Posted on: 19 stycznia 2014 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

b_rajewski4Znajomy ksiądz pracujący w Czechach opowiedział mi kiedyś, jak to był wypytywany w Polsce przez współbrata w kapłaństwie o owoce swojej służby misyjnej. „No, to ile miałeś chrztów w ciągu tych 15 lat?”. Kolega z dumą odpowiedział, że ochrzcił czwórkę dzieci i dwie osoby dorosłe. „Oj, to mało! Bardzo mało! W Polsce byłbyś już dawno proboszczem na zacnej, dużej parafii i ochrzcił przynajmniej setkę dzieci”. Kolega najpierw zbaraniał, a potem z uśmiechem odpowiedział: „Może po mojej śmierci więcej ich poprosi o chrzest, gdy będą patrzyli na mój grób, świadomi, że zostawiłem tam całe moje życie?”.
Liturgia słowa dzisiejszej niedzieli ukierunkowuje nasze rozważania na istotny temat, jakim jest świadectwo naszego życia. W pierwszym czytaniu (Iz 49,3.5-6) słyszymy, jak Pan wzywa Izraela nie tylko do oddanej służby, ale przede wszystkim ustanawia Go światłością dla pogan. Odpowiedzią na wezwanie Boga jest pełnienie Jego woli, o czym śpiewaliśmy w psalmie responsoryjnym
(Ps 40,2.4ab.7-10). W drugim czytaniu natomiast (1 Kor 1,1-3) mamy ukazaną postać św. Pawła – świadka i apostoła. Ewangelia zaś to przede wszystkim świadectwo Jan Chrzciciela, potwierdzające, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym (J 1,29-34).
W swoim dzisiejszym słowie, Bóg mobilizuje nas do refleksji nad jakością naszego świadectwa wiary. Pierwszym wyjątkowym wydarzeniem naszego życia, w którym każdy z nas składa publiczne, choć jeszcze nieświadome świadectwo wiary jest chrzest. Nie czynimy tego sami, bowiem to Rodzice w naszym imieniu wyznają wiarę i zapewniają, że dołożę wszelkich starań, abyśmy byli godnymi tej wiary świadkami.
Dalej, kiedy dorastamy, coraz bardziej zostajemy wtajemniczeni w Kościół. Poznajemy Chrystusa i jesteśmy wezwani do bycia Jego apostołami. Czy tak rzeczywiście jest? Odpowiedzmy sobie dzisiaj na pytanie, czy naszym życiem, postawą wiary, zaangażowaniem jesteśmy w stanie innym ludziom wskazywać drogę, być drogowskazami, zarażać ich wiarą, aby chcieli żyć tak, jak my?
Często tłumaczymy się, że wiara i jej przeżywanie to nasza prywatna sprawa. Otóż nic bardzie błędnego! Wiara jest naszą osobistą sprawą, ale nigdy nie prywatną! Zdaniem katolickiego teologa o. Lawrence’a Freemana dla społeczeństw Zachodu – a więc także dla nas – coraz częściej charakterystyczna jest postawa traktowania chrześcijaństwa jako niegroźnego, prywatnego hobby! Tymczasem wiara skonkretyzowana w postawie chrześcijańskiej to żadne hobby, ale praktyka codziennego życia.
W byciu świadkiem nie chodzi wcale o to, żeby innych na siłę nawracać. Daleko bardziej niż spontaniczne akcje ewangelizacyjne i nasze „bojowe nastawienie apostolskie” liczy się nasza zwyczajna codzienna wierność wartościom ewangelicznym, niepohamowana wstydem wierność modlitwie, życzliwość, czy fundamentalna ludzka uczciwość. Wszak chrześcijaństwo jest dobrą nowiną o wartościach, dla jakich człowiek oddaje życie. Jeśli inni (także dzieci) zobaczą, że warto żyć w taki sposób, jak my, że takie życie daje radość, poczucie spełnienia, bezpieczeństwo i pokój, sami takiego życia zapragną. Dlatego papież Franciszek mówi: „Nie bądźcie ludźmi smutnymi: chrześcijanin nigdy nie może nim być! Nie poddawajcie się zniechęceniu!”.
Znajomy ksiądz pracujący w Czechach, o którym wspomniałem na początku naszych rozważań, prawdopodobnie nie odniesie spektakularnych sukcesów misyjnych. Trwa jednak i każdego dnia jest świadkiem Chrystusa. Pokazuje dla jakich wartości oddał życie. Na tym polega prawdziwe świadectwo, do którego wzywa nas dzisiaj Bóg w swoim słowie: trwać i swoim życiem wskazywać na Chrystusa i wartości płynące z Ewangelii.

comments

Leave a Comment