Posted on: 16 listopada 2013 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 1

perzynski_aXXXIII Niedziela Zwykła
Łk 21, 5-19
Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?»
Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz „nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec».
Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.
Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa.
Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.
A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie».

Wierzącemu zagraża, że ogarniająca go w chwilach trudności niepewność, stawi mu twardo przed oczami kruchość całości wiary. Ta zaś wydawała mu się dotychczas sama przez się zrozumiała. O dylemacie ludzkiego losu, czyli o współistnieniu wiary i wątpienia niech opowiedzą dwa zdarzenia.

Teresa z Lisieux, ta pozornie bezproblemowa święta, wyrosła w atmosferze całkowicie niezachwianej religijności nacechowanej aż do najdrobniejszych szczegółów wiarą Kościoła, pozostawiła w ostatnich tygodniach życia wstrząsające wyznania, które jej przerażone siostry złagodziły, wydając jej pamiętnik. Wyznania te dopiero w nowych wydaniach ukazały się w dosłownym brzemieniu, np. gdy mówi: “prześladują  mnie myśli najzagorzalszych materialistów”. Rozum jej dręczą wszystkie możliwe argumenty przeciwko wierze, poczucie wiary jakby zniknęło, czuła się jakby “w skórze grzesznika”. W świecie, który stanowi pozornie spójną całość, nagle ukazuje się człowiekowi przepaść. Nigdzie nie widać punktu oparcia, którego można by się uczepić. Gdziekolwiek się zwrócić, widać tylko bezdenną głębię nicości.

Martin Buber przytacza pewną historię. Oto pewien uczony, bardzo światły mąż, odszukał cadyka z Berdyczowa, by i z nim także, jak to miał w zwyczaju, podyskutować i zawstydzić go, obalając przestarzałe dowody prawdziwości jego wiary. Gdy wszedł do izby cadyka, ujrzal go chodzącego tam I z powrotem z książką w ręku, w głębokim zamyśleniu. Nie zwrócił on uwagi na przybysza. Wreszcie stanął, spojrzał na niego przelotnie I powiedział: “A może to jednak prawda?”. Nasz uczony stanął jak wryty, zatrzęsły się pod nim kolana, tak przejmujący  był widok cadyka, tak wstrząsające były jego proste słowa. Cadyk zwrocił się teraz wprost do niego i przemówił spokojnie: «Mój synu, wielcy uczeni Tory, z ktorymi dyskutowałeś, na próżno do Ciebie przemawiali; odchodziłeś i wyśmiewałeś ich. Nie mogli ci wyłożyć na stół Boga i Jego Krolestwa. Ja również tego zrobić nie mogę. Ale zastanów się, synu mój, może to jest prawda». Uczony ze wszystkich sił pragnął mu się sprzeciwić, ale owo straszne «może», które mu ciągle brzmialo w uszach, odebrało mu zdolność sprzeciwu.

Czyż w tej historii nie jest opisana sytuacja człowieka wobec pytania o Boga. Nikt nie moze drugiemu wyłożyć na stół Boga i Jego Królestwa; także wierzący nie potrafi tego uczynić dla siebie. Niewierzący, co prawda, mógłby uważać, że go to usprawiedliwia. Jednak pozostaje zawsze owa budząca obawę niepewność: «może to jednak prawda». To słówko «może» jest nieustannym zakwestionowaniem, którego nie da się uniknąć nawet wtedy gdy odrzuca się wiarę; całkowicie nie da się od niej uwolnić. Inaczej mówiąc: zarówno wierzący, jak i niewierzący, każdy na swój sposób, doświadczają wiary i zwątpienia, jeśli tylko nie ukrywają się sami przed sobą i przed prawdą swego istnienia. Nikt nie moze całkowicie uniknąć wiary ani całkowicie wątpienia; dla jednych wiara będzie istniała przeciw wątpieniu, dla innych przez wątpienie i w formie wątpienia. Jest to bodaj zasadniczy wątek ludzkiego losu i ludzkiego przeznaczenia. Ten wątek nie pozwala człowiekowi zasklepić się w sobie, każe wierzącemu dojrzeć człowieka w niewierzącym, a niewierzącemu w wierzącym. Dla pierwszego jest to uczestnictwo w przeznaczeniu niewierzącego, dla drugiego jest to sposób, w jaki wiara mimo wszystko pozostaje dla niego wezwaniem a dla jego rozumu kategorią możliwości.

comments

1 people reacted on this

  1. Któryś z kosmonautów sowieckich poleciał w Kosmos i oświadczył, że nie widział żadnego Boga. No, gdyby go zobaczył na pewno nie byłby to Bóg. Gorbaczow zaraz po zdobyciu władzy, przyjął na Kremlu patriarchę Pimena i spytał go: ilu jeszcze ludzi wierzących jest w ZSRR. Pimen odpowiedział: wszyscy. Gorbaczow: Jak to ? Pimen : jedni wierzą, że Bóg jest, a drudzy, że Go nie ma.
    Ten sam Gorbaczow, wiele, wiele lat później tak wypowiadał się o sensie modlitwy:” w czasie modlitwy chodzi o świadomość wewnętrznego stanu duszy, w którym człowiek cieszy się swoją miłością do Boga oraz miłością Boga do siebie”.
    Zaiste,cienka jest granica między wiara a niewiarą. Świetnie pisze też na ten temat czeski Tischner, czyli ks. prof. T. Halik. Z kolei prof. L. Kołakowski stwierdza, że zarówno wiara jak i niewiara są uzasadnione. Ale pod koniec życia, w wywiadzie rzece , mówi wprost, że ma poczucie wiary, iż ten świat jest jedynie zwierciadłem innego świata, świata Ducha, w którym nic nie ginie. Tego poczucia, tej intuicji, oczywiście nie sposób udowodnić doczesnymi metodami naukowymi. Nawet tzw. nowi ateiści mówią, że posiadają w sobie pragnienie wiary (pisała w tym duchu w jubileuszowym „Znaku” pisarka bułgarska – Kristeva, także ateistka) Co ciekawe niektórzy niewierzący (Michnik, Modzelewski) mają takie same odczucia niesamowitej mądrości Ewnagelii po jej przeczytaniu, jak ludzie wierzący.
    Jednym słowem, każdy człowiek stoi przed dylematem wyboru: albo Sens albo Absurd. Rozwiązań pośrednich nie ma.

Leave a Comment