Odwiedź nas w:

Berlinie | Białymstoku | Bielsku-BiałejBrukseli | BydgoszczyChojnicachGliwicach | Grudziądzu | Kędzierzynie-KoźluKoszalinieKrakowie | Lipsku | Londonie | LublinieŁodzi | Olsztynie | OsloParyżu | Poznaniu | Rzeszowie | SłupskuSzczecinie | TarnowieTrójmieście | Warszawie | Wrocławiu | ZamościuZielonej Górze

ZOSTAŃ KLUBOWICZEM | ZAŁÓŻ KLUB | WESPRZYJ NAS!

comments

Nadchodzące wydarzenia:

  • 22 listopada 2019 08:00Oszajca i Jankowski w Kędzierzynie-Koźlu
  • 22 listopada 2019 16:30Kawiarenka Klubu "TP" w Krakowie
  • 22 listopada 2019 17:00Dyskusja o filmie „Boże ciało” Jana Komasy
  • 22 listopada 2019 18:00Dysputa "Co z tym Lutrem?"
  • 22 listopada 2019 18:00Buddyzm a chrześcijaństwo
  • 23 listopada 2019 11:00Gliwice: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 23 listopada 2019 16:30Bielsko-Biała: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 26 listopada 2019 17:00Problem samodzielności światopoglądowej
  • 27 listopada 2019 18:00Spotkanie formacyjne
  • 28 listopada 2019 19:00Jakobsweg – impresje z drogi szlakiem św. Jakuba w Hiszpanii
AEC v1.0.4

Sprawdź pełną listę wydarzeń.

Twoje życie jest wielką pamiątką tego, co Bóg uczynił

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 13 października 2019

XXVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 17, 11-19

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.

Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!»

A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?»

Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

Tylko jeden Samarytanin, tego, którego uważano za heretyka, wrócił i podziękował. Tylko on uważa, że to, co go spotkało jest darem.

Kiedy czytamy tą ewangeliczną historię spontanicznie sądzimy, że każdy z uzdrowionych powinien podziękować Jezusowi. Dlaczego? Ponieważ uważamy, że trzeba być wdzięcznym, kiedy potyka nas coś tak wyjątkowego, tak niespotykana interwencja Boga. I słusznie, ale to za mało.

Wdzięczności nie odczuwamy zwykle wobec tego, co spotyka nas każdego dnia, wobec codzienności. Uważamy to za coś oczywistego. Czy kiedykolwiek zdarzył nam się wybuch radości z tego powodu, że się rano obudziliśmy? A przecież wszystko jest łaską, chociaż przykryte warstwą przyzwyczajenia i nudy. Tak naprawdę to na nic nie zasługujemy.

Po co Bogu nasza wdzięczność? Przecież dostajemy od Boga wszystko, jako bezinteresowny dar. Wdzięczność to część obiegu miłości. Poprzez naszą wdzięczność i podziw dla tego, co Bóg robi wszystko do Niego powraca. To cyrkulacja miłości. Jak wdech i wydech. Jak krążenie krwi.

Bóg nie oczekuje paternalistycznych podziękowań i peanów, czy akademii na Jego cześć. Radość życia jest największym wyrazem wdzięczności. To tak jak z dzieckiem. Kiedy dostaje prezent to skacze z radości. Dorośli zwykle mówią: „Podziękuj cioci”. Ale każdy kto dawał prezent dobrze wie, że ten szczery wybuch radości jest o wiele prawdziwym przejawem wdzięczności niż wypowiedziane słowa. Gdy ktoś mówi słowa podziękowania, ale nie ma w nim radości to te podziękowania są niepotrzebne, fałszywe.

Znany żydowski myśliciel, Heschel w książce pt. „Człowiek nie jest sam” napisał:

Człowiek naturalny odczuwa autentyczną radość, gdy otrzymuje dar, gdy otrzymuje coś, na co nie zasłużył. Człowiek religijny wie, że nic z tego, co ma, nie jest jego zasługą… Wie, że nie może żądać żadnej z tych rzeczy, które otrzymał. Wiedząc, że na nic nie zasługuje, nie żąda dla siebie niczego. Ponieważ zaś jego wdzięczność jest większa od jego potrzeb i pragnień, potrafi się cieszyć i jest spokojny.

Dla człowieka naturalnego jest oczywiste, że we wszystkim, co otrzymuje, jest błogosławieństwo Boga. Dlatego wobec życia zajmuje on podwójną postawę: radości i smutku. Człowiek religijny zna natomiast tylko jedną z tych postaw, jako że smutek uważa za rodzaj aroganckiej i zarozumiałej pogardy dla rzeczywistości. Smutek płynie z faktu, że człowiek sądzi, iż ma prawo do lepszego, przyjemniejszego świata. Smutek jest odrzuceniem, a nie darem, wyrzutem, a nie docenieniem, ucieczką, a nie pogonią. Melancholia ma swoje korzenie w niezadowoleniu, w roszczeniach i w pogardzie dla dobra. Żyjąc w stanie irytacji i ciągłego sporu z przeznaczeniem, człowiek smutny wszędzie odczuwa wrogość i nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że jego pretensje są nieuzasadnione. Jest bardzo wrażliwy na trudności życia, ale uporczywie zamyka oczy na delikatną łaskę istnienia.

Nie bądź roztargniony. Zauważ wreszcie to, co ci przynosi codzienność. Bądź wdzięczny, to znaczy: przyjmuj dar i okazuj radość. A wówczas także twoje i moje życie stanie się wielką pamiątką tego, co Bóg uczynił.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.