Posted on: 6 lipca 2015 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 1

tu-i-teraz600

Nie będę ukrywać – niezależnie od tego, czy ktoś moje zdanie podzieli – głębokiego żalu do tak zasłużonej Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, że to jej znakomity działacz, dr Adam Bodnar, został rywalem obecnej pani rzecznik praw obywatelskich, która ubiega się o drugą kadencję na swoim stanowisku. Prof. Irena Lipowicz była rzecznikiem świetnym i jeśli chce kontynuować pracę, nie powinna mieć rywali na zasadzie: jeszcze lepszy, co przecież zawsze jest możliwe. Ludzi-autorytetów mamy coraz mniej, więc na wszystkich jest olbrzymie zapotrzebowanie. Nie przekonała mnie też rozmowa prof. Wiktora Osiatyńskiego z Adamem Bodnarem, przeprowadzona w Radiu TOK FM 29 czerwca, podczas której wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka udowadniał racjonalność tego rywalizowania. Szkoda.

Nie do uwierzenia były dla mnie obrazy tunezyjskiej plaży z setką pustych parasoli i piaskiem ze śladami krwi, zrobione dzień po zamachu, a pokazujące  wczasowiczów, którzy zamierzają tam wracać, bo „już teraz będzie bezpiecznie”. Pokazano te obrazki bez cienia zdumienia. Potem doszło jeszcze wiele innych, gdzie tylko chęć wypoczynku na plaży liczyła się jako wartość, dla której sprawą trzeba się zajmować.

Kilka dni temu pokazano nam w jednej ze stacji telewizyjnych bicie nowego rekordu wysokogórskiego. Polegał na zaliczeniu w jak najkrótszym czasie najwyższych polskich szczytów. Wspinacz bił własny rekord sprzed roku. Z przejęciem relacjonowano, jak grono przyjaciół sprawnie przewozi go od Karkonoszy przez Tatry do Bieszczad, jak wypoczywa tylko w pędzącym samochodzie, jak wspina się biegiem, a na kolejnym szczycie czeka już posiłek przygotowany przez przyjaciół, żeby mógł od razu, prawie biegiem, schodzić. Wspomniano, że najtrudniej było na Rysach… Zrobiło mi się żal niemal tak, jak Okudżawie w Moskwie zanim zaszedł na Arbat. Bo przecież wspinacz nie miał ani pół minuty, by choć na chwilę zostać z tym, co dokoła niego się otwierało na każdym szczycie i po każdej wspinaczce. W takim konkursie nie pada przecież pytanie: „po co?”. Tak samo jak nie pojawia się ono w, również pokazywanym w telewizji, zjadaniu na czas piętrowych Mack’ów, nie mieszczących się w ustach, w świecie, w którym ludzie setkami tysięcy umierają z głodu.

Czy naprawdę tacy jesteśmy?

comments

1 people reacted on this

  1. Helsińska Fundacja Praw Człowieka nigdy nie zgłaszała kandydatury swojego wiceprezesa na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, jak zdaje się sugerować pani Józefa Hennelowa. To autonomiczna decyzja doktora Adama Bodnara. Jeżeli do kogoś można byłoby mieć żal, że zamiast poprzeć prof. Irenę Lipowicz w jej staraniach o reelekcję na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, wybiera innego kandydata, to do Platformy Obywatelskiej. Przypomnę, że PO ogłosiła doktora Bodnara swoim oficjalnym kandydatem na to stanowisko 19 czerwca, pozbawiając tym samym prof. Lipowicz swojego poparcia. Żal, że partia rządząca nie potrafi docenić fachowości i zaangażowania dotychczasowej Pani Rzecznik. Czyżby PO miała w swoich szeregach i wśród swoich zwolenników aż tylu wybitnych fachowców? A nawet jeśli jest tak dobrze, jaki sygnał został wysłany za sprawą tego posunięcia? Że każdy jest do wymiany, niezależnie od kompetencji i zasług, jeśli tylko „koniunktura polityczna” będzie tego wymagać?

Leave a Comment