Posted on: 23 sierpnia 2016 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

ANGELUS_logoJury Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” ogłosiło listę 14 książek zakwalifikowanych do półfinału tegorocznego konkursu. W podstawowej warstwie wszystkie one realizują ideę Mitteleuropy; w humanistyce terminu odsyłającego do mitologii miejsca, przestrzeni drogiej i bliskiej sercu, odzyskiwanej i zaklinanej dzięki strzępom pamięci własnej bądź zapośredniczonej w cudzych losach, na tyle istotnej, ważnej, kulturowo nośnej, że nie zastygającej w skamielinie czasu minionego, ale wskrzeszanej i mającej swoje kontinuum w opowieści. W szczególnej odmianie opowieści, która historię uczłowiecza, tak że najmniejszy nawet wymiar istnienia, choćby marny i nieistotny przy rozdaniach kart możnych tego świata, w rzeczywistości nie ma w sobie nic z daremności, znany z zasłyszenia i przekazywany z pokolenia na pokolenie, w tym łańcuchu życia okruch, skrawek, jedno słowo, szept nawet przetrwa. Księga szeptów; Usypać góry. Historie z Polesia; Listy i powietrze. Opowiadania pograniczne; Mała Zagłada; Medgidia, miasto u kresuMoże Estera

Jak to z księgozbiorem bywa, i w tym przypadku, można typować, ważyć na szali, układać dzieła wedle własnej hierarchii, przy tym pamiętać, że książek – zgodnie z zaleceniem starożytnych – nie przykuwa się łańcuchem. O korzyściach, jakie z porządkowania dyskursu mowy płyną jeden ze współczesnych z rzewno-sentymentalną nutą pisze:

„Gdy miałem jakieś sześć lat, w moim życiu nastąpił przełomowy dzień: ojciec zwolnił trochę miejsca na jednym ze swoich regałów i pozwolił mi przenieść tam swoje książki. Dla ścisłości: przydzielił mi około trzydzieści centymetrów najniższej półki […] . Wziąłem na ręce wszystkie książki, które dotąd leżały na taborecie obok mojego łóżka, i zaniosłem je w ramionach na ojcowski regał, a następnie poustawiałem jak należy, grzbietami ku zewnętrznemu światu, a przodem do ściany. Była to obrzędowa inicjacja, rytuał przejścia w wiek dojrzały […]. Popełniłem jednak straszliwy błąd. Ojciec poszedł do pracy, a ja z przyznaną mi przestrzenią półki mogłem postąpić, jak mi się żywnie podobało. Niestety, miałem na wskroś dziecinne wyobrażenie o tym, jak to należy zrobić. Książki poustawiałem według wzrostu; […] chciałem, by mój kącik z książkami był nabity, pękał w szwach, występował z brzegów, zupełnie jak u taty. Nie zdążyłem jeszcze ochłonąć z euforii, gdy ojciec wrócił z pracy, powiódł osłupiałym wzrokiem po mojej półce […]. Wreszcie wycedził przez zęby: „Powiedz mi, proszę, […] według wzrostu? Czy książki to żołnierze? Jakaś warta honorowa? Parada orkiestry strażackiej?” […] ze dwadzieścia minut mnie uświadamiał. Niczego przede mną nie ukrył, wprowadzając mnie w najtajniejsze arkana bibliotekarstwa: odsłonił przede mną zarówno główną szosę, jak i leśne ścieżki, przyprawiając o zawrót głowy krajobrazy najrozmaitszych wariacji, niuansów, fantazji […]: książki można układać tytułami, alfabetycznie według nazwisk autorów, według serii i wydawnictw, w porządku chronologicznym, językami, tematycznie, według gatunków, dziedzin, a nawet miejsca wydania. Jest mnóstwo możliwości. Tak oto dowiedziałem się, jak różnobarwne jest życie: kryją się w nim rozmaite alejki. Wszystko może przebiegać tak albo inaczej, według odmiennych partytur i równorzędnych porządków logicznych. Każdy z nich jest na swój sposób konsekwentny i spójny, zamknięty i obojętny na pozostałe. […]”

 

comments

Leave a Comment