Właśnie mija doba od opublikowania w sieci oczekiwanego od dawna filmu Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”, jest już ponad 3 mln odsłon. Fenomen, zjawisko, fakt społeczny. Wielu obawiało się, że będzie to dzieło stronnicze, tabloidowe, skoncentrowane na poszukiwaniu sensacji, jednoznacznie antykościelne. Już wiemy, że tak nie jest, że powstał świetny film dokumentalny drążący zjawisko księży – pedofilów przez pryzmat ich relacji z ofiarami.

To właśnie ofiary, bardziej niż ich prześladowcy, są tu bohaterami. Muszę się przyznać, że sam nie miałem większych obaw, ponieważ udało mi się przed ok. 2 laty poznać stosunek Sekielskiego do problemu, który opisał w filmie. Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z nim zorganizowanym przez Bibliotekę Uniwersytetu Kazimierza Wlk. w Bydgoszczy, rozmowa dotyczyła książki jego autorstwa, thrillera „Zapach Suszy”, skądinąd niezbyt udanego. Jedną z postaci opisanych w tej książce jest właśnie ksiądz – pedofil. Tak na użytek dyskusji, na zasadzie „advocatus diaboli”, zacząłem z autorem polemizować, że być może wykorzystuje jednostkowy w końcu przypadek dla pobudzenia emocji czytelników. Spostrzegłem wtedy jak emocjonalnie zareagował, cały ten wątek nie był dla niego obojętny, absolutnie nie postrzegał go w kategorii sensacji. Sam mi później powiedział, że chce zrobić o tej sprawie coś większego, bo go to boli, bo słyszał rzeczy wstrząsające. Odtąd wiedziałem, że jego film nie będzie tanim poszukiwaniem sensacji i skandalu.

No i mamy „Tylko nie mów nikomu”. Nie podejmuję się dziś przeprowadzenia głębszej analizy filmu. Potwierdził wiele z tego co już wiedzieliśmy, wprowadził w obszar grzechu wiele nowych osób, ale przede wszystkim objawił namacalnie skalę hipokryzji licznych przedstawicieli hierarchii. To wszystko już znamy, z USA, z Irlandii, Chile i jakże wielu innych miejsc. Mechanizm krycia, przedkładania mniemanego dobra Kościoła nad dobro ofiar, ten cały niechrześcijański, diaboliczny proceder, gdy w imię ochrony struktury niszczono wrażliwość żywego człowieka. Sekielski pokazuje, że nasi biskupi nie byli inni, dlaczego zresztą mieliby być, wychowała ich przecież instytucja odwieczna, stabilna, święta, „mistyczne ciało Chrystusa”. Jakże można ranić to Ciało, narażać Je na zniesławienie, przecież to ludzie są grzeszni a nie Kościół?! Dlatego w imię pozornie większego dobra ukrywano i zamiatano pod dywan przestępstwa ludzi, zapominając o tym co dokładnie mówi nauczanie Kościoła: „Jedność Ciała Mistycznego rodzi i pobudza wśród wiernych miłość: Stąd, jeśli jeden członek cierpi, wespół z nim cierpią wszystkie członki; a jeśli jeden członek czci doznaje, wszystkie członki wespół z nim się radują” (Sobór Watykański II, Lumen gentium, 7).

Dziś jest moment próby, „sprawdzam” mówią miliony katolików i niekatolików i nie chodzi bynajmniej o ewentualne kontynuowanie praktyki krycia i zamiatania pod dywan, jej czas chyba się definitywnie kończy. Idzie o spektakularne decyzje członków Episkopatu Polski, decyzje dotyczące samych siebie. Tak, wczorajsze, jednoznaczne słowa prymasa Polaka i bardziej jeszcze abp. Gądeckiego, są niezmiernie pocieszające, ale verba docent, exempla trahunt, niechże wreszcie ze słów wyniknie coś co zauważy opinia publiczna. Mam jedną propozycję: w filmie przypomniano, nieco zapomnianą postać – ks. Franciszka Cybuli, kapelana prezydenta Wałęsy, pedofila molestującego chłopców. Wkrótce po nagraniu spotkania ze swą ofiarą ksiądz zmarł. Pokazano w filmie jego pogrzeb z honorami, abp Głódź wychwalał go pod niebiosy, jednocześnie wiedząc o tym kim w rzeczywistości był ks. Cybula. To jest hipokryzja najgorszego rodzaju, zgorszenie tym większe, że dokonane przez następcę apostołów. Cynizm, głupota, brak moralnego kręgosłupa?

Nie pojmuję, wiem wszelako jedno, biskup powinien co prędzej na ręce Papieża złożyć rezygnację z pełnionej przez siebie funkcji. On z pewnością, ale prawdopodobnie także co najmniej kilku innych biskupów w Polsce. I nie jest tu istotne, czy należą do tych „otwartych”, czy do tych „zamkniętych”. Wiem, że miałbym dziś ogromny problem z uczestnictwem w Mszy św. sprawowanej przez jednego z nich, przed przyjmowaniem z ich rąk Ciała Pana Jezusa. Nie jestem w stanie pojąć, że sumienie pozwala im na publiczne nauczanie wiary i moralności, korzystanie z autorytetu Kościoła. Przecież szkodzą Mu nie mniej niż ci, których chronią. Dopiero wtedy, gdy dojdzie do rozliczeń na najwyższym szczeblu, będziemy mogli uznać, że w polskim Kościele coś się zmienia, że dociera do Niego świadomość powagi sytuacji. Być może powinien zareagować papież Franciszek, w Chile nie miał wątpliwości, chciałbym aby nie miał ich także w Polsce?! Dziś przeprosiny już nie wystarczą, nie jestem w tej opinii oryginalny, czas na coś więcej, czas uznać, że: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40).  

     

comments

4 thoughts on “Za mało, wciąż za mało… Biskupi po filmie Sekielskiego”

  1. Szanowny Autorze, optymizm ważna rzecz. Twój to hurraoptymizm. Wspomniany bp. Głódz to szczególny przypadek. Człowiek spędzający czas na pijaństwie z dostojnikami państwowymi, pomiatający dowódcami gdy był biskupem polowym, łamiący przepisy liturgiczne w czasie wręczania nagrody szefowi szczujni telewizyjnej, który cynizmem dawno wyprzedził Jerzego Urbana. Ten sam biskup lekceważy głosy wiernych i jak słyszę niektórych biskupów by wszcząć śledztwo w sprawie Jankowskiego. To mało ? A nadal buduje podobno piękny pałac dla siebie jako emeryta. I co i teraz film ten miałby spowodować jego usunięcie ? A jak tam się powodzi biskupowi Petzowi ? On jest w zasadzie niewinny bo klerycy to nie dzieci….. wygodny pałac wygodne życie… a bp. Jędraszewski ? Idzie w kierunku spacyfikowania Krakowskiego kościoła… pomocnik wszak biskupa Petza…. zabraniający księżom uczestnictwa w spotkaniach organizowanych przez niezależne od władzy organizację. Dlaczego Bp. Jędraszewski, bp. Mering, bp. Głódź tak wspierają PiS i RM ? PiS korumpuje RM a RM odwdzięcza się wspieraniem władzy. PiS zaś wpierają w/w biskupi. Mając układy z władzą doświadczają ochrony i odwdzięczają się swoim wsparciem. Właśnie minister Brudziński skandalicznym politycznym działaniem związanym z tęczą przypodobał się władzy Kościelnej. Ten układ będzie trwał i będzie się umacniał dopóki nie zmieni się władza w Polsce. Mentalność jaką wspiera RM to mentalność klerykalna broniąca biskupów „swoich” do upadłego niezależnie co zrobią. Ta mentalność pozwala być ślepym na ekscesy nacjonalistyczne też te na Jasnej Górze. Nacjonaliści bijący KOD, Tuska, islamistów to dobrzy patrioci Polacy. Tych samych nacjonalistów wspiera i Bp. Głódź i Bp. Jędraszewski i Bp. Mering. To religijno-polityczny układ który będzie trwał. Proszę sobie przypomnieć ostatni wywiad w TP z Abp. Nosolem. Wspomina jeden przypadek pedofilii z jakim się spotkał. I co ? I ksiądz musiał opuścić diecezje Opolską. Abp. Nosol nie potrzebował procedur na które nieraz się powołują inni biskupi. Czemu ? Abp. Nosol ma wykształcone i bardzo używane sumienie. Piękna postać i naturalna prawość taka jak Papieża Franciszka. Abp. Nosol ma sumienie czyli coś czego nie posiada w ogóle Bp. Głódź i ci biskupi którzy nie krzyczą głośno o złu w Kościele.

    1. Szanowny Anonimie,
      może i jestem hurraoptymistą? Jeśli tak, to wyłącznie w sensie eschatologicznym. Ja po prostu wierzę w słowa Chrystusa, że „bramy piekielne Go nie przemogą”. Ale to nie jest przecież obietnica dla każdego Kościoła lokalnego, w każdym czasie. Ileż z Kościołów, pozornie potężnych, nie oparło się próbom…? Może i my na Zachodzie stoimy wobec takiego wyzwania, może przyszłość Kościoła jest gdzie indziej? Bo, że jest, to dla mnie nie ulega wątpliwości. Pozdrawiam…

      1. Nie wiem czemu wyszedł „anonim” więc się podpiszę. Poniżej link do dzisiejszej homilii Bp. Głodzia. Nie będę tego co powiedział komentował. Ale czy to co powiedział właśnie nie potwierdza moich słów ?
        https://koduj24.pl/arcybiskup-glodz-halasliwe-bunczuczne…/

        Podobnie jak Autor wierzę w Kościół Powszechny. Na czele którego stoi dziś świadek Chrystusa. W ostatnich latach spotykam w wielu duchownych i świeckich mądrość Kościoła. Dlatego w Kościele trwam choć coraz mniej w nim trzyma. Podzielam pogląd Pana Cezarego Gawrysia z „Więzi” co do rosnącej samotności w Kościele Polskim. Odchodzą wielcy jak Bp. Pieronek czy Jean Vanier zostawiając wyrwę. Z wyrazami szacunku

        1. Tak, Panie Jerzy, jedynie głęboka wiara może nas trzymać przy tym wcieleniu Kościoła, które obserwujemy dziś w naszym kraju. Pisałem swój tekst i odpowiedź na pański komentarz jeszcze zanim zapoznałem się z wypowiedzią abp. Głódzia. Pewnie wypowiedział bym się ostrzej, bo to co mówi gdański hierarcha jest nie tylko totalnie kompromitujące, ale dezawuuje także wypowiedzi najważniejszych hierarchów Kościoła w Polsce. Oni dziękują za to, co dla niego jest „byle czym”!!! Tu trzeba jasnej reakcji, dla takich ludzi nie ma miejsca wśród pasterzy Kościoła, bo jeśli jest, to przecież kompromituje wszystkich, także tych „odpowiedzialnych”, jak abp Polak i abp Ryś. I nie jest żadną wymówką, że „biskup na zagrodzie równy wojewodzie”, że jeden biskup nie może krytykować drugiego. Co jest ważniejsze, sprawa, moralność, sumienie, czy biurokratyczna zasada suwerenności biskupa w swej diecezji?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.