O jednej owcy

W piątek 10 maja w małej miejscowości koło Kościana w województwie wielkopolskim wybuchł pożar w owczarni mieszczącej stado czterystu zwierząt. W pożarze zginął człowiek, pracownik owczarni, który je ratował. Ta dramatyczna informacja miała mimo wszystko dobrą i piękną konkluzję: strażacy uratowali całe stado, a najmniejsze i najsłabsze jagnię wynieśli na rękach. Potem uchronili od pożaru dom, położony zaledwie siedem metrów od płomieni. czytaj więcej…

Miejsce i słowa

W tej rubryce staram się nie zajmować sprawami, które budzą – także mój – protest czy sprzeciw. Dzisiaj jednak muszę to zrobić na pewno, bo to jedyna droga ocalenia dobra, które kiedyś otrzymaliśmy i pozostaje ono najważniejsze niezależnie od wszystkiego, co stało się później, co dzieje się dziś i co jeszcze może przyjść. czytaj więcej…

Radość świętowania

Pierwszy majowy tydzień, wypełniony świętami kościelnymi i patriotycznymi, pozostawił we mnie bezdyskusyjne poczucie radości z dobra. „Czy tylko nam ma być dobrze, czy dobrze nam wszystkim?” – usłyszałam w mediach pytanie i wydaje się ono najbardziej dla tego czasu adekwatne. Potrzeba świętowania wypełniała się bowiem za sprawą dobra najbardziej dostępnego: realizacji gościnności przez zapraszanie do stołów zastawianych dla każdego i spotykanie się przy rozmowie. To jednocześnie rachunek z żywności – oby zawsze dostępnej, a przede wszystkim niemarnowanej. Chciałoby się tylko, aby tak dalej było wśród nas – by liczba zadowolonych rosła, nie malała.

Spadkobiercy winy

W najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” (nr 17–18/2019) przeczytałam krótki artykuł Artura Sporniaka o dobrowolnym opodatkowaniu się studentów jezuickiego Uniwersytetu Georgetown na rzecz funduszu odszkodowań dla potomków niewolników, którzy w XIX wieku byli własnością uczelni. Nie ma znaczenia fakt, że ten przykład prawdziwego chrześcijaństwa w amerykańskim Kościele katolickim pochodzi z kraju daleko od nas położonego i dotyczy jednej tylko uczelni. Jest to bowiem podjęcie jednej z najważniejszych spraw naszego chrześcijaństwa i naszego Kościoła. Tej, którą przy ołtarzu w dowolnym języku wyznajemy słowami: „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”. Studenci Uniwersytetu Georgetown podjęli dziedzictwo winy ewangelicznie, a my dzięki autorowi tekstu „Dług wobec potomków niewolników” przyjęliśmy to z najgłębszym poczuciem powinności. Obowiązkiem staje się więc, prócz wdzięczności, to wszystko, co znajdujemy dzisiaj w tajemnicy chrześcijańskiego powołania.

List do redakcji

Drogi „Tygodniku Powszechny”,

na Wielki Poniedziałek zaplanowano w redakcji przy Wiślnej 12 składanie przedświątecznych życzeń wielkanocnych, na które zostałam zaproszona. Bardzo mnie to przejęło, więc chciałabym chociaż listownie odpowiedzieć tym samym, to znaczy najlepszymi życzeniami. Przepraszam, że się nie pojawiłam, by je złożyć osobiście, ale tego samego dnia musiałam poddać się koniecznym badaniom hematologicznym. czytaj więcej…

Dwa ważne teksty

Chciałabym zwrócić uwagę na dwa teksty z dzisiejszej prasy, za które ich autorom należy się szczególne podziękowanie. Pierwszy to komentarz Jacka Żakowskiego „Trzymajcie się!”, opublikowany w „Gazecie Wyborczej”, a skierowany do strajkujących nauczycieli. Drugi tekst to artykuł „Postawa, która prowadzi do degradacji człowieka” zamieszczony w dodatku „Duży Format”, autorstwa Wojciecha Tochmana, który przypomina, że dwadzieścia pięć lat temu Hutu rozpoczęli w Rwandzie mordowanie ludzi Tutsi i tych spośród swoich pobratymców, którzy nie chcieli przyłączyć się do rzezi. czytaj więcej…