„Córka rzeźnika” Yaniva Iczkovitsa feministycznym manifestem w obronie aguny

„Córka rzeźnika”, hebrajskiego pisarza Yaniva Iczkovitsa, to wielce zadowalający powrót prawdziwej prozy hebrajskiej, który nie odbiega od klasycznych powieści Szołema Alejchema czy I. L. Pereca. To szyta z powieści drogi, sztetli, tradycji religijnych i społecznych Żydów Europy Wschodniej historia łotrzykowska. Dość przewrotna, zważając na tytułową bohaterkę, łamiącą wzorzec żydowskiej matki. Tym, co zwraca szczególną uwagę w debiucie izraelskiego pisarza, jest nierozwiązana sytuacja agunot, kobiet opuszczonych przez mężów. W czasach, kiedy cały świat nieustannie dyskutuje na temat praw kobiet, kiedy ultraprawicowi rządzący odrzucają kolejne ustawy uprawniające je do wolnego wyboru (ustawa antyaborcyjna w Polsce, czy ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w Hiszpanii) „Córka rzeźnika” staje się literackim transparentem, który opiera się na bogatej tradycji i kulturze. Tym samym zwraca uwagę, że nawet z najbogatszych tradycji i kultur wraz z rozwojem społeczeństw trzeba odrzucać to, co krzywdzące.

Motol, dziś miasteczko na Białorusi, ponad sto lat temu, kiedy dzieją się wydarzenia zapisane w książce, leżał w Strefie Osiedlenia, czyli w zachodniej części Imperium Rosyjskiego. Wtedy 1/3 mieszkańców stanowili Żydzi (między innymi Chaim Weizman, pierwszy prezydent Izraela). To w położonym nad rzeką Jesiołdą miasteczku, na uboczu drogi z Mińska do Białegostoku, Iczkovits osadził akcję swojej debiutanckiej powieści. Motol Iczkovitsa zamieszkują głównie samotne kobiety. Pewnie przez marazm, biedę i ograniczone możliwości rozwoju mężczyźni z tej ortodoksyjnej społeczności żydowskiej opuszczają swoje żony, udając się do odległego Mińska w poszukiwaniu szans na lepsze życie. Niestety, uciekając z miasteczka, sami sprawiają, że ich żony stają się agunami.

Aguna w języku hebrajskim dosłownie oznacza kobietę przykutą, tę, która utknęła (w małżeństwie), bo jej mąż zaginął bądź ją opuścił, nie dając jej uprzednio listu rozwodowego (hebr: get). Kwestia agun – czytamy w magazynie Chidusz (10/2021) – była jednym z najbardziej wstydliwych problemów żydowskich sądów rabinicznych. I choć zwykle rabini stawali po stronie kobiet, to obawa, iż zostaną surowo ukarani za odwołanie małżeństwa, powstrzymywała ich od takiej decyzji, tym samym pozostawiając kobietę na wieczną niepewność i ciężki los, często samotnej matki. Dotychczas najgłośniejszą powieścią hebrajską opisującą losy aguny była książka o tym samym tytule autorstwa Chaima Grade, najważniejszego pisarza literatury jidysz. Aguna Grade’a wydana w 1961 roku jak większość jego książek jest głęboko osadzona w tradycji i wierze ortodoksyjnych Żydów. Jego bohaterka Merl staje się aguną, kiedy jej mąż biorący udział w wojnie nie wraca z niej. Zatem zupełnie odmiennie od bohaterki Iczkovitsa, niezamierzenie i z przyczyn losowych utknęła w małżeństwie, w którym pozostała samotną, bowiem i w tym przypadku ortodoksyjne prawo nie pozwalało jej na ponowne zawarcie związku małżeńskiego („Rabin mówi, że choć od niemal szesnastu lat nie miała wieści od męża, to nie jest to dowód, że on nie żyje”)

Od pojęcia aguny, tworząc swoisty akronim, zaczerpnął swój przydomek izraelski Noblista (1966) Szmuel Josef Agnon, właściwie Szmuel Josef Czaczkes. Uważa się, że na tego mocno związanego literacko z tradycją żydowską pisarza wpływ miało jego opowiadanie Porzucone żony (hebr: Agunot) ze zbioru opowiadań Od Buczacza do Jerozolimy. Ten urodzony w Galicji pisarz w swoich książkach podejmował temat konfliktu pomiędzy tradycją a światem współczesnym, stąd być może tak wiele z jego bohaterów to kobiety. Jak bardzo to krótkie opowiadanie i tułacze losy autora miały na niego wpływ, może świadczyć fakt zmiany nazwiska na ten kojarzący się ze stanem zawieszenia w tożsamościowej egzystencji pseudonim. Michał Sowiński napisał w Tygodniku Powszechnym (Aguna znaczy literatura, 51-52/2016), że aby lepiej zrozumieć twórczość Agnona, w pierwszej kolejności należy przyjrzeć się jego pseudonimowi. Tłumacząc go, może niekoniecznie dosłownie, jako wyraz wsparcia dla pokrzywdzonych tradycyjnym prawem kobiet, ale jako wyraz owego zawieszenia. Dla powyższego tekstu jednak niech będzie on odbiciem ciągle nierozwiązanego w ortodoksyjnym prawie żydowskim problemu porzuconych żon, które by przemówić, potrzebują głosu wsparcia.

Takim wsparciem dla bohaterki Iczkovitsa jest jej siostra, tytułowa córka rzeźnika – Fania. Wilde chaje, co oznacza dzikie zwierzę, tak mówiono na Fanię – najpierw z powodu przejętego po ojcu fachu, później z racji jej ucieczki w podróż za szwagrem. Fania od najmłodszych lat wykazywała duże umiejętności rzezacze. I to właśnie w podróży, którą podejmuje, by uratować dobre imię siostry, sprowadzając do domu męża, umiejętność ta okaże się darem i jednocześnie przekleństwem losu. Nie raz przyjdzie Fani powstrzymać dłoń i chęć sięgnięcia po nóż, by innym razem musieć uciekać.

Iczkovits umiejętnie łączy tradycyjną prozę hebrajską z powieścią drogi i wątkami kryminalnymi, tworząc tym samym rzadki dotychczas rodzaj łotrzykowskiej powieści hebrajskiej. W jego debiucie zaskakuje wszystko – przede wszystkim postać głównej bohaterki, która jest kobietą, jej odwaga pozostawienia dotychczasowego życia (dzieci i męża), by ratować siostrę, w podróży z obcym bądź co bądź mężczyzną (w kulturze ortodoksyjnej to rzecz niewyobrażalna, nie mówiąc o tym, że w czasach carskiej Rosji, kiedy ruchy antysemickie przybierają na sile niebezpieczna). Także wspomniane kryminalne wątki, dotychczas nie spotykane w klasycznej literaturze hebrajskiej, a które autor niezwykle umiejętnie splata z historią, nadając im doskonały malowniczy język, tworzący w tej zawiłej topografii podróży swoistą mapę pozwalającą bez problemu w niej się odnaleźć. I wreszcie tradycja, w której osadza się powieść. „A mnie zależało na uchwyceniu ducha tradycji (…) Chciałem po prostu ożywić utraconą kulturę” powie Iczkovits w rozmowie z Magdaleną Wójcik (Kobieta z nożem, Chidusz 10/2021). I trzeba oddać autorowi, że to się jemu doskonale udało, w dwójnasób, bo ożywione wartką akcją.

Tytuł książki, który jest najbardziej wyrazistym ukłonem w stronę tradycji, w dosłownym tłumaczeniu z języka hebrajskiego to Tikun o północy, gdzie tikun oznacza proces odnowy (czy też naprawy). Ma on w książce wiele znaczeń. Możemy go odczytywać jako powrót Fani do władzy nad nożem (przecież tęskniła za tym od czasu założenia własnej rodziny, kiedy nie mogła już być rzezaczką), powrotu Cwim-Meira do rodziny i podjęcia próby naprawienia tejże. Wreszcie tikun w powieści Iczkovitsa jest wyrazem otwarcia Ziżka, który dotychczas skrywał swoją tożsamość, czy porzucenia antysemickich poglądów przez oficera carskiego Piotra Nowaka. Przejawów tikun możemy odnaleźć w książce jeszcze wiele, ale tym, który poprzez symbol wody zawiera się w obrazie codziennych przepraw mieszkańców Motolu przez Jesiołdę, jest metefora mykwy w postaci rzeki.
Wreszcie powieść Iczkotsa możemy odbierać jako rodzaj feministycznego manifestu, który być może sto lat temu nie mógłby mieć miejsca, jednak fakt, iż pisze go mężczyzna, czyni książkę bardziej niezwykłą. Szczególnie w czasach, gdy stawanie w obronnie feminizmu przez mężczyznę ciągle jeszcze jest czymś rzadko spotykanym. We wspomnianym już wywiadzie autor przywołał inspirację do książki, jaką był dziewiętnastowieczny list, podobny tym, które piszą jego bohaterki, mieszkanki Motolu do swoich zaginionych mężów. To rodzaj ukłonu, jaki Iczkovits składa nie tylko tradycji, ale przede wszystkim agunom pokrzywdzonym przez prawo.

Swoim wybitnym debiutem Yaniv Iczkovits udowadnia, że tradycyjna powieść hebrajska nie należy do przeszłości. W poetycki sposób, z niejakim mrugnięciem okiem do czytelnika, a być może uwzględniając zmiany społeczne (wspomniany wątek silnie feministyczny), wyciąga z zapomnienia, z dusznej skrzyni przeszłości skarby hebrajskiej kultury.

Na uwagę zasługuje fakt, iż Iczkovits nigdy nie odwiedził Białorusi, a książka tym samym pozostaje dziełem jego wyobraźni. Wyobraźni widać dobrze zakorzenionej w tradycji hebrajskiej i przedwojennego życia ortodoksyjnych Żydów, stanowiąc tym samy, ubrane w zgrabną i wciągającą opowieść, źródło historyczne i kulturowe.

Córka rzeźnika, Yaniv Iczkovits, z hebrajskiego przełożyła Agnieszka Halbersztat, Wydawnictwo Poznańskie, 2021

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!