Posted on: 31 października 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Najważniejszym tekstem w „Tygodniku Powszechnym” nr 44/2016 jest edytorial „Wypominki” redaktora-seniora, ks. Adama Bonieckiego.

Kiedyś poprosiłam redaktorów „Tygodnika”, by obok nekrologu o listopadowej mszy za zmarłych Kolegów i Koleżanki, wydrukować listę ich nazwisk (tę samą, która jest czytana od ołtarza w czasie mszy), z dokładnymi datami zgonu i informacją o funkcji pełnionej w „Tygodniku” lub rodzaju nawiązanej współpracy.

„Wypominki” księdza Adama tamtą niezrealizowaną (czemu???) prośbę próbują wypełnić. Ale tylko częściowo. Przecież wasi i moi Koledzy oraz Koleżanki leżą nie tylko na cmentarzu przy opactwie benedyktyńskim w Tyńcu, do którego autor edytorialu się ograniczył, uważając robienie porządków na mogiłach zmarłych redaktorów za główny element więzi budowanej między przeszłymi pokoleniami a obecnym. By ograniczyć się do dwóch spośród cmentarzy krakowskich: z najstarszych i najbardziej zasłużonych członków redakcji troje – Zofia Starowieyska-Morstinowa, ks. Andrzej Bardecki i ks. Jan Piwowarczyk – leży na Cmentarzu Rakowickim. Podobnie jak – już z innego pokolenia – m.in. Anna Morawska, ks. Stanisław Musiał, Jacek Susuł. A kolejnych dwóch – Antoni Gołubiew i Krzysztof Kozłowski – na Cmentarzu Salwatorskim. Z kolei w Warszawie spośród tych, którzy stworzyli pismo, na Cmentarzu Powązkowskim jest pochowany Stefan Kisielewski, a na cmentarzu w Laskach pod Warszawą spoczywają Stanisław Stomma, Jacek Woźniakowski i Jerzy Zawieyski.

Żadna wspólnota cmentarna nie wiąże nurtu prawdziwej łączności tak mocno, jak modlitwa mszalna. Żywych dzisiaj, zmarłych wczoraj. Zapominanych faktycznie, co owocuje nieobecnością przy ołtarzu podczas mszy za zmarłych, lub – niestety – czysto taktycznie, gdy nie pada żadna informacja potwierdzająca istnienie więzi prawdziwej.

comments

Leave a Comment