Posted on: 30 września 2012 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

26 września 2012 o godz. 18.00 w Sali pod Zegarem Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu odbyło się kolejne, piąte spotkanie z cyklu „Świat Przedstawiony”, zatytułowane „Koniec i początek Kościoła”. W spotkaniu prowadzonym przez Jarosława Borowca z Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM udział wzięli Tadeusz Bartoś, Wojciech Bonowicz i Roman Kurkiewicz. Uobecniono zatem trzy perspektywy badawcze, trzy diagnozy współczesności.

Pomysł na debatę o kształcie i roli Kościoła – trafiony. Mogło zabraknąć jednak czegoś w rodzaju napięcia, rzeczywistego sporu na idee, racje. Bo czy uznać za jego egzemplifikację konfrontację dotyczącą potrzeby wyznaczenia ostrej granicy: Kościół (instytucja) – chrześcijaństwo (więź)? Inicjatorom cyklu spotkań zależy na eksponowaniu bogactwa narracji – w tym różnorodności stanowisk wobec Kościoła przecież. Szkoda, że nie poddano pod dyskusję to, na co zwrócił uwagę  prof. Bartoś w swoim mini-wykładzie o końcu Kościoła jako figurze początku. Jego ustalenia były kluczowe dla rozpoznań pozostałych gości – przywoływali je albo z żarliwą konfesyjnością albo przy użyciu nieco mniej wysublimowanych środków wyrazu. Chłodne, analityczne wystąpienie prof. Bartosia było słyszalne dużo bardziej niż wykrzyczane hasła typu: „Największym grzechem Kościoła jest patriarchat”, „Tischner biskupem nie został z woli Jana Pawła II”… Ta emocjonalna rekwizytornia jest taka polska, taka szaleńczo polska. W tym duchu podkreślano potrzebę rozpoczęcia dyskusji wewnątrzkościelnej (Bonowicz), co, zgodnie z przewidywaniami, zakwestionował Kurkiewicz, biorąc odwet na prajedni Kościoła.

Pytanie o rolę Kościoła w Polsce to pytanie, czy jako naród stać nas, aby niepokojom, wątpliwościom, jakie rodzi wiara, nadać rzeczywistą rangę – z jednego dyskursu o Kościele uczynić wielojęzyczność narracji. Dał temu wyraz Bonowicz, kreśląc portret człowieka religijnego – szerzej – roztaczając wizję Kościoła jutra: otwarty na relację z ateistą, dotykający tajemnicy kalectwa, przekraczający własne słabości.

comments

Leave a Comment