Posted on: 8 października 2012 Posted by: Łukasz Dulęba Comments: 5

Podczas debaty zorganizowanej przez redakcję „Tygodnika Powszechnego” i Kluby „TP” dyskutowano nad tym czym jest otwartość i jak powinna objawiać się w życiu współczesnego Kościoła. Dużo miejsca poświęcono na dyskusję dotyczącą granic otwartości.

Arcybiskup Karol Wojtyła mówił w marcu 1966 roku na kazaniu w Kościele Św. Anny w Krakowie tak: słyszeliśmy, że Papież w swej encyklice uczy, iż dialog religii, Objawienia, modlitwy jest jak gdyby wzorem, wedle którego trzeba układać stosunki pomiędzy ludźmi. I to jest ta wielka propozycja Kościoła naszych czasów: ułożyć stosunki pomiędzy ludźmi na zasadzie dialogu, nie na zasadzie walki. Otwartość Kościoła należy więc rozpatrywać jako metodę do ocalenia człowieka.

W czasie debaty ujawniały się chęci do zakończenia myślenia w kategoriach „my” i oni”. Dzielenie Kościoła na otwarty i zamknięty jest nieuprawione, gdyż otwartość zawarta jest w istocie chrześcijaństwa. Postawa zamknięta pojawia się z obawy przed współczesnym światem w którego definicję wpisany jest pluralizm poglądów i wartości (nie bez wpływu pozostaje także postęp techniczny). Przezwyciężeniem tej postawy jest miłość wiernych, która objawia obecność Boga, o której na homilii w czasie Mszy Św. w Łagiewnikach mówił brat Moris Maurin.

comments

5 People reacted on this

  1. A mnie po spotkaniu w Łagiewnikach nachodzą inne pytania. Jeździłem tam na zloty jeszcze zanim św. Faustyna była świętą, spaliśmy pod namiotami, na trawie – kiedyś nawet zimą. (Teraz wszystko tam na wysoki połysk aż się jechać nie chce.) Z grupą młodzieży „nieprzystosowanej” – dla której nie ma miejsca w Kościele niezależnie od opcji politycznej. Przecież gołym okiem widać, że to jest podział wyłącznie polityczny – sztucznie tworzony – tak jak w polityce. Powinniśmy nad ta otwartością popracować. Nauczyć się otwartości wobec swoich, a dopiero potem myśleć o innych. Jest wiele problemów w Kościele ale ten otwartości wydaje mi się rozdmuchany i najmniej ważny. Ci wszyscy księża celebryci i niecelebryci, profesorowie, dziennikarze kłócący się na łamach Tygodników a teraz internetu. Dla mnie jakby oderwani od rzeczywistości, realnych problemów. ZDECYDOWANY PRZEROST FORMY NAD TRESCIĄ.

  2. Jeżeli słusznie zakładamy, że „postawa zamknięta” zasadza się na lęku, to można by przypuszczać, że „postawa otwarta” jest swoistym luksusem.( Zakładam, że deklarowanie „otwartości” nie wynika jedynie z lęku przed byciem „zamkniętym”, albo przynajmniej nie głównie z takiego lęku) Po spotkaniu w Łagiewnikach chodzą za mną pytania: Co pozwala nam na otwartość? Co umożliwia dialog z innym, mierzenie się z wątpliwościami, zgodę na niekompletność i tymczasowość naszego obrazu świata? Jak można trwać wobec Tajemnicy i oprzeć się pokusie zamknięcia jej w ramach jakiegoś wyobrażenia? Czy ludzie różnią się tym, co im pozwala na otwartość? Jeśli tak, to jak? Bogdan Białek wspominał podczas debaty o fundamentalnym poczuciu ufności. Jeśli jest ono naszym udziałem, jak możemy się nim dzielić?

  3. Kościół jest otwarty, nie ma co dyskutować, zamknięte są ludzkie serca, niekiedy także głowy. Dzielenie na taki czy inny Kościół, sprawia radość tym, którzy koniecznie potrzebują czuć się lepsi. Przed Obliczem Bożym wszyscy jesteśmy , jak pył, kurz, który osiada na złocie, zupełnie go nie widać. Jeśli nie będzie rozmowy ze światem zaprzeczone zostanie przesłanie Ewangelii. Kościół nadal będzie otwarty, Chrystus nadal będzie działał i kochał, tylko my nieco miniemy się z Jego miłością. I wtedy właśnie świat może wziąć nas za wariatów. Podejmując dialog, a ponad wszystko słuchając uważnie , jest nadzieja, że sprostamy wymaganiu , by ze wspólnoty ochrzczonych nie uczynić zaścianka wystawiającego na pośmiewisko swego Nauczyciela. Trudne to bardzo ale nikt nie obiecywał , że będzie łatwo. Otwartość pojmuję jako próbę zrozumienia drugiego, nie mówię o pochwałach, ale o zrozumieniu i towarzyszeniu w różnych, nawet najbardziej pokręconych sytuacjach. Jan XXIII mawiał : „wszystkiego wysłuchać do końca, jak najwięcej zrozumieć, i jak najmniej poprawić” . W słuchaniu i próbie rozumienia dramatu człowieka uwikłanego w codzienność widzę szansę zachowania otwartości Kościoła.

  4. NO, ale jednak ta postawa zamknięta, która w sposób oczywisty jest wyrazem lęku, nie tylko jest obecna, ale dominuje niekiedy wśród wiernych. Lęk zaś w agresję szybko się przeradza-czyli w zjednoczenie „przeciwko”, co jak wiadomo klei mocniej, intensywniej(i groźniej) niż zjednoczenie „dla”. Pytanie tylko, czy wierni prezentujący taką postawę są jeszcze w ogóle(w sercu) wyznawcami Chrystusa…wcale niełatwa odpowiedź

    1. No niełatwa odpowiedź i nie do nas należy osąd – to chyba zrozumiałe i tłumaczenia nie wymaga, bo dochodzi do tego, że paradoksalnie w imię otwartości zaczynamy wykluczać.

Leave a Comment