Opublikowano: 12 marca 2013 Autor: Aleksandra Francuz Comments: 1

W rozmowie z księdzem Markiem Wittbrotem Józef Tischner wyznał: „Kiedyś uprawiałem taternictwo i miałem zwyczaj chodzić po drogach, którymi inni nie chodzą i utrzymywać równowagę w miejscach, na których inni spadają.”

Wskazywał wówczas na źródło swego credo życiowego. Na niezachwianie się w podążaniu w górę – ku ideom trwałym, świadectwie wiary. Rozprawiał o tym w języku naukowych dysput  i „po góralsku”.  Filozof z Łopusznej pojęciom egzegezy chrześcijańskiej nadawał sens bliski, wciągając je w krajobraz polski. Obierając taki kierunek w rozmyślaniu o wierze pokazywał, na czym zasadza się siła „Biblii”. Na słowie i słuchaniu. Tak było na początku. U korzeni chrześcijaństwa. Dźwięk mowy Tischnera, ten rozpoznawalny rytm jego kazań – surowy a układający się w melodię jakąś – został wyrzeźbiony przez góry – ich charakter, potęgę i ciszę.

Słyszy się to w „Rekolekcjach paryskich” – opublikowanym przez Wydawnictwo Znak tomie nieznanych tekstów księdza Józefa Tischnera. Złożyły się nań wypowiedzi o wielkiej pojemności gatunkowej: od zapisów konferencyjnych, rozmów z czytelnikami podczas promocji jednej z książek, po homilie i „śpiewy historyczne”. Wygłoszone do spragnionych myślenia po polsku. Rozciągnięte w czasie od roku 1984 do 1991 mówią o historii okupionej męczeństwem, przemijaniu starej postaci świata tego, tj.: wieku totalitaryzmów, okrucieństwie epoki. To wczorajsze.

Dzisiejszemu czytelnikowi Tischner ustawia brzmienie tematów na miarę odnowy duchowej. Tak można czytać „Rekolekcje paryskie” – wikłając się w sensy przekroczenia progu czy choćby przedproża  wolności  własnej. Nowy ton rzucają słowa Norwida cytowane  dla podkreślenia goryczy słów, które dla goryczy właśnie powtórzyć należy. Zwłaszcza te, mówiące o odczuciu klęski: „Całe to pokolenie – powiada Norwid – jest na hekatombę dla przyszłości – z n i s z c z y  s i ę  j a k  n a r z ę d z i e  p o t r z e b y  j a k i e j ś,  c o  n i e b y ł a . I szczęśliwi jeszcze, którym dano nie rozumieć tego położenia. Zarozumiałość ich pocieszy, hardość się uda za odwagę, za filozofię stanie cynizm, a wyobraźnia schorowana religii postać weźmie na się”.   A zatem utrata nadziei – to organiczne i rdzenne w człowieku – mówił Tischner. Ale w czas rekolekcji „nuta ślebody” materializuje się. (Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, ss. 336. Redakcja i posłowie Wojciech Bonowicz.)

comments

1 people reacted on this

Leave a Comment