Posted on: 6 września 2020 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 6 września 2020

XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 18, 15-20

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

„Pamiętam jak w pierwszym roku mojego kapłaństwa prowadziłem lekcje religii w 5 klasie. Był tam chłopak, który podczas tych lekcji był największym rozrabiaką. Po pierwsze rzadko przychodził, a po drugie – jak już przyszedł, to nie wiadomo było, czym się to skończy. Tak naprawdę nie mogłem go znieść. Po kolędzie poszedłem do jego domu i pamiętam to doskonale. To było przed południem, koło 11.00. Mieszkał w dużym domu na terenie dawnego PGR-u. W tym domu, kiedy tam przyszedłem, chłopak był jedynym trzeźwym człowiekiem. We wszystkich poszczególnych mieszkaniach w tym domu, wszyscy dorośli z każdej rodziny byli pijani. To był moment, w którym od razu przeszła mi ochota do upominania tego chłopaka za cokolwiek. Już nigdy nie miałbym tego doświadczenia, gdybym tam nie poszedł. Jeśli chcesz kogoś upominać, to rób to w jego świecie. Nie wołaj go do siebie”. To historia, którą trzy lata temu publicznie opowiedział abp Grzegorz Ryś. Historia, która doskonale aktualizuje nauczanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii.

Jezus dobrze wiedział, jak bardzo zło potrafi przybrać się w szatę dobra. Był świadomy, jak łatwo głos sumienia może zostać zagłuszony przez oczarowanie grzechem, uniemożliwiając powrót do Boga. Dlatego pozostawił nam zasadę braterskiego napomnienia i odpowiedzialności za innych. „Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch”. Abp Grzegorz Ryś mówi, że kluczowe jest tu słowo „Idź!”. „Idź!” – to znaczy zobacz, jak ten człowiek żyje. Spróbuj wejść w jego życie, „spróbuj wejść w jego buty”. Zobacz realia, w jakich funkcjonuje ten, którego chcesz upomnieć. „Dopiero jak się wejdzie w ten drugi świat, to wtedy można zobaczyć, czy ma się powód do upomnienia” – mówi arcybiskup łódzki.

Boję się ludzi, który z Ewangelii najbardziej pamiętają wszystkie te momenty, kiedy Jezus jest srogi i zagniewany. Tacy uważają się zwykle za szczególnie wybranych do pełnienia misji naprawiania świata, polityki, narodu, Kościoła i układania życia wszystkim wokół. Często radzę takim radykalnym „naśladowcom” Jezusa w Jego srogości, by najpierw sami pokazali, że potrafią suchą nogą chodzić po wodzie, wskrzeszać umarłych, albo przynajmniej przemieniać wodę w wino. Zapominają, że „miłość nie wyrządza zła bliźniemu”, jak uczy nas dzisiaj św. Paweł. Owszem, Jezus bywał ostry, ale nie względem pogan, celników i jawnogrzeszników, ale względem kapłanów, uczonych w Piśmie, wobec polityków, a bywało, że i względem swoich najbliższych.

Spieszę uspokoić zaniepokojonych „obrońców ortodoksji”. Nie chodzi mi tutaj – broń Boże – o jakąkolwiek pobłażliwość. Oczywiście, że ignorowanie zła jest czymś moralnie nagannym. Widzimy jak brzemienne w skutkach okazało się krycie pedofilii w Kościele. W imię źle pojętej solidarności zamiatano pod dywan wstydliwe sprawy, milczano, a czasem uśmiechano się wyrozumiale, nie podając przy tym żadnego koła ratunkowego ani grzesznikom, ani ich ofiarom. Dlatego jest oczywiste, że wobec zła nie wolno milczeć. Trzeba korygować błędy i grzechy innych. Nie wolno nam jednak zapomnieć, że sens braterskiej korekty leży w konieczności ratowania duszy, a dusza to delikatny instrument. Trzeba ciągle uczyć się, jak znaleźć drogę do serca błądzącego, biorąc sobie do serca tragizm wszystkich jego uwikłań. Trzeba podejmować wysiłek, aby wydobyć i umocnić to dobro, które z człowieka czyni tego, kim on i ona jest – synem i córką Boga. Braterskie upomnienie nie może zagasić w człowieku tlącej się nadziei i miłości. Dlatego warto najpierw „wejść w buty tego”, którego zamierzamy upomnieć.

comments

Leave a Comment