Posted on: 1 listopada 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiWnętrze starej katedry w Cuernavaca (Meksyk) zostało urządzone w zadziwiająco nowoczesnym styku. Oprócz przepięknego, lecz bardzo prostego i surowego prezbiterium oraz specjalnego tabernakulum, gdzie złożono Księgę Słowa Bożego, piorunujące wrażenie na odwiedzającym robi tekst Ośmiu Błogosławieństw wypisany visa vis głównego wejścia do świątyni. Wchodząc do katedry, nie sposób go nie zauważyć. Dlaczego ów tekst został tak mocno wyeksponowany w tym akurat miejscu? Spróbujemy sobie na to odpowiedzieć w naszych dzisiejszych rozważaniach.

Każdemu człowiekowi, niezależnie od wieku, stanu zdrowia, wykształcenia, życiowego doświadczenia czy zawartości bankowego konta, towarzyszy silne pragnienie bycie szczęśliwym. Na ogół jednak szczęście którego doświadczamy jest bardzo ulotne. Te wszystkie błogosławione momenty skrzętnie przechowujemy w sakiewkach naszych serc. „Z każdym dniem łapię chwile ulotne jak motyle” – śpiewa zespół Paktofonika („Chwile ulotne”). Czy o takie błogosławione, acz krótkotrwałe momenty szczęścia na pewno nam chodzi? Wydaje się, że oczekujemy czegoś więcej.

Nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy, naszym najgłębszym pragnieniem jest szczęście trwałe, stabilne, nieodwracalne. Nasze idee szczęścia często jednak różnią się od tych, które proponuje nam Jezus. Prawdziwe szczęście daje nam np. spełniona miłość, ale także (w sposób jeszcze głębszy i niezawodny) – płynąca z wiary nadzieja.

Codziennie w telewizyjnych programach (zwłaszcza serialach), czy w kolorowych gazetach widzimy ludzi szczęśliwych i błogosławionych. Szczęśliwi bogaci, bo nie martwią się o jutro. Szczęśliwi, którzy dobrze się bawią, bo nie tracą życia. Szczęśliwi, którzy rozpychają się łokciami, bo osiągają w końcu swój cel. Szczęśliwi, którzy mają znajomości i układy, bo mogą spać bezpiecznie. Szczęśliwi, którzy mają czas na ćwiczenia i diety, bo będą podziwiani przez innych. Szczęśliwi cwaniacy, bo nie ominie ich zysk i chwała.

W tych postawach można znaleźć na pewno ziarno szczęścia. Przecież nie ma nic złego w dbaniu o własne interesy i bezpieczeństwo. Problem w tym, że są to ziarna szczęścia, które wydają owoce szybko gnijące. Jezusowi chodzi o coś zupełnie innego. Wskazuje na „Błogosławieństwa” i chce w nas zasiać ziarna szczęścia wydające owoce na ziemi, ale jednocześnie posiadające wartość ponadczasową. Dla Jezusa nie liczy się to, co przemija, ale to, co trwa wiecznie.

Nie chodzi tu o żaden wyidealizowany styl życia, oderwany od realiów codzienności. Osiem Błogosławieństw to konfrontacja z realiami życia. To bardzo konkretna nauka życia, która pozwala czuć się szczęśliwym na ziemi i osiągnąć szczęście nieprzemijające po śmierci. To nauka, którą wcielali w swoją codzienność ci wszyscy, którzy po śmierci osiągnęli szczęście wieczne.

Jak więc być szczęśliwym? Jezusowa recepta jest bardzo konkretna: kroczyć drogą błogosławieństw i pokładać w Nim nadzieję, zważywszy na słowa z dzisiejszego drugiego czytania: „Każdy, kto pokłada w Nim tę nadzieję, uświęca się, podobnie jak On jest święty” (por. 1 J 3,3). Dzień Wszystkich Świętych to nie święto umarłych, lecz tych, którzy uwierzyli, że warto żyć posługując się Jezusową receptą na szczęście.

Słusznie dręczy nas niepokój, jeśli zbytnio podążamy za tym, co przemijające, a nie za tym, co wieczne. Nie jesteśmy jeszcze święci i nieomylni. To dlatego jesteśmy w Kościele – „szpitalu polowym”, który leczy nasze rany, nierzadko spowodowane ułudą tego świata, a więc tym, co przyziemne i przemijające – pozornym szczęściem (por. Franciszek, „Przemówienie do duchowieństwa diecezji rzymskiej”, 6.03.2014 r.). Jesteśmy w Kościele, który wskazuje nam jak żyć, aby osiągnąć błogosławieństwo i pomyślność nie tylko tu na ziemi, ale także szczęście w wieczności. Przypominamy sobie o tym natychmiast po przekroczeniu progu katedry w Cuernavaca.

comments

Leave a Comment