Posted on: 4 lipca 2016 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600W ostatnich dniach miały miejsce aż dwa wydarzenia upamiętniające najbliższych Przyjaciół „Tygodnika Powszechnego”. W poniedziałek 27 czerwca u sióstr sercanek w Krakowie odprawiono mszę w intencji ks. Andrzeja Bardeckiego z okazji 100. rocznicy jego urodzin (pisałam o tym jubileuszu w komentarzu z 23 maja). Z kolei w niedzielę 3 lipca minęła, przypomniana mszą w Kolegiacie Św. Anny, 50. rocznica śmierci Zofii Starowieyskiej-Morstinowej, publicystki i tłumaczki, zajmującej się na łamach pisma Turowicza krytyką literacką.

Aż dwie msze święte poświęcone ich pamięci, w murach z nimi związanych, wśród coraz mniej licznych twarzy pozostałych bliskich. Obie rocznice, msze i spotkania, pozostają jednak dla mnie napiętnowane własną nieobecnością. Co tu dużo mówić: nie potrafiłam, nie zdołałam dotrzeć na czas. Niezależnie od przyczyny, jaka za tym stoi, przeżywam swoją nieobecność jako winę i ogromny brak. Cóż dopiero mówić czy myśleć o dotarciu do cmentarza, do mogił i krzyży nagrobnych, których być może – tak się, niestety, dzieje – nie zdołałabym już odszukać. Trudno, trzeba pozostać z tym smutkiem, ani przez chwilę nie spoglądając na to, co zrobili inni, młodsi. Ci bardzo młodzi, teoretycznie spadkobiercy pamięci, a tak naprawdę porwani przez potok własnych życiowych zadań, może trudności, może nieznanych wyzwań… Można tylko zazdrościć tym najwierniejszym, którzy potrafili się stawić.

comments

Leave a Comment