Posted on: 9 kwietnia 2014 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Po długiej przerwie trudno inaczej zacząć, niż od tematu najbliższego: „Tygodnika Powszechnego” w zmienionej szacie (nr 14, 6 kwietnia 2014). Jak w mieszkaniu, które uległo zasadniczej przeróbce i przemeblowaniu, poruszam się po piśmie po omacku. Tym bardziej, że okładka to jak drzwi do mieszkania zmienione całkowicie, łącznie z framugą. Ale o tym za chwilę. Najpierw o tych miejscach, w których mieszkaniec jednak odnajduje się u siebie i to z ogromną ulgą. To dwa teksty o najbardziej bolącej od paru tygodni sprawie protestu w Sejmie, na szczęście już zawieszonego. Zmierzenie się z cierpieniem i pokusą rozpaczy rodziców dzieci niepełnosprawnych doczekało się w opinii publicznej wielu setek komentarzy, które żadnej nadziei nie niosły. A w „Tygodniku” reportaż wsparty słowem redaktora-seniora otwiera przestrzeń, która niesie słowa nadziei odnajdywane przez samych ludzi tym cierpieniem dotkniętych. To ten tekst i jego wizualny odpowiednik powinny były stanowić okładkę pisma, które chce być kontynuacją „Tygodnikową” na teraz i potem. Do tego jeszcze wyjątkowo wprost bliska wielu z nas refleksja Andrzeja Stasiuka. Chciałoby się za nią po prostu podziękować.

Tyle tylko, że tych perełek trzeba szukać w nowo umeblowanych przestrzeniach o zupełnie innych ścianach. Ale na pewno nie wszyscy czytelnicy ze mną się zgodzą i wcale się temu dziwić nie będę.

comments

Leave a Comment