Posted on: 17 października 2020 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 18 października 2020

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 22, 15-21

Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie.

Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?»

Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara.

On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

 

Krąg przeciwników Jezusa zacieśnia się, już nie tylko faryzeusze, uczeni w Prawie i saduceusze, z którymi toczył teologiczne spory, ale również zwolennicy Heroda próbują znaleźć sposób, aby pozbyć się niewygodnego Nauczyciela. Tym razem chodzi o spór –  wydawałoby się natury politycznej, ale czy tylko?

Sprawa podatków w czasach Jezusa należała do drażliwych kwestii. W 6 r. n. e. Judea, Samaria, Galilea oraz Idumea zostały przekształcone w rzymską prowincję Syrii. Judeą zarządzali od 6 r. n. e prefekci rzymscy. Pozostałymi rejonami zarządzali tetrarchowie, potomkowie Heroda Wielkiego (72 – 4 r. p.n.e). Herod Antypas zarządzał Galileą i Pereą, natomiast jego brat Filip był tetrarchą Iturei i Trachonu, wschodnich terenów Galilei. Cieszyli się oni względną autonomią, ale ceną był haracz, jaki musieli oddawać Rzymowi w postaci podatków. Z drugiej strony rosło w siłę nacjonalistyczne ugrupowanie zlelotów, którzy stawiali sobie za cel walkę z Rzymem oraz Żydami, którzy kolaborowali z okupantem. To oni doprowadzą w 66 r. do powstania, które doprowadzi do zdobycia Jerozolimy i spalenia Świątyni.

Jezus przejrzał intencje swoich rozmówców, nazywa ich obłudnikami a dokładnie hipokrytami (gr. hypokritai), dostrzegł bowiem, że ich miły wstęp do rozmowy – „Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz” – ma się nijak do prawdziwych intencji, jakie im przyświecały. Faktycznie chodziło o to, aby podchwycić Jezusa na jakiejś wypowiedzi, a dokładnie o zastawienie pułapki, bo to właśnie znaczy gr. pagideuō, tłumaczone jako podchwycić. Poprzez podchwytliwe pytanie  dążyli do zdyskredytowania swojego rozmówcy.

Jezus co do zasady nie sprzeciwiał się płaceniu podatków. Nakazał nawet Piotrowi, aby ten uiścił podatek świątynny za siebie i za Niego (Mt 17, 24-27). W tym wypadku chodziło o podtekst polityczny. Jezus swoją nierozważną odpowiedzią mógł narazić się zelotom, którzy sprzeciwiali się okupacji rzymskiej lub być uznany za buntownika, gdyby Jego odpowiedź sugerowała, że nie należy płacić podatków Cezarowi. Takiej odpowiedzi spodziewali się zwolennicy Heroda, których pozycja społeczna zależała od zachowania status quo i sumiennie opłaconych kontrybutów.

Jezus, aby uświadomić postronnym słuchaczom powagę problemu, prosi o pokazanie monety podatkowej. Ewangelista Marek wzmacnia tę narrację słowami: „Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć” (Mk 12,15). Na denarze, w czasach Jezusa na awersie znajdowała się podobizna cesarza Tyberiusza oraz napis Tyberiusz Cezar boskiego Augusta Syn August, dosłownie – Ti Caesar Divi Aug F Augustus czyli Ti[berius] Caesar Divi Aug[usti] F[illus] Augustus. Na rewersie natomiast widniała postać siedzącej kobiety – symbol pokoju oraz napis: Ponti[fex] Maxim[us]. Celem zademonstrowania denara było uzmysłowienie rozmówcom, jaki obraz i napis widnieje na monecie. Wielu komentatorów zwraca szczególna uwagę właśnie na kwestię obrazu. Przypominają się tu słowa z księgi Rodzaju o stworzeniu człowieka na obraz Boga (zob. Rdz 1,27). Dlatego – jak pisał pewien starożytny anonimowy kaznodzieja – przesłaniem perykopy jest, „by Bogu oddać Jego obraz w stanie nienaruszonym: „nienadęty wyniosłością pychy, nieosłabiony ranami gniewu, niezniszczony ogniem chciwości, … nieskażony dwulicowością obłudy, …., niewyniszczony brakiem wzajemnej miłości , …”. Taki obraz każdy z nas ma oddać Bogu. Czy rzeczywiście ostrze przesłania kryje się za wizerunkiem cesarza?

Swoją zręczną odpowiedzą Jezus nie tylko uniknął prowokacji, ale ponadto zdystansował się od tych, którzy sprzeciwiali się władzy Rzymu, tak jak od tych, którzy czerpali z niej doraźne korzyści. Słowa Jezusa: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga», należy odczytać jako wyraz posłuszeństwa wobec Boga, przy jednoczesnym uznaniu zobowiązań wobec państwa. Tak również rozumiał to pierwotny Kościół. Św. Paweł napisze wprost: „Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć. (Rz 13,7). Sewer patriarcha Antiochii w VI w. wyjaśniał: „Płacenie podatków cezarowi nie przeszkadza w służeniu Bogu”.

Gdy rozpoczęły się prześladowania, autor Apokalipsy wyraził wobec państwa roszczącego sobie prawo do boskich prerogatyw najmocniejsze słowa krytyki, porównując Rzym do bestii. Jednakże poza tym bolesnym epizodem chrześcijanie stosowali się do nauczania Jezusa i Pawła Apostoła, który wskazywał, że władza świecka jest wyrazem Bożego porządku (zob. Rz 13,1-7).

Tu można by było zakończyć analizę słów Jezusa, gdyby nie fakt, że zawierają one głęboką krytykę państwa w wydaniu cesarstwa rzymskiego opartego na boskim autorytecie cezara i każdego państwa totalitarnego.

Krytyka boskiego państwa

Oddać Bogu to, co się mu należy, to znaczy przede wszystkim uznać w nim Jedynego Boga, zgodnie z wyznaniem wiary: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym …” (Pwt 6,4n). Problemu nie stanowił wizerunek cesarza, ale jego roszczenie boskości wyrażone w napisie umieszczonym na denarze „Divi Augusti – boski August”. Jezus mówiąc: „Oddajcie … Bogu to, co należy do Boga”, żąda w gruncie rzeczy, aby cesarz, a wraz z nim państwo rzymskie wyzbyło się boskich roszczeń, tym samym dokonuje radykalnej sekularyzacji władzy państwowej. Pozbawia ją boskich prerogatyw, sprowadzając do sfery profanum. Państwo, choćby to było potężne cesarstwo rzymskie, władające całym ówczesnym światem, a tym samym każda ludzka władza, każde państwo bez względu na to, czy się powołuje na boskie namaszczenie, wolę narodu, klasy robotniczej, czy suwerena nie może rościć sobie prawa do boskości. Państwo bowiem, ze swojej natury jest świeckie i jako takie przynależy do sfery profanum.

Jeżeli słowa Jezusa nie wywołały pośród słuchaczy skandalu, to tylko dlatego, że nie zostały zrozumiane, w ich teologicznej warstwie.

Musiało minąć prawie dwa tysiące lat, aby naśladowcy Jezusa mogli się doczekać państwa urządzonego według wymogu pozostawionego przez Jezusa, to znaczy państwa świeckiego, cieszącego się swoją autonomią. Trwało to tak długo również dlatego, że sami chrześcijanie powstrzymywali proces sekularyzacji państwa i konsekwentnego wprowadzenia dualizmu państwo – Kościół.

Dobra Nowina

Przesłanie Jezusa to Dobra Nowina dla państwa, które przez fakt, że zostaje odbóstwione, nie musi stanowić o całej ludzkiej egzystencji. Jezus swoim apoftegmatem zdjął z państwa brzemię zaspokojenia wszystkich ludzkich nadziei, a tym samym uwalnia je od pokusy ubóstwienia i totalitaryzmu.

Jest to również Dobra Nowina dla Kościoła, który zostaje uwolniony od pokusy narzucania swojej wiary innym i sprawowania teokratycznych rządów, które ostatecznie czynią z Kościoła quasi państwo, co nieuchronnie prowadzi do jego sekularyzacji i sprzeniewierzenia się misji otrzymanej od Chrystusa. Istnienie autonomicznego, religijnie neutralnego, respektującego wolność religijną, świeckiego państwa gwarantuje swobodę wyznawania. Kierując się kryterium wiary nie powinniśmy oczekiwać od państwa nic więcej.

Jest to wreszcie Dobra Nowina dla każdego z nas, ponieważ uwalnia nas od tyranii absolutnego, totalitarnego państwa oraz zabezpiecza przed fundamentalizmem religijnym.

Respektowanie Ewangelii wymaga, aby państwo i Kościół w swojej koegzystencji wzajemnie się samoograniczali. Ani państwo wyznaniowe, ani teokracja nie odpowiadają ewangelicznej wizji współistnienia tych dwóch rzeczywistości.

Jezus, swoją wypowiedzią nie tyle zajmował się kwestią podatków, raczej potwierdził, że tylko Bóg jest Bogiem. Dlatego człowiek swoich najgłębszych nadziei nie powinien pokładać w państwie, ale w Bogu. Tylko Bóg może uczynić ten świat lepszym z poszanowaniem ludzkiej wolności. Tam gdzie się to dokonuje, gdzie człowiek w wolności poddaje się woli Boga, czyniąc świat bardziej ludzkim, tam królestwo Boże jest już obecne.

 

comments

Leave a Comment