 stycznia 2013 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

Arthur & George” Juliana Barnesa – traktat epistemologiczny, gra z konwencją powieści o dojrzewaniu, kryminał oparty na faktach z życia jednego z najwybitniejszych pisarzy gatunku – Arthura Conan Doyle’a. Olśniewa konstrukcją myśli, zwięzłością stylu.

Barnes pokazuje, że można toczyć spór o prawdę, rozprawiać o Bogu, eschatologii i metafizyce, wyrzekając się przy tym rozstrzygania, kto ma rację: zwolennik teozofii czy wierny sługa Pana. Ten ostatni – prawnik, wychowany na angielskiej prowincji w duchu pobożności, zostaje wystawiony na próbę – trafia przed oblicze sądu jako główny podejrzany o dokonanie rytualnego mordu na zwierzętach. Gdy argumenty obrony wybrzmią, gdy padnie wyrok, po tym i owym epizodzie fabularnym, George Edalji pośle list do Arthura Conan Doyle’a. Zanim nastąpi skrzyżowanie dróg tytułowych bohaterów – świat powieściowy niewiele scala. I to dosłownie. Bohaterów dzieli wyobrażenie domu i Kościoła. Arthur niewolny od wspomnień z dzieciństwa: matczynych opowieści o rycerskości, boleściach ojca, widoku „białej woskowej twarzy” roztrząsa je na nowo już w nowym układzie społecznym i przy pomocy spirytualizmu. George mało pamięta z dzieciństwa. Tu wyobraźnia nie jest darem. Jego relacje z Bogiem są pochodną stosunku do ojca. Wpojone mu zasady funkcjonowania w świecie, oparte na posłuszeństwie i żelaznej dyscyplinie duchowo – moralnej, trzymają w ryzach drzemiące w nim pragnienie wolności. Spotkanie z Arthurem zatrzęsie tą chybotliwą, jak się okaże, istotą osobowości.

Zagadka nie zostanie do końca rozwiązana. Barnes przekracza naturę kryminału, nie interesują go próby naśladownictwa książek Doyle’a (inaczej rzecz się ma np. w przypadku utworu „Zamieć śnieżna i woń migdałów” Camilli Läckberg). Prowadzone przez Arthura nieoficjalne śledztwo wyjaśnia nie tyle, kto stoi za bestialstwem i podżeganiem do rasizmu, co daje odczuć, czym była sprawa Dreyfusa.

Nie uda się w pełni pojąć świata, umysł prawdy o duszy nie przenika, nie przenikał, nie przeniknie? Barnes coś jednak dopowiada. (Vide: słowo „dalej”).

comments

Leave a Comment