Posted on: 26 grudnia 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiDrugi Dzień w Oktawie Narodzenia Pańskiego
Święto św. Szczepana, pierwszego męczennika
I CZYTANIE: Dz 6,8-10;7,54-60. II CZYTANIE: Ps 118,26-27. EWANGELIA: Mt 10,17-22.

Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 

Rodzinna, pełna radości, sielankowa i niczym niezmącona atmosfera Bożego Narodzenia trwa w najlepsze. Dzieci podziwiają szopkę, śpiewamy kolędy, towarzyszy nam świąteczny nastrój. W takim klimacie, w drugi dzień świętowania, jakby przez pomyłkę pojawia się w liturgii św. Szczepan – pierwszy męczennik, a Ewangelia zapowiada srogie prześladowania naśladowców Chrystusa, który przecież beztrosko leży jeszcze w kołysce. Można powiedzieć, że św. Szczepan tak pasuje do Bożego Narodzenia, jak Piłat do wyznania wiary. O co zatem chodzi?

Dzisiejsze wspomnienie pierwszego męczennika ma nam pomóc uchwycić jedność narodzenia Chrystusa z Jego męką. Nad żłobkiem od początku unosi się cień krzyża. Wszak po to Jezus przyszedł na świat, aby zgładzić grzech i pokonać śmierć przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Dobrze oddaje to wiersz ks. Janusza Pasierba pt. „Kawał drogi”:

z Nazaretu do Betlejem

kawał drogi jest piechotą

kawał drogi nawet na osiołku

kawał drogi dla kobiety w ciąży

i młodego męża bez większej gotówki

a jeszcze pod drodze miasto z kamieni

i wzgórze trupiej głowy.

 

Dwa ostatnie wersety są zapowiedzią tego, co miało niegdyś nastąpić, a z czego jeszcze ani Józef, ani Maryja nie zdają sobie sprawy. My także, zwłaszcza dzisiaj, o tym nie myślimy. Czy Maryja mogła przypuszczać, że przyjdzie jej kiedyś przemierzać drogę na Golgotę, wzgórze „Czaszki” i patrzeć na okrutną śmierć swojego Syna? Czy myślimy o tym my, którzy wpatrujemy się w Bożą Dziecinę leżącą w żłobie? Pewnie nie.

Nie znamy naszej przyszłości. Na nasze życie składają się zarówno chwile beztroskiej radości, jak i pełne łez chwile smutku, lęku i rozczarowania. Te same doświadczenia były udziałem Maryi, Józefa, Szczepana i wieli innych. W ich życiu radość przeplatała się ze smutkiem. Coś jednak sprawiło, że ostatecznie ich smutek przemienił się w niezwykłą radość.

Pójście za Chrystusem nie daje umiejętności przewidywania przyszłości. Życie Ewangelią bezpośrednio nie chroni od niepowodzeń, ludzkiego gniewu, nieprzychylności losu, trudności i życiowych problemów. Pomaga jednak, podobnie jak w przypadku Szczepana, patrzeć ponad to, co śmiertelnie trudne i dostrzegać ostateczne zwycięstwo. Taka wiara staje się źródłem nadziei i siłą w kryzysach. Taka wiara uwalnia od lęku i dodaje odwagi. Św. Szczepan – pierwszy męczennik – jest tego najlepszym przykładem.

Warto o tym pamiętać, kiedy wpatrujemy się w Bożą Dziecinę i śpiewamy radosne kolędy. To On – Jezus Chrystus – jest dla nas skałą schronienia, warownią, która ocala. Jest dla nas skałą i twierdzą, kieruje nami i prowadzi przez wzgląd na swą miłość do nas i swe imię (por. (Ps 31,3-4.6.8.16-17).

comments

Leave a Comment