Reportaż z Żarnowca na Pomorzu, pt. „Kaszubskie dogadywanie się z Bogiem”, autorstwa Joanny Wiśniowskiej („Tygodnik Powszechny” nr 10/2019), na pewno zasługuje na szczególne wyróżnienie i wdzięczność. Gdyby nie jedno… Tym jednym, ale ogromnie ważnym, jest nieobecność w przypomnianych dziejach klasztoru sióstr benedyktynek, a także w opisach miejsca tak niesłychanej urody, pustych przestrzeni. W tym i tej szczególnej, gdzie na przyklasztornym cmentarzu, w mogile niemal przytulonej do ściany przepięknego jednonawowego kościoła gotyckiego, leżą szczątki benedyktyna, a więc współbrata zakonnic, ojca Jacka Matusewicza (zmarł w Żarnowcu w 1965 roku, nieodratowany z nagłej śpiączki cukrzycowej, a przynależał do opactwa w Tyńcu pod Krakowem). Ojciec był świadkiem i sprawcą duszpasterstwa benedyktyńskiego w Wilnie, gdzie wiernie czuwał przez pięć kolejnych lat okupacji nad tradycją swojego zakonu.

Siostra Małgorzata Borkowska, opowiadająca w przywołanym artykule benedyktyńskie dzieje Żarnowca, zasługiwałaby na co najmniej jeszcze jedną stronę pisma. Oraz na inny tytuł, bo Żarnowiec, tak uwodzicielsko pokazany na ilustrujących tekst fotografiach, niesie w sobie dużo więcej historii – tak przedwojennych, jak powojennych – i na pewno jest nie tylko „kaszubski”.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.