Posted on: 20 października 2013 Posted by: Kazimierz Adamiak Comments: 0

klub-tp-logoWiększość z nas pewnie zna tą zabawę: powiedz mi (co czytasz, co jesz, jakim samochodem jeździsz, najnowsze – co piszesz na Facebook’u, itd), a powiem ci kim jesteś. Wszystkie proste i łatwe pomysły na zrozumienie drugiego człowieka, jak właśnie ten, są oczywiście naiwne, bo człowiek jest istotą tak skomplikowaną, że nawet zjedzenie przysłowiowej beczki soli, lub 50-cio letni związek małżeński, nie wystarcza, aby inną osobę poznać do ostatniego szczegółu. Informacja o pewnych upodobaniach danej osoby coś jednak o niej mówi.

Krótko po wyborze papieża Franciszka, agencje informacyjne licytowały się wiadomościami o nim samym, świadczącymi, że wybrano bardziej świadka i proroka niż uczonego teologa i intelektualistę. Wśród nich była, wydawałoby się, że mniej istotna, ta o ulubionym filmie nowego papieża: jest nim „Uczta Babette”. Film produkcji duńskiej, już nienowy i nieco zapomniany. Uważne jego obejrzenie dużo nam jednak powie o duchowości nowego Ojca Świętego, a jego późniejsze decyzje i opinie, przez niektórych uważane za wręcz sensacyjne, staną się nagle logiczne i spójne.

Nawet święci mieli swoje problemy z wiarą i my nie jesteśmy wyjątkami, a diabeł (tym razem bez cudzysłowiu) jak zwykle siedzi w drobnych szczegółach. Łatwo wyobrażamy sobie siebie w roli męczenników gotowych za wiarę przelewać krew (szczególnie, że nic nam naprawdę nie grozi). Naszą uwagę zaprzątają wszystkiemu winni masoni, objawienia prywatne i opętania. Gorzej z naszym stosunkiem do sąsiadów z kościelnej ławki, którzy niewiele nas obchodzą, za to często drażnią. Czasem też w imię Ewangelii innych wręcz krzywdzimy.

Z podobnymi problemami zmagają się bohaterowie filmu „Uczta Babette”, zamkniętymi w niewielkiej sekcie i zdominowanymi przez apodyktycznego przywódcę, któremu służbę Bogu czasem trudno oddzielić od swoich egoistycznych ambicji. Mimo, że niszczy on szczęście osobiste swoich córek, te pozostają mu wierne nawet po jego śmierci i próbują kontynuować jego misję, ale stać je tylko na powtarzanie oklepanych frazesów. Wspólnocie trudno powiązać utarte slogany i patetyczne słowa hymnów z realiami codziennego życia, więc wyznawcy coraz bardziej pogrążają się w wewnętrznych sporach i konfliktach. Trzeba było dopiero człowieka z innej kultury, francuskiej służącej Babette, która posługując się zgoła świeckim narzędziem (wystawny obiad) przywróci wszystkim blask ich wiary.

Trochę to przypomina, toutes proportions gardées, działania papieża Franciszka, który przyszedłwszy z „końca świata” uczula nas na bliźnich, aby przez to być bliżej Boga, a sam programowo odrzuca papieskie splendory i sztywny ceremoniał. „Wielkość mierzy się uniżeniem. Im wyżej, tym niżej” napisał niedawno w „Gościu Niedzielnym” Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”.

Pointą może być wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy”:

„Baruch Spinoza z Amsterdamu zapragnął dosięgnać Boga

szlifując na strychu soczewki

przebił nagle zasłonę i stanął twarzą w twarz

zadawał pytania na temat natury człowieka

– Bóg gładził roztargnioną brodę

pytal o pierwszą przyczynę

– Bóg patrzył w nieskończoność

kiedy Spinoza zamilkł rzecze Bóg

pomówmy jednak o Rzeczach Naprawdę Wielkich

– popatrz na twoje ręce pokaleczone i drżące

– odżywiasz się źle odziewasz nędznie

– wybacz kwiatom we włosach pijackiej piosence

– pomyśl o kobiecie która da ci dziecko”

 

Zainteresowanych filmem „Uczta Babette” zapraszamy na kolejne spotkanie Klubu Przyjaciół „Tygodnika Powszechnego” w dniu 16 listopada 2013 o godz. 18:15 (sobota) w sali pod kościołem Matki Boskiej Częstochowskiej.

comments

Leave a Comment