Posted on: 29 grudnia 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Bardzo poważny autor napisał w „Tygodniku Powszechnym” wydanym na Boże Narodzenie (nr 51–52/2016), w tekście „Mój świąteczny alfabet”, że czas spędzony w czyśćcu przeznaczy prawdopodobnie na przepraszanie za niewysłane nikomu życzenia świąteczne. Co sama mam zrobić w podobnej sytuacji, bojąc się liczyć na bliższy bądź dalszy czyściec? Chciałoby się, po prostu, przeprosić hurtowo wszystkich, do których nie zdążyłam napisać, zadzwonić czy zajrzeć. Tym bardziej, że reguła: więcej nas łączy niż dzieli, jest równocześnie prawdziwa i nieprawdziwa. Dzielą nas bowiem nie tylko poglądy, ale zwyczajnie czas, kondycja i warunki zewnętrzne (choćby takie, jak marznąca mżawka na chodniku). Te bariery sprawiają, że nawet wymienienie imion wszystkich zaniedbanych przyjaciół może się okazać mało wykonalne i za trudne. Zwłaszcza wtedy, gdy leży na biurku, niczym wyrzut sumienia, list z opłatkiem, a czasem z własnoręcznie wykonaną gwiazdką. 

Wszystkim, którzy zechcą się odnaleźć w tych przeprosinach, dziękuję za wyrozumiałość. A czytelnicy z Klubów „Tygodnika Powszechnego”, zwłaszcza ci z Poznania, niech wybaczą prywatny charakter notatki, pisanej w dniach 98. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego.

comments

Leave a Comment