Posted on: 12 kwietnia 2009 Posted by: ks. Józef Tischner Comments: 0

Bo jeżeli uwierzymy w Boga, a nie uwierzymy w człowieka, nasza wiara będzie wiarą milczącą, wiarą, która ma nas tylko ocalić od zła, a nie ocali naszych braci. Będzie to wiara, która nas od świata oddali, a nie przywróci nas światu – pisze ksiądz Józef Tischner w niepublikowanym dotychczas kazaniu wielkanocnym z 26 kwietnia 1986 roku.

26 kwietnia 1986

Ewangelia dzisiejsza opowiada między innymi o przygodzie świętego Jana Ewangelisty. Tym drugim uczniem, który razem z Piotrem wszedł do grobu Jezusa Chrystusa, był autor przeczytanych słów – święty Jan Ewangelista. Ten uczeń, którego Chrystus miłował. Opowiada on o tym, jak w duszy jego narodziła się wiara w Jezusa Chrystusa: „Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który pierwszy przyszedł do grobu. Ujrzał i uwierzył”. Ujrzawszy pusty grób, uwierzył. W co uwierzył? Uwierzył w zmartwychwstanie. Uwierzył w Jezusa Chrystusa. Ale także zaczął rozumieć Pisma. Bo przedtem nie rozumiał Pism, które znał. Wszystkie opowiadania Ewangelii, jakie będziemy czytali w ciągu najbliższych niedziel, będą opowiadały o wierze. O tym, jak w ludziach Ewangelii rodzi się wiara w Chrystusa.

To bardzo ciekawe opowiadania. Najpierw będą zdumienie, lęk, niepokój, a nawet przerażenie. Ile razy Chrystus będzie przekraczał próg wieczernika, ile razy będzie się spotykał z uczniami, zawsze musi im powiedzieć: „Pokój wam” albo „Nie bójcie się”, ponieważ ludzie ci po prostu się bali – bali się świata, bali się siebie, bali się nawet tego Jezusa Chrystusa, który przez zamknięte drzwi wchodził do wieczernika. Bali się. Niektórzy wierzyli, bo Go widzieli, ale święty Tomasz apostoł, jak wiemy, nawet oczom nie chciał wierzyć, tylko powiedział: „Jeśli nie dotknę Jego ran, nie uwierzę”.

Pismo Święte opowiada tutaj o tym, jak w ludziach po ukrzyżowaniu – po tym wstrząsie ukrzyżowania – rodziła się na powrót wiara w Boga i wiara w Syna Człowieczego. Jak znowu nad światem, nad historią człowieka objawiał się im Bóg. Pamiętali bowiem być może słowa Chrystusa: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”. Nie tylko Chrystusa opuścił. Opuścił także uczniów. I teraz trzeba było wrócić do tej wiary. Od tego miejsca pod krzyżem zaczął się powrót. Zaczęło się od pytania – opuścił czy nie opuścił? Powoli, krok po kroku, z lękiem, z niepokojem, z przerażeniem wracali do swojego Boga. Wracali poprzez doświadczenie pustego grobu.

Ale oprócz wiary w Boga ukrzyżowanie zniszczyło w nich jeszcze inną wiarę: wiarę w człowieka. O tym zazwyczaj zapominamy, kiedy rozważamy historię tamtych ludzi. Wiara w człowieka także się w nich rozsypała. Czy mogła się nie rozsypać? Oto lud w Niedzielę Palmową woła: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”. A już kilka dni później, w Wielki Piątek, ten sam lud będzie wołał: „Ukrzyżuj Go!”. Jak można wierzyć ludowi? Jak można wierzyć narodowi? Jak można wierzyć tym tłumom, które w ciągu kilku dni przerzucają się z jednej skrajności w drugą? Rozsypała się w nich także wiara w samych siebie. Wiara w apostołów. Jeden z apostołów zdradził. Czy można wierzyć apostołom, jeżeli wśród apostołów znajduje się zdrajca? Inny apostoł zaparł się Chrystusa na dziedzińcu arcykapłana. A więc zniszczona w nich została także wiara w apostołów. Oto Piłat, który był ucieleśnieniem sprawiedliwości rzymskiej. Była to na owe czasy sprawiedliwość doskonała – nie pozwalała karać śmiercią żadnego człowieka bez zgody namiestnika rzymskiego. Ta sprawiedliwość zaprowadzała jakiś ład w ówczesnym barbarzyńskim świecie. Ale czy po umyciu rąk przez Piłata można jeszcze było wierzyć w tę sprawiedliwość? A potem inni. Sanhedryn – sędzia w sprawach religijnych… I tak krok po kroku przez cały ten Wielki Tydzień w apostołach umierała także wiara w człowieka. Czy można wierzyć ludziom? Z takim pytaniem kończy się Wielki Tydzień. Doświadczenia Wielkiego Tygodnia mówią „nie”. Ludziom także wierzyć nie można.

Dzisiaj mamy dzień Zmartwychwstania, pamiątkę zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dzisiaj jest dzień, w którym każdy z nas ma zapytać siebie o wiarę. I to wiarę podwójną – wiarę w Boga i wiarę w człowieka. Tamtym ludziom, apostołom, być może o wiele łatwiej było uwierzyć w Jezusa Chrystusa. Święty Jan Ewangelista zobaczył pusty grób, przypomniał sobie Pisma i to wystarczyło, ażeby uwierzyć Bogu i w Boga. Święty Tomasz potrzebował więcej. Ale to „więcej” i tak było niewiele. Potrzebował dotknąć. O wiele prościej, o wiele łatwiej było tym ludziom uwierzyć w Boga, niż z powrotem uwierzyć w człowieka. A tej wiary w człowieka było im trzeba, bo mieli wrócić do świata. Mieli wrócić do ludzi, mieli wrócić do człowieka, żeby człowiekowi nieść Dobrą Nowinę. Mieli wrócić do tego tłumu, który krzyczał: „Ukrzyżuj!”, mieli wrócić do Piłata, który umył ręce, mieli wrócić do członków Sanhedrynu, który wydał wyrok śmierci. Mieli wrócić do tego świata nie tylko z wiarą w Boga, ale także z nową, pomnożoną i potwierdzoną wiarą w człowieka.

Sens, moi drodzy, dzisiejszego święta jest bardzo głęboki. Chodzi o to, abyśmy dzisiaj, umacniając w duszy wiarę w Boga, mieli świadomość, że ta wiara ma jeszcze drugie oblicze: oblicze wiary w człowieka. Wiary w jego rozum, wiary w jego serce. Bo jeżeli uwierzymy w Boga, a nie uwierzymy w człowieka, nasza wiara będzie wiarą milczącą, wiarą, która ma nas tylko ocalić od zła, a nie ocali naszych braci. Będzie to wiara, która nas od świata oddali, a nie przywróci nas światu. Tymczasem mamy wrócić do świata i ludziom głosić po apostolsku Dobrą Nowinę. Mamy wrócić z tym najgłębszym przekonaniem, że w dniu Zmartwychwstania nie tylko w Boga uwierzyć trzeba, ale trzeba także uwierzyć w człowieka, i to nawet tego, który kilka razy zaparł się Chrystusa.

Bo człowiek jest istotą, która zmartwychwstaje. Zmartwychwstaje nie tylko na końcu życia, ale zmartwychwstaje także w ciągu całego swojego życia. Zmartwychwstawanie towarzyszy człowiekowi co dzień, co godzina. Człowiek zawsze zmartwychwstaje z prochów, z popiołów, budzi się do nowego życia. Budząc się do nowego życia, przybliża to Zmartwychwstanie, którym kiedyś, przed wiekami, poprzedzając człowieka, zmartwychwstał Chrystus.

Fragment książki ks. Józefa Tischnera „Wiara ze słuchania. Kazania starosądeckie 1980-1992”, która ukaże się w tym tygodniu w wydawnictwie Znak

comments