Opublikowano: 12 kwietnia 2020 Autor: Michał Rychert Comments: 0

Ewangelia i czytanie z Dziejów Apostolskich przewidziane na dzisiejszą niedzielę wielkanocną koncentrują się na świadectwie Piotra oraz Jana, a przez nich na świadectwie wszystkich Apostołów, o zmartwychwstaniu Chrystusa. Ich świadectwo miało swoje źródło w doświadczeniu pustego grobu i objawieniach Zmartwychwstałego. Piotr tak jak wszyscy Apostołowie byli z Jezusem od początku, od chrztu w Jordanie, poprzez publiczną działalność, widzieli, „co zdziałał w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie”, aż został zabity, zawieszony na drzewie, złożony do grobu. Dziś słyszymy ich jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne świadectwo.

Nikt z nas nie może powiedzieć, świadczymy o tym „co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1J 1,1b) jak to uczynił Jan, który towarzyszył Piotrowi w tej niezwykłej wyprawie po wiarę do pustego grobu. Ta forma świadectwa jest nam niedostępna, a jednak jesteśmy wezwani, aby zaświadczyć.

Jak dziś Kościół, jak ja osobiście, mogę zaświadczyć o Zmartwychwstałym? Już dla pierwszego pokolenia chrześcijan było to pytanie absolutnie podstawowe.

Apostoł Paweł w swoim drugim liście do Kolosan udziela na to niezwykle ważne dla nas pytanie odpowiedzi. Jest ona wiążąca dla nas i dla wszystkich pokoleń chrześcijan. Nasze świadectwo choć ma odnosić się do historii, do Jezusa Chrystusa, do Jego śmierci i zmartwychwstania, to jednak nie może być prostym powtórzeniem słów Apostołów, takie świadectwo nie byłoby autentyczne, nie wynikałoby z naszego doświadczenia.

Nasze świadectwo może być tylko i wyłącznie wynikiem egzystencjalnej przemiany, wciąż przeżywanego chrztu, zanurzającego nas w misterium śmierci i zmartwychwstania. Nasze świadectwo musi być oparte na słowach Pawła Apostoła: „umarliście i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu”. Przez chrzest faktycznie jesteśmy wezwani, aby „nie żyć”, a więc umrzeć dla tego świata, dla jego celów, logiki, bóstw i idoli i rozpocząć nowe życie. Nie chodzi tylko, o przemianę etyczną, o nową hierarchię wartości, ale o przemianę egzystencjalną, którą Paweł porównuje do śmierci i zmartwychwstania (zob. Rz. 14,7-8 ).

Sprawdzianem życia chrześcijańskiego jest miłość. Jest ona potwierdzeniem, że mamy Ducha Chrystusowego (zob. Rz 8,9), że ożywia nas to samo dążenie, które było w Chrystusie Jezusie (por. Flp 2,5). On w akcie miłości przyjął postać sługi,  uniżył samego siebie …. (zob. Flp 2,6-11).

Pierwszym znamieniem miłości chrześcijańskiej jest jej wcielenie, nie jest ona kwestią słów i uczuć, ale czynów, ofiarnego, bezinteresownego i bezwarunkowego zaangażowania się dla drugiego. Gdy słowo „miłość” staje się ciałem, faktem, historią zawsze niesie ze sobą doświadczenie śmierci. Przez miłość nie realizuje się swoich egoistycznych celów, „nie żyje się dla siebie” (zob. Ga 2,20), ale traci się swoje życie, swój czas, siły, zdrowie, czasami swoje dobra, dla drugiego, bezinteresownie, dla niego samego. Wówczas rzeczywiście nasze życie jest „ukryte z Chrystusem w Bogu”.

W miłości wyraża się cała tajemnica śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Dlatego tylko miłość może być naszym świadectwem. Takiego świadectwa oczekuje świat: „bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8,19). Tylko przez miłość możemy zaświadczyć: że Chrystus żyje, ożywia nasze życie, a nasz grób egoizmu jest pusty.

Prośmy Zmartwychwstałego Pana, aby dał nam odwagę złożenia takiego świadectwa. Alleluja!

Mamy zwyczaj poprzez udział w liturgii odtwarzać ostatnie dni historii Jezusa: Wieczerza Pańska, czuwanie przy ciemnicy, Droga Krzyżowa, spoczynek szabatu, liturgia paschalna, ostatnim gestem były odwiedziny Grobu Pańskiego usytuowanego gdzieś w naszych kościołach na pamiątkę tych odwiedzin jakie przeżyła o poranku, pierwszego dnia tygodnia, Maria Magdalena, a potem Apostołowie Piotr i Jan. Dziś nie szukajmy Go po kościołach: „nie ma Go tu zmartwychwstał” (Łk 24,6). Starajmy się przeżyć jego bliskość tak, jak to było dane Apostołom, przy porannym śniadaniu. Niech Zmartwychwstały Pan zasiądzie z nami przy naszych świątecznych stołach. Rozpoznamy Go po tym, jak dzielimy się chlebem i miłością.

comments

Leave a Comment