Posted on: 14 sierpnia 2018 Posted by: Konrad Stanglewicz Comments: 0

 

Klub „TP” w Zielonej Górze „czyta ks. Tischnera” / Fot. Maciej Gniazdowski

To wariacki pomysł, aby w upalne sierpniowe popołudnie gadać o fundamentalnych sprawach, takich jak wolność i sumienie. A jednak chłodne wnętrza Piekarni Cichej Kobiety dają taką możliwość i gromadzą ludzi.

Z górą dwadzieścia lat temu w 2. programie TVP Jacek Żakowski rozmawiał z ks. prof. Józefem Tischnerem o Katechizmie Kościoła Katolickiego opublikowanym w 1992 roku. Ten Katechizm Tischner określał mianem rewolucyjnego, zwłaszcza na tle poprzedniego katechizmu trydenckiego sprzed czterech wieków. Zapis tych rozmów ukazał się w 2010 roku w książce zatytułowanej „Tischner czyta Katechizm”. Choć Katechizm jest wykładnią najważniejszych zasad wiary, moralności i kultu, do których przestrzegania zobowiązani są wierni Kościoła katolickiego, to tematy poruszane w rozmowie Żakowskiego z Tischnerem wykraczają daleko poza kwestie ściśle kościelne. Więcej pojawia się tu pytań i wątpliwości niż twardych, jednoznacznych rozstrzygnięć.

Od publikacji książki „Tischner czyta Katechizm” minęło osiem lat, cała epoka. W tym czasie Polska, jej  rzeczywistość, także polski Kościół zmieniły się w sposób wówczas nie do wyobrażenia. A jednak książka nic a nic nie straciła na aktualności. Więcej, czyta się ją, jakby napisano ją tu i teraz.

Problemy wolności i sumienia poruszone przez Tischnera i Żakowskiego stały się inspiracją rozmowy podczas ostatniego, kolejnego wtorkowego spotkania zielonogórskiego Klubu TP.

Czy wolność oznacza rozumienie i poddanie się konieczności, czy wręcz przeciwnie – to odwaga płynięcia pod prąd w imię własnych przekonań, z wkalkulowanym ryzykiem przykrych konsekwencji.

 – Dla mnie prawdziwie wolni, to wolni duchem, jak papież Franciszek – mówił Jerzy. Ale smak codzienny wolności – dodał – poczułem dopiero, kiedy zamknięto mnie w więzieniu. Każdy, choć na kilka dni, powinien trafić za kratki; wtedy poczuje prawdziwą miarę rzeczy.

Zapamiętałem uwagę Tatiany: abstrakcyjne pojęcie wolności konkretyzuje się, „nabiera ciała”, dopiero w doświadczeniu praktycznym, w relacjach z innymi ludźmi. – Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby – dodała Krystyna.

A co z sumieniem? Czy jest to coś na kształt Kantowskiego „prawa moralnego we mnie”? Czy i kto może je formować? Kościół ma taką ambicję: naucza, mówi wiernym o tym, co dobre, a co złe. Ale przecież historia uczy, że wielokrotnie mylił się, zmieniał zdanie. Potępiał Giordano Bruno, dziś nie. Akceptował karę śmierci, a ostatnio papież Franciszek – ją całkowicie odrzucił.

Czy sumienie potrzebuje wsparcia rozumu? Wydaje się, że tak. Co wtedy, kiedy rozum błądzi. Czy antyszczepionkowcy nie mają wyrzutów sumienia, że chroniąc swoje dzieci, narażają inne dzieci na chorobę, a może i śmierć?

Sumienie, wolność, odpowiedzialność w sztuce, w związku małżeńskim, w polityce, w chorobie i w życiu…

W Klubie TP rozmawiamy – nie koniecznie po to aby zaraz przekonać innych do swoich mniemań, ale raczej by wymieniając poglądy i dzieląc się własnym doświadczeniem, otworzyć swój umysł na bogactwo świata innych przekonań i wartości; bez indoktrynacji.

Grono klubowych bywalców powiększyło się o trójkę młodych ludzi. – Od dawna szukałem takiego miejsca rozmowy – mówi Borys – wcześniej nie składało się, ale dzisiaj jestem. Borys jest analitykiem w firmie informatycznej, interesuje się sztuką i filozofią. Namówił na przyjście do Klubu TP przyjaciół. Ania rok temu skończyła studia, uczy angielskiego w przedszkolu, maluje na szkle. Przemek jest ścisłowcem, pracuje w branży naftowej.

Do zobaczenia wkrótce. Jesienią, od września będzie się działo w Klubie.

 

 

 

comments

Leave a Comment