Spotkanie niemieckich katolików w stolicy Westfalii

Szukam pokoju (Suche Frieden). Hasło to przyświecało uczestnikom odbywającego się w od 9 do 12 maja w Münster Zjazdu Katolików.  Zielone szaliki z tym zawołaniem stały się znakiem  rozpoznawczym jego uczestników. Organizatorzy szacowali, że przyjechało ich około 50 tysięcy.

Wybór tegorocznego miejsca i hasła nie był przypadkowy. To tutaj wszak w 1648 roku podpisano traktat pokojowy kończący najbardziej,  do tamtych czasów tragiczną w skutkach, trzydziestoletnią wojnę, właściwie wojnę religijną.  Zadaniem naszych czasów – jak podkreślił w swoim słowie powitalnym miejscowy biskup Feliks Genn – staje się poszukiwanie pokoju: na świecie, w naszym kraju, w rodzinach i w nas. Zgłębieniu tego wyzwania , i to w jak najszerszym kontekście, poświęcone były różnego rodzaju wykłady, dyskusje panelowe, warsztaty, spektakle teatralne czy koncerty. Spotkania odbywały się w centrum miasta w położonych bardzo blisko siebie szkołach, budynkach uniwersyteckich, czy kościołach a także na terenach targowych. Wiele imprez, szczególnie o charakterze artystycznym, zorganizowano na estradach pod gołym niebem. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań aby wszyscy goście mogli w pełni uczestniczyć w wybranych przez siebie punktach programowych. Do wszystkich miejsc spotkań bez problemu dotrzeć mogły osoby niepełnosprawne, przemieszczające się na wózkach. Dyskusje panelowe tłumaczone były na język migowy.

Oferta programowa liczyła ponad 1000 pozycji. Jednym więc z trudniejszych zadań przed jakim stanął uczestnik zjazdu była konieczność wyboru. Parę dni jakie minęły od zakończenia spotkania dają podstawę do spojrzenia nań z pewnym dystansem uprawniającym do pewnych uogólnień. Wydaje się, że tematami dominującymi był dialog międzyreligijny, ekumenizm, najważniejsze wyzwania ekonomiczne i społeczne dzisiejszego świata czy kondycja Starego Kontynentu. Szczególnym zainteresowaniem uczestników cieszyły się dyskusje i wystąpienia poświęcone sytuacji kościoła katolickiego w Niemczech.

Sięgające swymi początkami połowy XIX stulecia spotkania organizowane są przez  świeckich katolików. To oni decydują o kształcie programowym imprezy o jej celach i o doborze gości. Są wśród nich zarówno osoby duchowne jak naukowcy, dziennikarze, działacze  społeczni czy politycy Wśród tych ostatnich poczesne miejsce zajmują oczywiście osoby duchowne. W gronie zaproszonych niemałą grupę stanowią także politycy. Z dużym uznaniem uczestników spotkało się przemówienie jakie w dniu rozpoczęcia zjazdu wygłosił prezydent Steinmeier. Mówiąc o przewidzianym przez konstytucję rozdzieleniu państwa i kościoła uznał je za najbardziej błogosławione i gwarantujące  pokój osiągnięcie. Kościół, stwierdził, nie może być na usługach państwa. Nie powinno go ono  wykorzystywać  do celów politycznych. Słowa te przyszły mi na myśl kiedy w kolejnych dniach natykałem się co krok na wielkie transparenty z logo spotkania .Nie zauważyłem ani jednej flagi państwowej.

Także kanclerz Merkel zaszczyciła spotkanie swoją obecnością uczestnicząc dyskusji panelowej poświęconej politycznym wyzwaniom stojącym dziś przed Republiką Federalną. Z burzliwą owacją słuchaczy spotkały się jej pełne serdeczności słowa podziękowanie skierowane dziesiątków tysięcy Niemców, którzy w ostatnich latach z podziwu godną ofiarnością zaangażowały się w akcje pomocy dla uciekających przed wojną mieszkańców państw Bliskiego Wschodu o Północnej Afryki.

Postronny, nie znający zbyt dobrze niemieckich realiów uczestnik zjazdu, musiał być zaskoczony  zarówno ilością spotkań poświęconych szeroko pojętej tematyce „muzułmańskiej” jak i wysokim poziomem dyskusji tam toczonych. Zastanawiano się jakie kroki należało by jeszcze podjąć w celu lepszego zintegrowania tej liczącej już ponad 5 milionów społeczności. Obok działaczy organizacji społecznych czy przedstawicieli administracji regionalnych  czy organów samorządowych uczestnikami tych debat byli teologowie katoliccy a także muzułmańscy. Wśród tych ostatnich, co może na pozór dziwić, zauważyć można było coraz więcej kobiet. Była wśród nich także pierwsza niemiecka  „imamka”. Tak bowiem sama siebie określa urodzona w Kolonii Rabeya Müller, która po ukończeniu specjalistycznych studiów w przeszła na islam. Nie przypadkowo jej właśnie przypadło w udziale prowadzenie nadzwyczaj ciekawego spotkania zatytułowanego: „Chrześcijanin zakochany w islamie”. Niezwykłą sylwetkę włoskiego jezuity Paolo Dall’Oglio zaangażowanego jak nikt inny w dialog z wyznawcami Mahometa, a który parę lat temu zaginął bez śladu na terenie Syrii, przedstawił jego konfrater ojciec Rutishauser ze Szwajcarii. Problematyka muzułmańska pobrzmiewała również w dyskusji prowokacyjnie zatytułowanej: „Religia – przekleństwo czy błogosławieństwo”. Jednym z uczestników debaty był jeden z arcybiskupów nigeryjskich, kraju od lat szarpanego zamachami muzułmańskiej organizacji terrorystycznej. Wbrew pewnie oczekiwaniom licznie zgromadzonych uczestników spotkania także on zwracał uwagę na pozytywne aspekty islamu odrzucając tak powszechne, w niektórych kręgach europejskich katolików, przekonanie o zbrodniczych skłonnościach wyznawców tej religii. Co więcej,  nigeryjski hierarcha przybył na to spotkanie w towarzystwie dwóch swoich bardzo barwnie ubranych przyjaciół muzułmanów. Ojciec jednego z nich – jak opowiadał – został zamordowany przez grupę radykalnych chrześcijan.

Innym tematem wywołującym olbrzymie zainteresowanie uczestników zjazdu była kondycja kościoła katolickiego w dzisiejszych Niemczech. Punktem wyjścia jednej z dyskusji panelowej była na przykład refleksja nad wynikami ankiet przeprowadzonych w grupie osób, które zdecydowały się na odejście z kościoła. Uczestnicy debaty, w większości kobiety, zwracali przed wszystkim uwagę na utrzymującą się- ich zdaniem do dziś –  dyskryminację przedstawicielek płci pięknej. Powołując się bardzo często na wypowiedzi papieża Franciszka podkreślały celowość odejścia od zbyt rygorystycznych – ich zdaniem – norm i przepisów na rzecz wzmocnienia roli własnego sumienia. Nieoswojonego z sytuacją niemieckiego kościoła zdziwić musiały niewątpliwie wyniki jawnego głosowania jakie zarządziła prowadząca obrady. Na pytanie czy według Ciebie kościół jest wiarygodny zdecydowana większość obecnych na sali udzieliła odpowiedzi negatywnej.

Nie może w tym kontekście dziwić, że inne spotkanie zatytułowane: Język Kościoła jest ..niemalże martwy Cieszyło się tak wielką popularnością, że wejście na salę graniczyło z cudem. Trwające niemalże pięć dni spotkanie dawało jednak nie tylko do artykułowania, najczęściej z autentyczną troską, krytycznych ocen czy zgłębiania problemów dzisiejszego świata i Niemiec. Jego uczestnicy mieli okazję codziennego uczestniczenia w Eucharystii także sprawowanej w innych obrządkach. W ciągu zaś  całego dnia w różnych częściach miasta chętni mogli uczestniczyć w spotkaniach modlitewnych. Dużą popularnością cieszyły się wieczorne modlitwy prowadzone najczęściej przez siostry benedyktynki. Szczególne miejsce zajmowały warsztaty poświęcone problematyce biblijnej. Nie może to dziwić, jeśli zważyć, że nie ma chyba drugiego kraju, w którym Pismo Święte byłoby tak dobrze znane jak właśnie nad Renem. Tematem rozważań i dyskusji były bardzo często psalmy. Ich interpretację podejmowali nierzadko wspólnie rabini i niemieccy bibliści katoliccy bądź protestanccy. W ofercie programowej znaleźć można było również propozycję pieszej pielgrzymki do odległego o kilkanaście kilometrów sanktuarium maryjnego. Były jednak bardziej oryginalne propozycje jak choćby nabożeństwo zorganizowane  na pobliskim jeziorze. Osoby w nim uczestniczące przemieszczały się wspólnie na …rowerach wodnych.

Przez cały czas trwania spotkania w centrum miasta trwały swego rodzaju targi. W kilkuset rozstawionych namiotach prezentowały się zarówno wszystkie niemieckie diecezje, największe zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie, organizacje kościelne  jak i niezwykle liczne w tym kraju związki zrzeszające katolików świeckich. Goście nie mieli żadnych problemów aby porozmawiać, a często podjąć gorącą debatę, biskupami diecezjalnymi jak działaczami różnego rodzaju organizacji katolickich. Przedmiotem ożywionej wymiany zdań była bardzo często, kontestowana przez grupę niemieckich hierarchów, niedawna decyzja tamtejszego episkopatu pozwalająca ewangelickim małżonkom przystępowanie do komunii w przypadku gdy druga strona jest członkiem kościoła katolickiego. Pewne zdziwienie wywołała także wypowiedź kardynała Woelki z Kolonii, który opowiedział się przeciwko planowanemu przez władze Bawarii obowiązkowi wieszania krzyża w urzędach. Jednocześnie, powiedział, cieszę się bardzo kiedy spotykam ludzi mających na szyi krzyż jako świadectwo wiary.

Na rozległym placu przyzamkowym uczestnicy zjazdu mieli także  skorzystać z oferty katolickich biur podróży, wymienić uwagi z przedstawicielami bardzo licznych organizacji charytatywnych. Swoje stoiska miały tu także tak oryginalne dla nieznającego niemieckich realiów uczestnika zjazdu jak chociażby Katolickie Zrzeszenie Lesbijek i Homoseksualistów, Akcja Kościół i Zwierzęta, Grupa Inicjatywna Kobiet Doświadczonych Celibatem czy Duszpasterstwo Cyrkowców.

Na tym samym placu odbyło się ostatnie spotkanie. Mszy świętej kończącej zjazd przewodniczył kardynał Reinhard Marx z Monachium Przewodniczący Konferencji Episkopatu. W krótkim, bardzo emocjonalnym i wygłoszonym bez kartki przemówieniu wezwał uczestników do dawania świadectwa swej wiary. Mówił o konieczności zachowania ducha ekumenizmu, o zachowaniu jedności także w  wewnątrz episkopatu. Słowa te zostały owacyjnie przyjęte przez uczestników nabożeństwa. Ugruntowały one w nich przekonanie, że warunkiem jakiegokolwiek porozumienia jest identyfikacja problemu i jego przedyskutowanie także wtedy gdy strony mają zgoła różne opinie. Słowa kardynała Marksa musiały ich przekonać, że dobrze zrobili podejmując decyzję o intensywnym przeżyciu długiego weekendu Wniebowstąpienia na spotkaniu w Münster.

 

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.