Posted on: 27 kwietnia 2013 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 1

V Niedziela Wielkanocna
(J 13,31-33a.34-35

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.

Apokaliptyczne wizje kojarzą nam się z wizjami strasznymi, ale opisy, które odczytywane są w kolejne niedziele okresu wielkanocnego, ze strachem nie mają nic wspólnego. Pojawia się wizja wielkiego tłumu, nowej ziemi i nowego nieba. Powraca jak refren jedno z bardziej kojących zdań z Pisma Świętego: „I otrze z ich oczu każdą łzę”. Są to wizje zbawienia, ostatecznego tryumfu po zwycięstwie nad śmiercią. Utkane są z elementów i motywów znanych skądinąd, przede wszystkim z Księgi Izajasza i Ewangelii: białe szaty i palmy, krew Baranka oraz tron i świątynia Boga, Miasto Święte. Jest także namiot chroniący od skwaru. Wszystko to jest plastyczne, przemawia do wyobraźni, rozgrzewa serce. Jednakże każda próba namalowania na podstawie apokaliptycznych wizji obrazu zbawienia okazuje się prawie niewykonalna. Na pewno nie można namalować na podstawie tych opisów obrazu – sielanki. Teksty Apokalipsy dotykają najgłębszych marzeń, ale nie brzmią sielankowo. Brzmią proroczo. Odwołując się do symboli pochodzących z ksiąg prorockich i Ewangelii, oraz do podstawowych doświadczeń człowieka, są one po prostu apokalipsą – czyli objawieniem, odsłonięciem tego, co w naturalnym porządku rzeczy jest przed człowiekiem zakryte, tego, „czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowiecze nie zdołało objąć”.

Obrazy z Apokalipsy mają w sobie moc, porywają ludzkie serce, rozgrzewają je i wzmagają tęsknotę za spotkaniem z Bogiem. A tęsknota za spotkaniem z Bogiem umacnia wiarę bez porównania lepiej niż wszelkie dowody na istnienie Pana Boga.

Taka tęsknota nie jest pośpiechem, jest rozgrzaniem serca, dodaniem siły do sprostania temu życiu, jakie wiedziemy tu, na ziemi. Ofiarowane przez liturgię okresu wielkanocnego spojrzenie na apokaliptyczne obrazy zbawienia rozszerza horyzonty, przywraca poczucie, że w życiu chodzi o coś wielkiego, nie tylko o codzienne drobiazgi. Można tylko dodać, że podobnie jak lektura apokaliptycznych obrazów zbawienia działa każde spotkanie z wielkością ducha, z gestem wielkodusznej miłości – rozbija ciasną skorupkę codzienności, budzi świętą tęsknotę.

comments

1 people reacted on this

Leave a Comment