Biblijne korzenie solidarności

Bieżące spory polityczne być może zatarły w nas świadomość tego, czym jest solidarność i jak bardzo jej potrzebujemy, aby wyrazić naszą ludzką, chrześcijańską i polską tożsamość. Twierdzę, że solidarność na stałe wpisała się w naszą historię, czy i na ile stanowi o naszym etosie to odrębne pytanie. Nie możemy przy tej okazji uciec od pytań, czy miejsca solidarności nie zajęła zawiść, podziały i egoizm społeczny? Może hasło solidarność jest już tylko wspomnieniem pokrytym patyną lub kurzem zapomnienia i wewnętrznych sporów?

Przez etos rozumiemy sposób działania charakterystyczny dla danej społeczności wyrastający z norm i wartości. Dlatego na samym wstępie warto zwrócić uwagę na źródło, z którego wyrasta idea solidarności.

Jako że wiara judeochrześcijańska należy do fundamentów naszej cywilizacji i to ona w dużej mierze kształtuje etos społeczeństw, stąd tekst ten podejmuje temat biblijnych korzeni solidarności.

Najpierw uwaga wstępna: Pojęcie „solidarność” nie występuje w Piśmie Świętym. Biblia przekazuje ideę solidarności, ale posługuje się innymi pojęciami. Z całą pewnością możemy stwierdzić, że nie zrozumiemy przesłania społecznego zawartego w Biblii bez odwołania się do idei solidarności.

Solidarność jako sprawiedliwość społeczna

W Starym Testamencie solidarność wyrażała się w sprawiedliwości, a w sposób szczególny w trosce o najsłabszych: Izajasz wołał: „Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!” (Iz 1,17). W Kodeksie Przymierza (Wj 20,22-23,33) razem z wdową, sierotą (Wj 22,21), ubogim (Wj 22,24) również imigrant został objęty szczególną ochroną: „Nie będziesz uciskał cudzoziemców, (…) bo sami byliście cudzoziemcami w Egipcie” (Wj 23,9).

Wszystkie te kategorie osób: wdowy, sieroty, cudzoziemcy, uciśnieni – były społecznie najsłabsze, nie miały społecznego znaczenia, a żyjąc w niedostatku i zależności od innych, były również narażone na niepokój, nadużycia i przemoc. Ponadto cudzoziemiec pozbawiony więzów z ludnością lokalną, jako obcy, mógł budzić lęk i agresję. Z tego powodu to sam Bóg poprzez swoje prawo interweniuje w obronie najsłabszych i pozbawionych praw.

Prorocy grzechy przeciwko sprawiedliwości uważali za największe naruszenie prawa Bożego. Ezechiel przywołuje historię Sodomy, aby ostrzec przed grzechami społecznymi: „taka była wina siostry twojej, Sodomy: (…) nie wspierały biednego i nieszczęśliwego” (Ez 16, 49-50, zob. również Jr 49, 18; Jr 50, 40, Oz 11,8). Izajasz „wodzami sodomskimi” ‒ sodomitami – nazywa przywódców Izraela, wyrzucając im rytualizm religijny, który zajął miejsce sprawiedliwości społecznej.

Solidarność jako wzajemność

W Nowym Testamencie solidarność jest ukazana jako pewien szczególny wyraz miłości braterskiej ukierunkowanej na budowanie wspólnoty.

W pierwotnym Kościele solidarność była realizowana w sposób bardzo konkretny pomiędzy chrześcijanami żydowskiego i helleńskiego pochodzenia, niewolnikami i wolnymi, mężczyznami i kobietami, bogatymi i biednymi, prostymi i wykształconymi. Zgromadzenie któremu dał początek Jezus, było (miało być) wolne od podziałów społecznych i murów wznoszonych przez ludzki egoizm.

Usunięcie podziałów społecznych dokonało się najpierw w gronie naśladowców Jezusa. Pośród nich byli  mężczyźni i kobiety (wówczas było nie do pomyślenia, aby kobiety towarzyszyły Nauczycielowi), celnik kolaborujący z okupantem rzymskim i zelota Szymon Gorliwy – (zeloci walczyli z okupantem i kolaborantami), tym zaś, którzy chcieli dla siebie pierwszych miejsc, Jezus uzmysławiał, że nie wiedzą, o co naprawdę proszą (por. Mk 10,38), gdyż faktycznie żądania ich oznaczały powrót podziałów, które ledwo zostały przezwyciężone.

Dobrze odczytał naukę Pana pierwotny Kościół, głosząc słowami Pawła Apostoła: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 2,28).

Nie chodziło tylko o pojednanie w sensie religijnym, o pojednanie li tylko duchowe, gdyż takie bez skutków społecznych nie ma najmniejszej wartości. Wszyscy, którzy uwierzyli w Chrystusa nie tylko zaczęli przynależeć do jednej wspólnoty, ale ponadto służyli sobie wzajemnie, ponosili za siebie odpowiedzialność i dawali wiele dowodów wzajemnej solidarności.

Gerhard Lohfink, niemiecki egzegeta Nowego Testamentu dla ukazania solidarności jako postawy wzajemności wychodzi od greckiego pojęcia allêlôn. Jest to zaimek wzajemności i oznacza: „jeden drugiego”, „jedni drugich”, „nawzajem” (Formuła ta pojawia się w Nowym Testamencie ponad 50 razy). Idea solidarności wyraża się w takich sformułowaniach jak: „W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! (Rz 12,10); W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie!” (Rz 12,10); „Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach!” (Rz 12, 16); „Jeden drugiego brzemiona noście … .” (Gal 6,2); „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni!” (Ef 4,32); Okazujcie sobie wzajemną gościnność …!” (1 P 4,9). A zatem wszędzie tam tam, gdzie Pismo Święte mówi o – wzajemnej trosce (por. 1 Kor 12,25), służbie (Gal 5,13); pojednaniu (por. Jk 5,16), wzajemnym przebaczeniu (por. Kol 3,13), wzajemnym budowaniu się (por. 1 Tes 5, 11), miłosierdziu (por. Ef 4,32), wszędzie tam  mamy do czynienia z konkretnymi gestami solidarności.

Postawa wzajemności służy zawsze budowaniu wspólnoty i wiąże się z odpowiedzialnością, jaką we wspólnocie jedni ponoszą wobec drugich. Nie chodzi o jednostkową odpowiedzialność przywódcy za całość, Apostoła za Kościół, prezbitera za lokalną wspólnotę. Wszędzie tam, gdzie zostaje użyta formuła allêlôn, jest mowa o działaniu wszystkich wobec wszystkich i każdego wobec każdego. Nikt nie jest wyłączony z budowania, gdyż nie jest wyłączony ze wzajemnej solidarności i odpowiedzialności za dobro wspólne.

Na wzajemność jako konkretny wyraz solidarnosci zwrócił również uwagę Jan Paweł II w pamiętnej Homilii do świata pracy. Komentując słowa z listu do Galatów: „Jeden drugiego brzemiona noście”, powiedział: „to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie” (Homilia do świata pracy, Gdańsk, 12 czerwca 1987).

Podsumowanie

W Piśmie Św. nie występuje pojęcie solidarności, ale jest coś więcej – idea solidarności. Pojecie zaś wyrosło z solidarnej postawy i czynów solidarności.

Solidarność jest pojęciem, które znajduje się u samych podstaw naszej kultury i ma swoją głęboką i wielopostaciową treść: jest to sprawiedliwość, troska o najsłabszych, postawa wielorakiej wzajemności, budowanie wspólnoty, pojednanie.

W pamiętnym sierpniu 80-tego roku solidarność, nie spadła znikąd. Ida solidarności przez wieki była przepowiadana, przekazywana i praktykowana jako wyraz wiary chrześcijańskiej i naszego człowieczeństwa (Tischner pisał o solidarności sumienia wskazując, że ta wartość jest czymś głęboko ludzkim). Dlatego w owym decydującym dla nas momencie dziejowym idea ta jako wyssana z mlekiem matki, mimo że przez dziesięciolecia tłamszona przez nieludzki system, ostatecznie eksplodowała w 10-milionowym ruchu. Co z niej zostało? Co stało się z naszą solidarnością? To temat do dalszych rozważań jak idea solidarności jest dziś przezywana, praktykowana i na ile stanowi o etosie naszego społeczeństwa.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.