Posted on: 4 kwietnia 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiNiedziela Zmartwychwstania Pańskiego
I CZYTANIE: Dz 10,34a.37-43. II CZYTANIE: Kol 3,1-4. EWANGELIA: J 20,1-9.

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.

Jürgen Goertz – współczesny niemiecki artysta-rzeźbiarz (notabene urodził się w Czeluścinie – wsi w gminie Czerniejewo, w mojej Świętowojciechowej Archidiecezji), kilkadziesiąt lat temu, na zamówienie pastora luterańskiej parafii w Pforzheim wyrzeźbił krzyż, na którym umieści uśmiechającego się Chrystusa. Ów pastor uznał jednak dzieło za zbyt kontrowersyjne i odmówił jego przyjęcia. Za sprawą proboszcza miejscowej katolickiej parafii, krzyż z „uśmiechającym się Chrystusem” znalazł swoje miejsce w katolickim kościele.

Krzyż to śmiertelnie poważna sprawa. Chrystus uśmiechający się z krzyża wydaje się artystyczną prowokacją. Nie widząc rzeźby, można tak pomyśleć. Tymczasem, kiedy patrzymy na to dzieło, mamy pewność, że wcale nie o tanią prowokację tutaj chodzi. Nie jest to bowiem Chrystus uśmiechający się cynicznie, drwiąco, pogardliwie czy cierpko. Być może właśnie tak ów uśmiech odbiera ten, który został na krzyżu pokonany – diabeł. My natomiast dostrzegamy w „chrystusowym uśmiechu” przenikliwe ciepło, nieskończoną miłość, litość i przebaczenie.

Jezus uśmiecha się do nas nie tylko z wysokości krzyża. Na krzyżu już Go nie ma. Jego grób także jest pusty. On Zmartwychwstał! A my, pełni radości, kolejny raz świętujemy to wydarzenie. Świętowanie to nie jest krokiem wstecz, nie jest nostalgią, wspominaniem czasów, które dawno minęły. Zmartwychwstanie dokonuje się tu i teraz! Coroczne nie wspominanie, ale przeżywanie zmartwychwstania jest dla nas wezwaniem, abyśmy zaczęli nasze życie od nowa, od kolejnego początku. To, co za nami – umarło. Zmartwychwstały Chrystus ofiarowuje nam nowe życie, nową szansę, nowe możliwości.

Dlatego towarzyszy nam dzisiaj autentyczna radość, której widzialnym przejawem powinien być szczery uśmiech. Jest to radość prawdziwa, głęboka, oparta na pewności, że Chrystus zmartwychwstały już więcej nie umiera, lecz żyje i działa w Kościele i w świecie. Ta pewność mieszka w sercach wierzących od owego poranka wielkanocnego, gdy kobiety przyszły do grobu Jezusa a aniołowie powiedzieli do nich: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?” (Łk 24,5). Chrystus zmartwychwstały już więcej nie umiera, lecz żyje i działa w naszym życiu. Ta pewność jest źródłem radości, płynącej z przeświadczenia, że pojawiająca się w naszym życiu ciemność, zostanie w końcu także zwyciężona przez światło; że smutek zostanie okryty radością; że śmierć przezwyciężona życiem, a nienawiść podbita miłością.

Zmartwychwstały Chrystus uśmiecha się do nas, jednak nie zawsze to dostrzegamy. Czasem, jak Tomasz stawiamy wierze warunki, ograniczenia i zastrzeżenia. Domagamy się twardych dowodów. Czasem, doświadczeni przez los, płaczemy jak Maria Magdalena. Widzimy Go, ale nie potrafimy rozpoznać i z nadzieją czekamy, że nam się objawi i z uśmiechem powie, że „wszystko będzie dobrze”. Czasem, jak uczniowie z Emaus, przygnębieni, z poczuciem porażki docieramy na spotkanie z Jezusem, pozwalając, aby towarzyszył nam ten tajemniczy wędrowiec.

Różnymi drogami docieramy do Zmartwychwstałego. Ważne, abyśmy Go szukali i pozwalali Jemu się odnaleźć.  Nie tylko w chwilach doświadczeń, samotności, opuszczenia, uwięzienia w grzechach, momentach beznadziei. Do Zmartwychwstałego mamy docierać zawsze, bo z doświadczenia osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem rodzi się nasza wiara, która jest źródłem niezawodnej nadziei i prawdziwej radości. Spotkanie z Chrystusem daje radość i ufność, że wszystko będzie dobrze… Dowodem tego są męczennicy, o których świadectwach wiary słyszymy niemal codziennie. Źródłem ich siły do trwania w przeciwnościach było właśnie spotkanie ze Zmartwychwstałym.

Obdarzeni uśmiechem Zmartwychwstałego, możemy czuć się najbogatszymi i najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Niech nasza radość trwa. Bądźmy ludźmi, którzy żyją w nadziei, aby zobaczyć więcej. Ludźmi, którzy żyją z miłości, aby zobaczyć głębiej. Ludźmi, którzy żyją wiarą, aby zobaczyć wszystko w innym świetle. (L. Zanetti). Bądźmy ludźmi dostrzegającymi uśmiech Zmartwychwstałego, aby żyć w niegasnącej radości.

 

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.

Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.

Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.

Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich, i odzież, i chusty.

Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galilea.

Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.

 

comments

Leave a Comment