Posted on: 27 grudnia 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

b_rajewski4Niedziela w Oktawie Narodzenia Pańskiego
Święto Świętej Rodziny z Nazaretu: Jezusa, Maryi i Józefa
I CZYTANIE: Syr 3,2-6.12-14. II CZYTANIE: Kol 3,12-21. EWANGELIA: Łk 2,41-52.

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Lecz On im odpowiedział: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Zastanawialiście się kiedyś nad pierwszymi słowami, jakie wypowiedział Jezus? Te słowa słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49). Czy zatem Jezus milczał przez pierwsze dwanaście lat swojego życia? Oczywiście, że nie. Wypowiedź Jezusa, którą słyszymy jest pierwszą zanotowaną przez Ewangelistę Łukasza. Skoro właśnie te słowa zostały wybrane przez Autora Ewangelii, oznacza to, że powinny mieć znaczenie dla naszego życia.

Dialog dwunastoletniego chłopca z rodzicami wprawia nas w osłupienie. Może nawet nie tyle wydaje nam się niegrzeczny, co raczej pozbawiony emocji i oziębły. Dziwimy się temu, co wydarzyło się w Jerozolimie. Wszyscy główni bohaterowie dzisiejszej Ewangelii zachowują się jakoś dziwnie: Maryja nie unosi się gniewem, wydaje się być spokojna i zrównoważona. Jeszcze bardziej zaskakujące jest zachowanie Józefa, który po prostu milczy. Jezus zaś odpowiada swojej Matce w tym charakterystycznym stoickim, pozbawionym emocji tonie. Czy tak wyglądały i wyglądają rozmowy w naszych rodzinach, zwłaszcza w obliczu trudnych, a nawet konfliktowych sytuacji? Osobiście nie znam takiej rodziny.

Dzisiejsza liturgia słowa przekazuje nam bardzo wiele wskazówek odnośnie życia małżeńskiego i rodzinnego. Jedną z nich jest nauka, że prawdziwą sztuką w życiu każdej rodziny jest umiejętność zachowania proporcji w reakcjach na wydarzenia. Ileż problemów udałoby się uniknąć, gdybyśmy do życia podchodzili z większym dystansem i potrafili trzymać na wodzy nasze emocje, pamiętając, że Bóg nie uczynił nas właścicielami niczyjego życia. Ileż konfliktów udałoby się uniknąć, gdybyśmy potrafili ze sobą rozmawiać tak, jak Maryja z Jezusem: bez niepotrzebnych emocji, szkodliwych oskarżeń, zbędnych wyrzutów, poniżania i z poszanowaniem wolności. Zdumiewające są słowa Maryi: „Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2,48). Ona zadaje rzeczowe pytanie, na które otrzymuje równie rzeczową odpowiedź. Nie naskakuje na swojego Syna, ale mówi Mu o swoich uczuciach i uczuciach Józefa – o bólu, jaki przeżyli w swoich sercach.

Czy Józef rzeczywiście milczał? Nie mamy dowodów, by sądzić, że było inaczej. Dobrze jednak wiemy, że są takie sytuacje w życiu, kiedy mężczyzna nie musi nic mówić. Wystarczy sam wyraz twarzy ojca, jedno spojrzenie, aby dziecko w mig wszystko pojęło. Pewnie tak było w tym przypadku. Jezus też zrozumiał. Ewangelista podkreśla, że od tej pory Syn Boży był we wszystkim poddany swoim rodzicom.

Słowo Boże uczy nas dzisiaj, że także w naszych rodzinach powinniśmy rozmawiać ze sobą trochę inaczej: „Obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem” (Kol 3,12). Wystarczy bardziej szanować wolność drugiego, także dziecka; wsłuchać się w opowieść żony, męża, dzieci. Wspólna modlitwa, posiłek przy jednym stole, rodzinne świętowanie sprawiają, że odkrywamy radość bycia ze sobą i dla siebie oraz uczymy się ze sobą rozmawiać, zachowując spokój oraz proporcje w reakcjach na trudne wydarzenia, przykre sytuacje i momenty kryzysu.

comments

Leave a Comment