Ordo caritatis A.D. 2017

Być może ktoś już znalazł się w takiej niezręcznej sytuacji towarzyskiej kiedy komuś przy posiłku zbyt głośno się odbije… Chwila napiętej ciszy i spojrzenia lądują na czerwieniącej się (lub nie…) twarzy „winowajcy”. Nietaktowna sytuacja narasta, a zamiast prostego „przepraszam”, autor niezręczności zaczyna tłumaczyć i usprawiedliwiać swoje fizjologiczne faux-pas.

Z takim niedźwiedzim wdziękiem i religijną pasją wprowadza się do krajowej polityki oryginalne misterium „porządku miłości”. Mądrzej (i mocniej?) brzmi owa doktryna po łacinie: ordo caritatis. Ideologia, która dotąd spoczywała w katolickim lamusie pomiędzy bezużytecznymi dziś tarkami do prania, Syllabusem, muzealną relikwią deski z szopki Pana Jezusa, ryżowymi szczotkami, świętym włosem z pokutnego wora cesarza spod Canossy, drewnianymi wiadrami, pobożnymi obrazkami przedstawiającymi dobrotliwego Siwego Dziadzia – Pana Boga z długą brodą w chmurach, beczkami z nieznaną zawartością czy „Listami Spadłymi z Nieba”. Ordo, jako dogmat wiary z wdziękiem promowany jest głównie w polskiej polityce w stosunku do imigrantów. Jako katolicki wymiar miłości co raz, od 2 lat powtarzają go partyjni prominenci lubiący klęczeć na jednym klęczniku z lokalnymi biskupami i prałatami. I to ledwo jak z końcem roku 2016 wybrzmiał w Kościele Rok Miłosierdzia…

Jest więc mocno. Dosadnie. Patriotycznie. I jakże katolicko! Kilka dni temu w sferze polityczno-społecznej potworzyła tę chwytliwą myśl – dzień po chrześcijańskich świętach Bożego Narodzenia A.D. 2017 – katolicka Minister (Pani Beata, przemilczmy litościwie dalsze personalia), reprezentantka katolickiego Rządu, a niebawem kierująca Ministerstwem do Spraw… Uchodźców! tweetując:

@Beataxxxx_KPRM; 28.12.2017

Ordo Caritas .Po pierwsze bezpieczeństwo naszych Obywateli i ich oczekiwania,po drugie potrafimy być wrażliwi i Polacy już w dużej mierze pomagają tam ,gdzie jest wielka potrzeba .Często jako jedyni.

Doktryna ORDO CARITATIS ubrana w ornat „rozumności i ładu w miłowaniu„, czy „najpierw są najbliżsi, rodzina, później naród, później inni” itd. ukrywa pospolitą i ordynarną ksenofobię. Usprawiedliwia antypatię dla obcych, wrogość do innych. Daje złudne poczucie zgodności z  ewangelicznymi wartościami. Głównie jednak służy dziś w Polsce jako ideologiczny i pseudochrześcijański oręż dla uzasadnienia nieprzyjmowania uchodźców.

No cóż, jakaś ideologia za taką niechęcią (nienawiścią?) stać musi. Uzurpuje sobie przy tym jakoby biblijne korzenie. Sprawdziłem te z nowotestamentowych cytatów, na które powołują się zwolennicy owego „porządku miłosierdzia/miłości”:

A kto o swoich, zwłaszcza o domowników się nie troszczy, ten wyparł się wiary i jest gorszy od niewierzącego (1 Tym 5,8) Tak, ale kto doczyta ten fragment do końca zobaczy, że cały ten passus mówi o prawach wdów i obowiązku opieki nad nimi…

A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze (Gal 6,10) Tak, tyle że o jakiejkolwiek wynikającej z tego hierarchii/kolejności „miłości” nie ma tutaj nic…

Niech trwa braterska miłość (Hbr 13,1) Tak, ale dalej w Liście czytamy: Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę. Pamiętajcie o uwięzionych, jakbyście byli sami uwięzieni, i o tych, co cierpią, bo i sami jesteście w ciele.

Zaiste wielkiej intelektualnej potrzeba gimnastyki, aby „sprzedać” ten i powyższe cytat jako dowód na swoje ordo. Nawet nie jako (jak uzasadniają jej niektórzy polityczni apologeci) wyłącznie „kolejności pomagania„, ale „kolejności miłowania” sprawa wydaje się po chrześcijańsku (co najmniej) wątpliwa. Przeczy wręcz stawianemu w przypowieściach przez Jezusa za wzór dla swoich uczniów ów lekceważony i obcy Samarytanin, ciągłe burzenie etnicznego i ciasnego wyobrażenia bliźniego, czy ciągłe w Ewangeliach wywracanie sekciarskiego porządku (też jakieś „ordo”) pobożnych faryzeuszów.

Może warto krótko zacytować adekwatną perykopę (Łk 10, 30-37) uwspółcześniając język. Obraz ten szokował wtedy, dziś spowszedniał …

Pewien człowiek jechał z Warszawy do Krakowa i został napadnięty przez nieznanych sprawców, którzy nie tylko go okradli, ale też zadali kilka ran i prawie umierającego zostawili przy drodze. Przejeżdzał  tamtędy biskup, zobaczył leżącego i pojechał dalej. Tak samo postąpił proboszcz z pobliskiej wsi. Pewien zaś Ukrainiec, będąc w podróży, przejeżdzał również obok niego. Dodać należy, iż Ukraińcy byli mieszkańcami krainy leżącej na wschód od Polski i uważani byli przez Polaków za zdrajców i odstępców. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: wysiadł z samochodu, podszedł do niego i opatrzył go, a potem wsadził do swojego samochodu, zawiózł do szpitala i pomógł w pielęgnacji aż do następnego dnia. Następnego zaś dnia wyjął 200 złotych, dał ordynatorowi i rzekł: Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał.

Któryż z tych trzech okazał się według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie».

Czyż nie piękne „ordo caritatis”?  Mało przekonujące ? Może warto sobie przypomnieć i taki obraz – prosto z chrześcijańskiego ortodoksyjnego źródła (Mt 25, 31-45)…

Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.” Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie (….).

comments
Rafał Ryszka

Rafał Ryszka

Absolwent Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, członek Rady parafialnej jednej z lipskich parafii, członek diecezjalnego zespołu Erkundungsprozess – reformującego parafie na terenie Saksonii. Założyciel Klubu „Tygodnika Powszechnego” w Lipsku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.