Najogólniej rzecz ujmując – osobiście jestem za kultem wartości. I przeciw relatywizmowi. Zarazem jednak nie traktuję życia jako klatki przez wartości zamykanej. Wartości nie można traktować jak krat! Uważam je za okna szeroko otwarte na zmieniający się świat z którym winny być one bezustannie konfrontowane.

Jak już wspomniałem, Kościół, jako instytucja z natury hierarchiczna, zarządzana jednoosobowo ma w swej naturze ciągoty zachowawcze i tradycjonalistyczne. Reaguje zbyt wolno i zmiany go przerastają. I w tej sytuacji wzrasta rola katolików świeckich. Oni winni pilotować dialog między wartościami a zmieniającym się światem. To oni ,występując w roli futurologów winni przewidywać charakter zmian i oceniać ich wartość w nowych warunkach.

„Tygodnik”, pismo katolików świeckich był zawsze miejscem takiego dialogu. Podstawową zasadą redakcyjną było podejmowanie szerokiego zakresu tematów , a nie tylko tematyki ściśle wyznaniowej. Chodziło o zobrazowanie katolickiego punktu widzenia wobec całego wachlarza ciągle pojawiających się problemów, a nie tylko o tematykę kościelno-religijno-katolicką.

Oto pozytywny przykład nawiązania takiego dialogu i jego efektów. Obchody tysiąclecia państwa polskiego (1965-1966). Komuniści chcą mieć tutaj monopol, a w szczególności ograniczyć rolę Kościoła i pominąć istotną przecież historycznie kwestię chrztu jako aktu religijnego. Akcentuje się słowiańskość obrzędu i podkreśla wątki antyniemieckie, pomijając np. Gniezno i słynne pojednanie Ottona III z Bolesławem Chrobrym, owocujące koronacją. RFN figuruje w roli agresora i oprawcy, instalującego amerykańskie rakiety skierowane na wschód, dążącego do rozpętania nowej wojny i odebrania nam ziem zachodnich. Ale obroni nas ZSRR. Na tym tle pojawia się słynny list episkopatu polskiego do episkopat niemieckiego pt.: Pprzebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Szok światopoglądowy – mimo , że słowa te nawiązują do podstawowego przykazania chrystusowego. Sprzeciw polityczny i posądzenie o zdradę. Turowicz osobiście, w towarzystwie posłów koła poselskiego Znak wysłuchuje w styczniu 1966 roku obelg Gomułki za obronę stanowiska episkopatu. Oficjalne czynniki kościelne Niemiec reagują też b. chłodno. Kościół niemiecki, związany politycznie z CDU, liczy się z opinią licznych w RFN-ie związków wypędzonych. Mijają lata. W roku 1970 Brandt i Gomułka oficjalnie podpisują dokument, w myśl którego oba państwa uznają granicę na Odrze i Nysie za ostateczną. Jest rok 1985 i Związek Wypędzonych urządza swoje 40-lecie. Pod hasłem „50 lat wygnania. Śląsk pozostanie nasz”. Wielka dyskusja prowadząca do zmiany hasła i to zmiany zasadniczej. Po dyskusji brzmi ono: . „50 lat wygnania. Śląsk jest naszą przyszłością w Europie wolnych narodów’. (moje wystąpienie na spotkaniu lwowiaków )2

Teraz my, będąc z „Tygodnikiem“ taką dialogową opcję winniśmy kontynuować i uprawiać. Idąc śladem Jacuesa Maritaina, Thomasa Mertona, Emanuela Levinasa czy ks. Józefa Tischnera.

comments