Posted on: 15 października 2020 Posted by: Redakcja Comments: 0

„[…] Nie można również traktować ziemi, jakby była narzędziem, a więc jakąś fabryką „produkującą żywność”. Ziemia nie produkuje, ziemia rodzi. […] Ziemia ma sama z siebie zdolność rodzenia „ziemiopłodów”. Ona nie może się zużyć. Ziemia musi przynosić plon każdej jesieni. Człowiek musi pomóc ziemi, aby rodziła lepiej i więcej, by w ten sposób podtrzymywała jego życie. Ziemia służy człowiekowi tylko wtedy, gdy człowiek potrafi jej służyć. […] Czym w związku z tym jest gospodarowanie? Kiedy człowiek staje się gospodarzem ziemi? Człowiek staje się gospodarzem ziemi, gdy współpraca człowieka z ziemią jest integralną częścią współżycia z innymi ludźmi. Człowiek ma swoją rolę od innych i dla innych. Jestem „właścicielem” ziemi, ale pojęcie własności ma tu sens szczególny. Wcale nie znaczy, że mogę robić z ziemią co chcę. […] Gospodarz „ma” rolę tak jak człowiek „ma” słowo, które właśnie wypowiada. Oto mówię: „drzewo”. Czy to jest moje słowo? Tak, to jest moje słowo, przecież znalazło się na moich ustach. Czy to znaczy, że jestem „właścicielem” słowa? Tak i nie. Przecież nie ja wynalazłem słowo „drzewo. Ktoś inny je wynalazł, przekazał innym, nauczył wypowiadać. Słowo jest częścią dziedzictwa. Czy mam je tylko dla siebie? Nonsens! Czy można mieć słowo tylko dla siebie? Tylko dla siebie jest „bełkot”, a nie mowa. Słowo jest moje i wspólne zarazem, a jedno nie sprzeciwia się drugiemu […]. Gospodarskie „mieć” znaczy „dać”. Gospodarowanie to prawdziwa służba”.

Ks. Józef Tischner. Etyka solidarności oraz Homo sovieticus. Wyd. II. Wydawnictwo „Znak”, Kraków  2005, s. 83-85.

Fot. Adam Walanus

comments

Leave a Comment