„Więź” potrzebuje wsparcia materialnego. Zawsze go potrzebowała, bo takie inicjatywy z reguły trudno się finansują, teraz jednak przyszedł czas trudny, czas próby. Stawką jest istnienie pisma, wydawnictwa, think tanku, bezcennej wartości dla wszystkich, którzy poczuwają się do solidarności z formacją soborowego Kościoła otwartego.

Dlaczego „Więź” jest dla nas tak ważna? Dlaczego jej zniknięcie byłoby niepowetowaną stratą, nie tylko dla naszego środowiska, ale dla całej, szeroko pojętej wspólnoty Kościoła w Polsce? Środowisko „Więzi” od niemal 60 lat współtworzy panoramę polskiego katolicyzmu. Od początku ludzie, którzy je tworzyli: Tadeusz Mazowiecki, Juliusz Eska, Wojciech Wieczorek, Stefan Frankiewicz, później Cezary Gawryś, Zbigniew Nosowski i wielu, wielu innych, pragnęli działać na rzecz Kościoła w duchu soborowego aggiornamento. Całym sercem realizowali słowa Jana XXIII: „Czas strząsnąć imperialny kurz, który od czasów Konstantyna osiadł na tronie świętego Piotra”.

Nie było im łatwo. Reformy Vaticanum II w Polsce były przyjmowane z dużą ostrożnością i sceptycyzmem. Prymas Wyszyński obawiał się, że ich szybka recepcja może osłabić siłę Kościoła w Polsce, w starciu z ateistycznym państwem. „Więź” w tamtych latach starała się pokazać, że można pogodzić lewicową orientację społeczną i polityczną  z wiarą religijną, że państwo deklarujące podążanie drogą ideałów socjalistycznych wcale nie musi zwalczać i dyskryminować wierzących. Może to było naiwne, może prowadziło do zbyt daleko idących kompromisów, ale dawało szansę na legalne funkcjonowanie w ówczesnym systemie politycznym. Pierwszy, długoletni redaktor naczelny „Więzi”, Tadeusz Mazowiecki był członkiem klubu poselskiego „Znak”, zasiadał w ławach sejmu PRL. Dziś wyznawcy kultu „wyklętych” uważają takie kompromisy za zdradę ideałów patriotycznych i niepodległościowych. Jakże to uproszczone i niesprawiedliwe, jeśli nie byłoby Mazowieckiego i Zawieyskiego w ławach poselskich, któż wypowiedziałby słyszalne veto wobec obłędu i perfidii Marca 1968?

Nie ma tutaj miejsca na opisanie wszystkich zasług ludzi tworzących środowisko „Więzi”, odnajdziemy ich we wszystkich inicjatywach i działaniach tworzących w latach 70-tych i 80-tych ducha racjonalnego oporu wobec systemu oraz budujących fundamenty społeczeństwa obywatelskiego. Tadeusz Mazowiecki, pierwszy premier niekomunistycznego rządu, to symbol roli, jaką odegrali ludzie „Więzi” w procesie budowy wolnej Rzeczpospolitej. To środowisko, jego inicjatywy i przedsięwzięcia są ważne i godne wsparcia nie tylko ze względu na piękną przeszłość. Ono pozostaje bezcenną wartością także tu i teraz, zajmuje bowiem w naszym życiu publicznym bardzo szczególne miejsce, którego istotę rzadko sobie uświadamiamy, nawet my, wyznający ideały wiary otwartej, tolerancyjnej, niewykluczającej, racjonalnej i optymistycznej.

Czym jest „Więź” dzisiaj? Dlaczego należy zrobić wszystko aby podtrzymać jej istnienie? Dla mnie istota znaczenia „Więzi” zawiera się w pojęciu „otwartej ortodoksji”, które od kilku lat stało się jej sui generis znakiem firmowym. „Otwartość i ortodoksja potrzebują siebie nawzajem. One nie stoją ze sobą w sprzeczności. Są sobie wzajemnie potrzebne – aby ortodoksja nie stała się fundamentalizmem i aby otwartość nie stała się naiwnością.” Chciałbym aby każdy przeczytał tekst, który ukazał się na łamach „Więzi” w roku 2013, jego treść najpełniej pokazuje sedno „więziowej” formacji: https://www.wiez.pl/czasopismo/;s,czasopismo_szczegoly,id,574,art,15854.

Ludzie „Więzi” wyznają imperatyw bycia w Kościele, pomimo, a może ze względu na „rachunki krzywd”, pragną głęboko „sentire cum Ecclesia” (współodczuwać z Kościołem). Niekiedy mam wrażenie, że ujawniane ostatnimi czasy patologie klerykalizmu przyjmowane są przez niektórych „otwartych katolików” z jakąś perwersyjną satysfakcją, że mentalnie są już oni w innym, własnym Kościele. „Więź” nie podąża tą drogą, chce i potrafi być jednoznacznie krytyczna wobec tego co złe, a jednocześnie solidarna z tym co w Kościele wieczne, nadprzyrodzone i szlachetne. To środowisko ożywiane duchem ortopraksji, który każe oprócz krytycznej refleksji szukać konkretnych, praktycznych środków realizacji ducha Dobrej Nowiny.

Dowodem tego jest niedawna inicjatywa „Zranieni w Kościele” (https://zranieni.info/) oferująca wsparcie dla osób skrzywdzonych przez drapieżców w sutannach. „Czujemy się odpowiedzialni za osoby zranione we wspólnocie wiary i za nasz Kościół – dlatego chcemy zrobić co w naszej mocy, aby pomóc pokrzywdzonym”, tak brzmi credo twórców tego przedsięwzięcia. W tych słowach jest istota „więziowej” propozycji: zakładającej pozostawanie we wspólnocie Kościoła i wnoszenie do niej Franciszkowego ducha chrześcijańskiego antyklerykalizmu. „Konieczne jest przezwyciężenie klerykalizmu, który traktuje wiernych świeckich jak dzieci i zubaża tożsamość duchownych. […] Nie można sprowadzić Ewangelii do jakieś wizji Kościoła jako biurokracji, która działa z korzyścią dla samej siebie, a tym bardziej nie można go sprowadzać do jakiejś organizacji kierowanej przez kastę klerykalną”, mówił papież podczas ostatniej wizyty w Kolumbii. Czyż jest w Polsce środowisko, które pełniej realizuje ducha tych słów? Czy któreś potrafi prezentować tak klarownie postawę krytycznego nonkonformizmu, jednocześnie świadcząc jak bardzo Kościół – wspólnota wiernych – jest dla niego ważna?

„Więź” i „Tygodnik Powszechny” tworzą jedną rodzinę, spojoną więzami doświadczeń, tożsamości, wizji Kościoła i społeczeństwa, te same osoby publikują na łamach obu pism, mają one zapewne licznych wspólnych czytelników. Dziś środowisko Klubów TP powinno, jestem o tym przekonany, poczuć się moralnie zobowiązane do zaangażowania na rzecz utrzymania istnienia „Więzi” i wszystkich jej inicjatyw. To nie jest zresztą wyłącznie wyraz solidarności, to jest realna inwestycja w promowanie takiej wizji chrześcijaństwa, jaka jest nam bliska. Bez „Więzi” będziemy słabsi, nasz głos będzie słabiej słyszalny, zmniejszy się nasz kapitał intelektualny i duchowy. Trzeba działać!

Uważam, że członkowie Klubów powinni przemyśleć potrzebę regularnej lektury „Więzi”, a zatem wykupienia prenumeraty. To byłby najlepszy sposób pomocy, nie tylko pismu, ale także zysk dla naszej własnej wiedzy i formacji. Można również przyłączyć się do inicjatywy klubowej – wykupienia ogłoszenia na tylnej stronie okładki „Więzi”. Została ogłoszona zbiórka na ten cel, każdy może dołożyć swój grosz przelewając na konto 49 1750 0012 0000 0000 4104 8457 (W tytule prosimy podać „Więź z Więzią”). To pismo, portal, wydawnictwo, „laboratorium” muszą przetrwać!

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.