Byliśmy z ks. Bonieckim nad jeziorem Szelment

Byliśmy z ks. Bonieckim nad jeziorem Szelment

To już ósmy wspólny letni wyjazd Klubów „TP”!

7-14 sierpnia 2022 odbył się Międzyklubowy Letni Wyjazd z ks. Adamem Bonieckim.

Powyżej, na grupowym zdjęciu większość uczestników (fot. Adam Walanus).

Tego roku pojechaliśmy nad jezioro Szelment na Suwalszczyźnie. Przyjechali klubowicze z Katowic, Gliwic, Bielska-Białej, Poznania, Warszawy, Trójmiasta, Chojnic, Łodzi, Tarnowa, Brukseli, Berlina, no i oczywiście z Krakowa, którego klub był, jak zwykle, organizatorem całej imprezy. Łącznie 73 osoby.

Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowe „Szelment” w Leszczewie (fot. Adam Walanus) udzieliło nam noclegów i wyżywienia (śniadania i obiadokolacje).

U stóp Centrum rozpościerało się jezioro Szelment Wielki. Można było kąpać się, wypożyczyć sprzęt pływający, z czego korzystało wiele osób.
Uczestnictwo księdza Bonieckiego było niewiadomą niemal do ostatniej chwili. Czy stan zdrowia i przebieg rekonwalescencji, pozwoli mu na przyjazd? Na szczęście mógł przyjechać i nie odbiło się to na jego zdrowiu.

Dzień rozpoczynał się Mszą św.

fot. Adam Walanus

Wspólne wieczory poświęcone były na prelekcje i dyskusje. Czas między śniadaniem a obiadokolacją był wolny. Uczestnicy mogli go sobie dowolnie zagospodarowywać stosownie do chęci i możliwości.

W ramach wspólnych wieczorów:

Ryszard Bongowski w prezentacji “400 km brzegiem morza” pokazał zdjęcia z trzykrotnej podróży (na rowerze) z Świnoujścia do Helu (fot. Adam Walanus).

Kazimierz Pacuski opowiadał o historii Suwalszczyzny od czasów Jaćwingów poczynając.

Był to chyba najciekawszy z wieczorów. Michał Waligórski rzeczowo i kompetentnie wykazał, że energetyka jądrowa jednak nie zagraża naszemu zdrowiu. Wszyscy słuchali tak zafascynowani, że nikt nie pamiętał, by prelegentowi zrobić zdjęcie!

Agnieszka Nowak rozmawiała z Zofią Zarębianką „O roli religii w kulturze i kultury w religii”.

Dorota Nalepka przedstawiła „Historię przyrodniczą regionu” podczas kilku ostatnich milionów lat zwracając uwagę, jaki wkład do naszej wiedzy ma palinologia (fot. Bożena Urbańczyk).

Ania Niżegorodcew zaprezentowała nam mini-opowiadanie kryminalne „Konsultacje synodalne” – być może stanie się ono początkiem cyklu „Przygody siostry Honoraty”?

Dwukrotnie wieczorem były wspólne śpiewy (fot. Adam Walanus).

A w ciągu dnia?
Grupy uczestników raz w takim, raz w innym składzie, wykorzystując autokar lub własne pojazdy zwiedzała okolice.

Największą grupą pojawiliśmy się w Krasnogrudzie.
W dworku, który należał niegdyś do rodziny matki Czesława Miłosza i w którym nasz noblista wielokrotnie bywał, dziś funkcjonuje fundacja Pogranicze. Powstała ona w maju 1990 roku i jest niezależną organizacją pozarządową, nieprowadzącą działalności politycznej ani gospodarczej. Działalność programowa Fundacji w całości poświęcona jest propagowaniu etosu pogranicza i budowaniu mostów pomiędzy ludźmi różnych religii, narodowości i kultur.
Ważną częścią działalności jest inicjowanie programów dialogu międzykulturowego w Polsce, w Europie Środkowej, na Bałkanach i w Azji Środkowej.

Przy kawie i herbacie słuchaliśmy wykładu Krzysztofa Czyżewskiego “Praktykowanie etosu pogranicza”. Małgorzata Sporek-Czyżewska opowiadała nam o Dworku Miłosza i odbywających się tu wydarzeniach. Obejrzeliśmy wystawy Miłosz – Szukanie ojczyzny”, “Silva rerum – biblia domowa”. Park krasnogrudzki natomiast poznaliśmy w niewielkim stopniu z powodu deszczu.

Osoby, które wsparły finansowo twórców z Ukrainy, mogły otrzymać biblioteczkę poezji Ukrainy złożoną z 10 tomików (fot. Adam Walanus).

W 2018 r Krzysztof Czyżewski, współzałożyciel Ośrodka Pogranicze i prezes Fundacji otrzymał nagrodę om Józefa Tischnera w kategorii publicystyki lub eseistyki na tematy społeczne, która uczy Polaków przyjmować „nieszczęsny dar wolności”
Jury nagrodziło jego książkę „Małe centrum świata”, podkreślając, że są to „zapiski praktyka idei”, podpowiadające „ jak budować niewidzialne, ale odporne na szaleństwa polityki i historii mosty między narodami, religiami i kulturami. Pokazuje w jaki sposób idee praktykować, a nie tylko głosić”.

Z kulturą mniejszości litewskiej najlepiej zapoznać się w Puńsku, gdzie owa mniejszość stanowi lokalną większość.

W Starej Plebanii znajduje się muzeum regionalne. Zawiera w paru izbach stroje ludowe, tkaniny i krajki, rękodzieło i ozdoby, warsztat tkacki (nieczynny). Najciekawsza jest spora kolekcja misternych pisanek zdobionych w tradycyjny sposób. Pisanki są barwione, czasem wielobarwnie, potem wyskrobywany jest wzór. Starsze mistrzynie udzielają tu młodszym lekcji zdobienia pisanek. Niestety, nie wolno ich fotografować a w sieci nigdzie o nich ani słowa!

W Puńsku warto też odwiedzić Zagrodę litewską – rodzaj skansenu dokumentującego litewskie dziedzictwo kulturowe.
Cztery budynki zagrody: chata wiejska, dwa spichlerze (świronki) i oborę przeniesiono z pobliskiej wsi Wojtokiemie, a stodołę odtworzono na podstawie opowiadań.
Budynki ułożone są w kwadrat. Najbliżej drogi usytuowana jest dwudrzwiowa stodoła z plewnikiem na zapleczu. Naprzeciw stodoły stoi chata wiejska, zaś w poprzek do nich stoją obora i świronek. Jest to typowa zagroda wielobudynkowa, najbardziej charakterystyczna na terenie Sejneńszczyzny, średniozamożnego rolnika. Przy chacie urządzono tradycyjny wiejski ogródek.

Wnętrze jednej z izb.
Wszystkie budynki są drewniane, zrębowe, postawione na kamieniach lekko powiązanych wapnem i cementem. Do pokrycia dachów użyto słomy. Tuż przy ogrodzie błyszczy lustro niewielkiego stawu.
Wewnątrz stodoły są ławki dla widzów oraz scena dla artystów i rekwizyty teatralne. Tu co roku odbywa się Festiwal Teatrów Stodolanych. Młody uczeń, Litwin, opowiedział nam o Zagrodzie i kulturze tutejszej objaśniając to krótkim treściwym filmikiem.

Co jeszcze widzieliśmy (przynajmniej część z nas)?

Wysokie mosty w Stańczykach, pozostałość po linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy (fot. Adam Walanus).
Mosty, wybudowane w latach 1912-1918, należą do najwyższych w Polsce. Konstrukcja jest 5-przęsłowa, długości 180 m, wysokości do 36,5 m. Pod budowlami przepływa rzeczka Błędzianka.

Tzw. „trójstyk” granic Polski, Litwy i Rosji (fot. Stanisław Matusik).

Wigierski Park Narodowy, Suwalski Park Krajobrazowy są ciekawe przyrodniczo i piękne krajobrazowo.

Oto jezioro – a może raczej zatopiony, martwy las? Z toni jeziora prawie w całości pokrytej rzęsą i glonami, wystają kikuty uschniętych drzew.

Głazowisko – rezerwat koło Bachanowa – różnych rozmiarów głazy narzutowe przyniesione przed wiekami przez lodowiec ze Skandynawii.

A w pobliżu płynie Czarna Hańcza.

Nad Czarną Hańczą.

W Wigierskim Parku Narodowym (fot. Stanisław Matusik).

W drodze do rezerwatu Rutka. -Dam rady przejść leśne wertepy!

Odpoczynek w rezerwacie Rutka.

Wciąż jesteśmy pod urokiem krajobrazów Suwalszczyzny.

Bociany spotykaliśmy niemal na każdym kroku.

Czasem też widywaliśmy czaple (fot. Adam Walanus).

Spotkaliśmy też żurawie.

Zachwycały nas łąki bogatą gamą kolorów.

Nad łąkami unosiły się motyle, rozmaite rusałki, a także pazie królowej (fot. Adam Walanus).

Bardzo często spotykało się ważki – szablaki. Tej udało się właśnie dopaść ofiarę, jakiegoś chrząszcza. Zdarzało się nawet, że szablak siadał nam na kolanie.

A tu gąsienica szewnicy miętówki wędruje w poszukiwaniu miejsca, gdzie się przepoczwarzy. Jeśli się uda, w maju przyszłego roku wyleci z niej imago, niedźwiedziówka o białych skrzydłach z odrobiną czarnych kropek.

Piękno Osadnika megera jest dyskretne, praktycznie widoczne dopiero na zdjęciu.

Parę rezerwatów utworzono dla ochrony m.in. porostów. Warto i na nie zwrócić uwagę:
Złotorost ścienny (Xanthoria parietina) jest piękną ozdobą pni. Pojawia się na drzewach, jak i na drewnie. Preferuje gatunki liściaste.

Na pierwszym planie Misecznica grabowa (Leanora carpinea) a obok Tarczownica bruzdkowana (Parmelia sulcata).

I gdzie jeszcze „naszych” zaniosło?
Jedni wybrali się na spływ Kanałem Augustowskim,

Niektórzy też na spływ kajakowy Czarną Hańczą (fot. Anna Błaszkiewicz).

Część dotarła nawet do Wilna (fot. Adam Walanus).

A przy okazji zatrzymano się w Trokach (fot. Adam Walanus).


A najprzyjemniej było drobne dyskusje toczyć w doborowym gronie, na tarasie.
Wśród uczestników nie było chyba nikogo, kto by nie uważał, że wyjazd był wspaniały!

Więcej zdjęć można zobaczyć na stronie Adama Walanusa

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Działamy dzięki Tobie! Wesprzyj nas!