Posted on: 27 listopada 2012 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Zagęściło się od złych słów i złych myśli do tego stopnia, że po prostu w samoobronie odwracam się w poszukiwaniu czegoś dobrego, tak jak się ucieka z przestrzeni pełnej zaduchu. I nie muszę długo szukać, gdy z krakowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej przychodzi hasło: „Zaczynamy od początku” – to tytuł wieczoru poświęconego wznowionej przez Znak książce Hanny Malewskiej „Przemija postać świata”.

Dyskusja i refleksja nad spojrzeniem na dzieje chrześcijaństwa w odległych wiekach, w których doświadczenie konfrontacji jego misji z wstrząsami wydarzeń historycznych było szczególnie przejmujące i do dziś dnia jest nam potrzebne w naszych rozterkach. Jak to dobrze, że Znak powrócił do obrony pamięci jednej z najcenniejszych pisarek; jak to dobrze, że w Klubie przy Siennej toczą się takie rozmowy. Samo hasło: „zaczynamy od początku” to właśnie wyzwanie mądrego optymizmu przeciw szaleństwom, od których dziś się roi.

I nie jest to wcale samotny wyjątek. Dopiero co przemknęła mi z jakiejś telewizyjnej dyskusji wiadomość o sesji w Gdańsku (wcale nie polityków), na której radzono na temat „Jak być dobrym?”. Tylko na chwilę otworzyłam w niedzielę radio na pierwszym programie i trafiłam na rozmowę o samotności w małżeństwie (tej chcianej i tej zagrażającej) tak ciekawą, że wysłuchałam jej do końca z wdzięcznością. Kiedy miałam dosyć niedzielnych ujadań na tematy polityczne – w każdym programie zapowiadanym jako dyskusja – przełączyłam się na audycję „Między niebem a ziemią”, żeby skupić się na serwisie informacji z Kościoła w świecie, a potem na zwierzeniach uczestników debaty o tym, jak każdy z nich rozumie i widzi swoje słowa wiary w Boga i Ojca. Jedyne, co mi przeszkadzało, to rodzaj pośpiechu, z jakim te zwierzenia czyniono – nie trzeba było długo słuchać, by zrozumieć, że uczestnicy mają po prostu bardzo mało czasu na tak ważną wymianę myśli.

Niedzielny program „Między niebem a ziemią”, tak jak i „Poranek familijny” w pierwszym programie PR, to najlepszy kontrargument dla nieprawdziwego hasła, że mamy w Polsce jedno jedyne medium katolickie. Oby tylko miały trochę więcej czasu na to, co robią, a zwłaszcza nie żałowały czasu na rozmowę, której wszyscy potrzebujemy. Nie byłoby też źle, gdyby więcej komunikatów na temat tego, co w Polsce jest dobre i ciekawe, a przede wszystkim tego co nam pomaga, mogło być propagowane nawzajem, choćby w sferze mediów katolickich. Niechby były przeglądy prasy, które nie pominą żadnego tytułu ze względów rywalizacji; niechby w „Tygodniku Powszechnym” kronika religijna powiększyła się, np. dwukrotnie, dzięki czemu sam dział „Kościół w Polsce” zawierałby wtedy więcej komunikatów tego wartych. Czy to są marzenia tylko moje własne?

comments

Leave a Comment