Posted on: 13 grudnia 2012 Posted by: Magdalena Jarosik Comments: 0

121209_1803-2W przeddzień setnej rocznicy urodzin Jerzego Turowicza, 9 grudnia 2012 r. członkowie i sympatycy Krakowskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego” spotkali się, aby wspólnie uczcić pamięć Redaktora. O dziedzictwie Turowicza rozmawiali: biskup Grzegorz Ryś – przewodniczący Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy Komisji Duszpasterstwa Episkopatu Polski oraz Michał Okoński – redaktor „Tygodnika Powszechnego”.

Najważniejsze pytanie, jakie można postawić, rozważając aktualność myślenia Turowicza o Kościele, padło już na początku dyskusji. Co Turowicz mówi dziś Kościołowi? – tymi słowami Michał Okoński otworzył spotkanie w sali krakowskiego Herbewa. W odpowiedzi bp Ryś sprostował, że Turowicz nie tyle mówił i mówi Kościołowi, ile w Kościele, podkreślając tym samym głębokie zaangażowanie Redaktora w życie wspólnoty, przejawiające się właśnie owym przemawianiem „ze środka”, on nie rozmawiał o Kościele, on go robił – wspominał bp Ryś. Następnie przedstawił najważniejsze punkty przesłania Turowicza, które powinniśmy mieć w pamięci także dziś, wśród nich przykaz życia z Kościołem w jego wymiarze powszechnym, wezwanie do wierności Soborowi i do ekumenizmu. W przypadku tego ostatniego zwłaszcza, bp Ryś wyraził ubolewanie, że entuzjazm wobec niego przygasa we współczesnych czasach, że nie funkcjonuje on już w takim zakresie w przekazie wiary jak w latach posoborowych.

Kościół ma się nie bać świata, ale o świat – tym cytatem z Jerzego Turowicza Michał Okoński wywołał pytanie o polski Kościół, o to, czy nie skupia się on dziś za bardzo na budowaniu struktur, a za mało na przekazie wiary? Zdaniem bp. Rysia problem ten nie dotyczy tylko Kościoła w Polsce, ale w ogóle „Kościołów starej metryki”. Odwołując się do dokumentów synodu biskupiego, mówił, że wszelkie zło powinniśmy postrzegać w kontekście stwarzanej przez nie szansy, bo prawdziwy dar rozeznania w Kościele ma ten, kto widzi zło w świecie, ale mimo to posiada przekonanie, że w świecie tym da się radykalnie żyć Ewangelią.

W dyskusji pojawiły się też pytania o to, jak Kościół powinien radzić sobie z odpływem wiernych i z tym, że coraz więcej z nich stawianych jest przed dylematem „jak nie wyjść z Kościoła”. Rozwiązaniem problemu, mówił bp Ryś, jest rzeczywista ewangelizacja – w Polsce potrzeby jest katechumenat pochrzcielny. Kościół ma być punktem dojścia kerygmatu – tak podsumował biskup tę część debaty.

W rozmowie o dziedzictwo Jerzego Turowicza nie mogło zabraknąć kluczowych dla niego pojęć. Pierwsze z nich to „katolicyzm pogłębiony” – Turowicz chciał, by wiara była zbudowana na fundamencie wiedzy religijnej. W tym kontekście Michał Okoński wyraził obawę, że inicjatywy takie jak zorganizowane przez biskupa Rysia w październiku tego roku Spotkanie „Bliżej! Mocniej! Więcej!” mogłyby nie spotkać się z jego aprobatą, bo stawiają w pierwszej kolejności na emocjonalne przeżywanie własnej duchowości. W odpowiedzi bp Ryś argumentował, że wspomniane wydarzenie nie miało na celu rozbudzenia zbiorowych emocji, ale doprowadzenie do postawienia sobie przez każdego z uczestników osobistych pytań, których konsekwencją będą osobiste odpowiedzi. Nurty ewangelizacyjne są rzeczywistą kontynuacją Soboru, którego Jerzy Turowicz był tak wielkim orędownikiem. Pogłębiony katolicyzm zwykle rozumiany jest jako przepracowany intelektualnie, ale żeby móc go pogłębiać, musimy mieć fundament wiary.

Drugim z ważnych dla Turowicza pojęć było pojęcie „Kościoła otwartego”, który on rozumiał przede wszystkim jako Kościół wychodzący poza siebie, taki, który wie, że nie jest łodzią podwodną. Zdaniem biskupa Rysia tę otwartość i skierowanie na zewnątrz powinniśmy dziś interpretować jako świadomość bycia posłanym, misję ewangelizacyjną Kościoła. Odwołując się też do myśli Jana Pawła II bp Ryś mówił, że misji nie można dziś zastąpić dialogiem, że dzieło ewangelizacyjne w świecie jeszcze się nie dokonało.

Na zakończenie dyskusji Michał Okoński zapytał o możliwość krytyki w Kościele. W odpowiedzi na to pytanie bp Ryś przywołał przykład Turowicza, który nie stronił od krytyki, ale podejmował ją zawsze z wewnątrz Kościoła i z miłością. Nieprawidłowości w funkcjonowaniu Kościoła starał się tłumaczyć „kryzysem wzrostu”, widzieć w perspektywie dalszych możliwości rozwoju. Taka postawa rodzi nadzieję, która na nowy wiek jest bardzo potrzebna.

Zdjęcia: Adam Walanus

comments

Leave a Comment