Posted on: 13 stycznia 2019 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 13 stycznia 2019

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

Łk 3, 15-16. 21-22

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

Dzisiaj jest święto Chrztu Pańskiego, które liturgia Kościoła stawia obok pokłonu Mędrców. Obydwie uroczystości nazywa Epifanią, to jest objawieniem się Chrystusa.

Chrystus ukrył swoją godność Syna Bożego, swój majestat pod osłoną człowieczeństwa i niejako wmieszał się bez reszty w ogromną masę ludzką. Wtopił się w nią do tego stopnia, że z biegiem czasu już tylko jedna Matka znała Jego rodowód. Wszyscy inni uważali Go za zwykłego człowieka pośród zwykłych ludzi. Był naprawdę prawdziwym człowiekiem pośród prawdziwych ludzi. Ale równocześnie nie był jednym z wielu. Był kimś, kto nie jest z tego świata, kto przyszedł z góry od Ojca z konkretnym zadaniem i posłannictwem.

Dlatego kiedy przyszła chwila, że to posłannictwo zaczęło się realizować, Ojciec wydobył Go z tej szarej ludzkiej masy, w której był zanurzony tak jak małe ziarenko w ogromnej liczbie synów ludzkich na tym świecie. On jeden, Syn Człowieczy i Syn Boży równocześnie, został wydobyty przez świadectwo słowa i świadectwo znaki; słowa, które usłyszeli wszyscy, którzy stali nad Jordanem, i znaku, który widzieli wszyscy tam obecni.

Zanim się to jednak stanie, Jezus wstępuje w wody Jordanu ze wszystkimi grzesznikami i żąda od Jana chrztu na odpuszczenie grzechów. Na pierwszy rzut oka Jezus – absolutna świętość, znalazł się wtedy nie na swoim miejscu. I ten chrzest na odpuszczenie grzechów wydaje się być tylko spektakularnym jakimś widowiskiem i pustym gestem, i jakimś nieporozumieniem. Ale Jezus nie czyni pustych gestów i to nie jest tylko widowisko. Bóg nie potrzebuje żadnego pustego efektu. To jest prawdziwy chrzest grzeszników. Tyle, że grzechy nie są Jezusowe. To są grzechy braci według ciała, grzechy wszystkich ludzi. Jezus jest tutaj po raz drugi solidarny z każdym człowiekiem. Pierwszy raz był solidarny z człowiekiem wtedy, kiedy się rodził w ciele i wszedł w krąg ludzkiego losu. Mówiono o Nim, że pozostał niewinny i święty pośród winnych i grzeszników. Wziął grzechy sióstr i braci na siebie tak, jak się bierze ciężkie brzemię ludzkie.

My znamy to zjawisko z codziennego doświadczenia, że można być niewinnym wewnątrz i można mieć wszystkie warunki do radości i pokoju, a naraz ktoś narzuci z zewnątrz takie brzemię, że człowiek się zachwieje, że się pochyli do ziemi i zdaje mu się, że się pod tym brzemieniem załamie, że ten ciężar go zmiażdży. I tak jest w tej chwili chrztu, jakby Jezus powiedział swoim siostrom i braciom: Oddajcie to brzemię, brzemię waszych win i waszych grzechów, bo wy sobie z tym brzemieniem nie poradzicie. Nie potraficie go przezwyciężyć! Nie potraficie się z niego uwolnić własnymi siłami i po to Mnie posłał Ojciec, ażebym to ja uczynił za was, jako jedne z was. I ja to czynie w waszym imieniu.

I dlatego chrzest Jezusa w Jordanie jest prawdziwym chrztem za prawdziwe ludzkie grzechy, nie Jezusowe, tylko nasze. I w tym sensie Chrystus, który z początku otrzymał imię Jezus, staje się Zbawicielem, Mesjaszem. Tego chrzcielnego węzła nikt z nas nie powinien się wypierać i nikt nie powinien tego węzła lekceważyć. Chrystus jest moim Bratem najpotężniejszym, a my jesteśmy jego siostrami i braćmi najmniejszymi, których On się nigdy nie wyprze i którym naprawdę chce pomóc!

comments

Leave a Comment