Posted on: 16 grudnia 2017 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 17 grudnia 2017

TRZECIA NIEDZIELA ADWENTU

J 1, 6-8. 19-28

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś? », on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».

Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?»

Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».

Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

W Kościele zawsze żywe było pytanie o zbawienie tych, którzy do niego nie należą lub/i nigdy do niego należeć nie będą. W tej kwestii toczy się w nim spór między dwoma przeciwstawnymi stanowiskami. Z jednej strony wola Boża zbawienia wszystkich: „Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Jednak zaraz potem okazuje się, że zbawienie pozostaje ściśle związane z wyznawaniem Jezusa Chrystusa, „jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi” (1 Tm 2,5). Taj jak jeden jest Bóg, tak jeden jest Zbawiciel, Chrystus. Albo jeszcze: „Nie ma pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12).

Między tymi dwoma punktami odniesienia interpretacje teologiczne zmieniały się, od otwartości po krańcową surowość. W oczach pierwszych chrześcijan poważniejszym problemem była kwestia tych, którzy przyszli na świat przed Jezusem: w jaki sposób zbawienie mogłoby cofnąć się w czasie aż po początki ludzkości? Stwierdzenie „zstąpienia do piekieł/otchłani” w Credo, wyrażone terminami mitycznymi, oznaczało głoszenie zbawienia tym wszystkim, którzy żyli wcześniej.

Na Zachodzie formuła „poza Kościołem nie ma zbawienia” pochodziła od Cypriana z Kartaginy (ok. 200-258). Cyprian walczył o jedność swego Kościoła w okresie powstawania w jego wspólnocie ruchów schizmatyckich. Nie zajmował się więc zbawieniem ludzkości. Tym, których kusiło odejście od Kościoła chciał powiedzieć: jeśli odejdziecie, jeśli opuścicie arkę zbawienia, zginiecie, gdyż poza Kościołem nie ma zbawienia. Jest to napomnienie, a nie formuła doktrynalna.

Jednak później, wyizolowana ze swego kontekstu – i ze względu na swój uderzający charakter, czyniący ja łatwą do zapamiętania – formuła ta przejdzie swoją drogę i stanie czymś w rodzaju pewnika o znaczeniu bardziej ogólnym (u Hieronima i Augustyna).

Dziś formuła nabrała innego sensu: istnieje wiele sposobów zachowania związku z Kościołem. Mówiło się więc o przynależności do duszy Kościoła, niezależnej od przynależności do jego ciała. Ostatni Sobór wolał powiedzieć, że ci, którzy nie przyjęli Ewangelii, są „w rozmaity sposób przyporządkowani do Ludu Bożego (Lumen gentium 16). Zachowują związek z Kościołem, który odgrywa pośrednią, lecz realną rolę w ich zbawieniu.

 

comments

Leave a Comment