Posted on: 12 maja 2013 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

Wszystkie nici prowadzą w tych dniach do miasta Łodzi. Do Białej Fabryki Geyera na święto włókna. Po wyłonieniu zwycięzców 14 Międzynarodowego Triennale Tkaniny, po wyjściu ekip telewizyjnych, prasy i radia, można już wić się od wątku do wątku, wśród gobelinów i tapiserii, minimalistycznych i monumentalnych skal. Przy ekspozycji „Café de Musée” Cindy Hickok  postać dłużej. Podążać za ściegiem, wzorem ledwie widocznym, asymetrycznym. Fabuła wychynie z sensów owijanych w jedwab.

Łódź wiąże węzłami dnia (uczytelnia, rozwiewa noc). Tak ją tka Reymont (znamienna klamra kompozycyjna „Ziemi obiecanej”). U „malującej igłą” Hickok zwoje jedwabiu układają się w sceny – cytaty z malarstwa światowego. Motywy powracają w jej pracach – paralelach (np. postać zredukowana do „krzyku” z obrazu Muncha znajdzie się także w „I like what i know”). Strzępy urwanych wątków, pozór toczącej się nieprzerwanie fabuły. Ilustracja Łodzi. Tygiel kultur, mariaż przeszłości industrialnej i współczesnej odsłony sztuki.

Bolek Rosiński, autor wyjątkowego bloga „Łódź okiem przechodnia” spaja te wielobarwne nici miasta. Pokazuje, jak na tle fabrycznej czarno – białej Łodzi „znaleźć drogę na jutro”.

comments

Leave a Comment